
Collage / screen
A tyle było radości. Teraz tylko zgrzyt zębów.
Rosyjska propaganda zawyła z zachwytu, gdy Ministerstwo Obrony w Moskwie z dumą oznajmiło o zniszczeniu dronem ukraińskiego myśliwca F-16 na lotnisku Kanatowo pod miastem Kropywnycki. Już mało brakowało, a Putin rzuciłby się wręczać medale. I nagle… taka przykrość!
Po analizie nagrania okazało się, że rosyjski dron BM-35 z centrum operacji “Rubikon” wcale nie uderzył w F-16, tylko w specjalnie postawioną tam przez Ukraińców makietę o nazwie F-16ADF zrobioną głównie ze złomowanych resztek kadłubów.
Ukraińcy dostali od Amerykanów trochę tych makiet, coś tam pewnie dopompowali gumą, posztukowali sklejką i wystawili na odstrzał. W dodatku na lotnisku, które nie tylko nie jest używane przez F-16, ale w ogóle stoi nieczynne prawie od początku wojny, czyli od lipca 2022, kiedy oberwało rosyjskimi rakietami.
Eksperci wojskowi zwracają uwagę, że na zbliżeniu widać wyraźnie, iż wlot powietrza pod kadłubem “myśliwca” ma prostokątny kształt – nie taki jak w F-16, gdzie ten element jest charakterystycznie zaokrąglony (tzw. “uśmiech”). Tu prawdopodobnie dorobiono go właśnie ze sklejki lub blachy.
Tak więc Rosjanie zmarnowali drona najnowszego typu za co najmniej kilkanaście tysięcy dolarów (według niektórych ekspertów – nawet kilkadziesiąt), a Ukraińcy mają o jedną atrapę mniej.
Zobacz także: Za rok? My to mamy w tydzień! Zachód przestaje nadążać technologicznie za Ukrainą
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!