
Collage / AI / SG Ukrainy
Tempo wyścigu miecza i tarczy bije w tej wojnie wszelkie historyczne rekordy.
Eksperci wojskowi w USA i Europie są coraz bardziej zaniepokojeni: wdrażanie nowych technologii i kontr-technologii w wojnie Rosji z Ukrainą przybrało tak niesamowite tempo, że zachodnie koncerny zbrojeniowe i ośrodki badawcze nie są już w stanie za tym nadążyć – pisze w analizie Center for European Policy Analysis (CEPA).
Nowe rozwiązania, które dotychczas opracowywano latami, dziś trafiają na pole walki w ciągu zaledwie kilku tygodni. I zanim na dobre wejdą na wyposażenie, już pojawia się uzbrojenie mające dać im odpór.
I nie chodzi tylko o nowe typy uzbrojenia, ale przede wszystkim o tempo wdrażania bieżących usprawnień i modyfikacji. W czasie, gdy zachodnie koncerny i armie przywykły do działania w ramach długich biurokratycznych procedur, regulacji i cyklów produkcyjnych, Ukraina pozbyła się tych procedur całkowicie.
Nie ma żadnych pośredników, ani opiniujących i nadzorujących zamówienia urzędników, nie ma koncesji, ani licencji. Wojsko na pierwszej linii ma bezpośredni kontakt z setkami producentów -dużych i małych – na tyłach. Dziś zamawiasz, za tydzień dostajesz. Żołnierz sam ma jakiś pomysł? Jeśli dobry, tamci to wyprodukują. Ministerstwo Obrony ma robić tylko jedną rzecz: płacić.
Pierwszy z brzegu przykład: kiedy tylko Rosjanie zaczęli wykorzystywać zimową mgłę do maskowania przed dronami ruchów swoich pododdziałów, na ukraińskie tyły natychmiast poszedł sygnał: wymyślcie coś. I nie minęło dużo czasu, a nadeszły pierwsze partie dronów z kamerami i celownikami termowizyjnymi. Mgła przestała być problemem.
A zanim w ogóle ktoś na Zachodzie zdążył zagłębić się w problem rosyjskich bomb szybujących KAB, Ukraińcy wymyślili i zaczęli wdrażać środki ich neutralizacji, po czym Rosjanie natychmiast rzucili się do wymyślania jak uodpornić swoje bomby na te środki. Podobnych przykładów jest wiele.
Rosyjski system jest o wiele bardziej powolny, scentralizowany i zbiurokratyzowany, ale i on nie zasypia gruszek w popiele. Co i rusz pojawiają się jakieś nowe pomysły. Kilkutygodniowy cykl technologiczny – coś co dla Zachodu nadal jest nie do pomyślenia – staje się już w tej wojnie normą.
Jeśli zachodnie armie i koncerny zbrojeniowe nie wdrożą głębokich reform instytucjonalnych i nie zaczną działać o wiele szybciej i elastyczniej, czerpiąc także z rozwiązań ukraińskich, to grozi im, że z czasem kompletnie odstaną od realiów współczesnej wojny – ostrzegają eksperci.
Zobacz także: Szwedzka Walkiria! Rzuciła parlament i ruszyła na front (FOTO)
KAS










2 komentarzy
,
29 stycznia 2026 o 18:42Historia polskiego zlota to szalenie ciekawy temat
W 1939 roku Polska posiadala 80 ton zlota czyli 3X wiecej niz III Rzesza
Niemal cale zloto udalo sie uratowac we wrzesniu 1939 w doskonale zorganizowanej akcji dowodzonej przez gen Ludomila Rayskiego.
Jedynie jeden pociag wpadl w rece Sowietow
W Wilnie dyrektor banku ukryl zloto przed sowietami,ale przeplacil to zyciem .
W trakcie przesluchania wyskoczyl przez okno.Zloto z Wilna z pomoca Japonskich dyplomatow trafilo bezpiecznie do Szwecji
Ciekawy los spotkal gen Rayskiego.Zostal osadzony na Bute Island w Szkocji wraz z 20 polskimi generalami ,zona Pilsudskiego Aleksandra, premierem Koscialkowskim i 1500 – 1700 polskich oficerow.
To jest szalenie ciekawy i bolesny temat
Ktorego tutaj nie bedzie dane mi omowic.
Dodam tylko ,ze gen Rayskiego uwolnili Brytyjczyczy i do konca wojny latal w RAFie jako pilot brytyjski.
PRL otrzymala po wojnie zwrot ok 30 ton zlota ktory zostal spieniezony ,a pieniadze przeznaczono na budowe przemyslu ciezkiego.
Adrian
29 stycznia 2026 o 18:54Kamerę termowizyjną wymyślili gdy odkryli mgle….niech wam będzie, nad KABami muszą popracować jeszcze…..a może w Kijowie zaczną palić w piecach tymi dronami