Dyktator Łukaszenka poinformował, że podpisał dokument zobowiązujący jego kraj do przystąpienia do Rady Pokoju w sprawie uregulowania sytuacji w Strefie Gazy, którą planuje utworzyć prezydent USA Donald Trump. Przy okazji odniósł się do Ukrainy.
Oświadczył, że Białoruś prawdopodobnie nie udzieli znaczącej pomocy Strefie Gazy, ale „pomoże innym krajom”.
„Przede wszystkim, być może możemy pomóc Ukrainie, jakoś o tym porozmawiamy i przyspieszymy pokój, możemy go przybliżyć, wpłynąć na ukraińskie władze. To pociąga mnie najbardziej. A nie to, że znacząco pomożemy Gazie. Znam swoje możliwości i możliwości naszej Białorusi” – podkreślił białoruski „peacemaker”.
Przypomnijmy, rzecznik prasowy białoruskiego MSZ Rusłan Warankow oświadczył, że prezydent USA Donald Trump zaprosił białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenkę do Rady Pokoju w Strefie Gazy. Według niego Białoruś postrzega tę ofertę jako uznanie osobistych osiągnięć i międzynarodowego autorytetu białoruskiego przywódcy.
Warankow poinformował również, że Łukaszenka otrzymał zaproszenie w imieniu Trumpa. Stwierdził, że Mińsk jest gotowy do przystąpienia do Rady Pokoju.
Przypomnijmy też, że administracja Trumpa żąda, aby kraje ubiegające się o stałe miejsce w Radzie Pokoju wpłaciły co najmniej miliard dolarów. Trump ma w niej być pierwszym przewodniczącym i osobiście zadecyduje, kogo do niej zaprosić.
Decyzje w Radzie Pokoju będą podejmowane większością głosów – każde państwo członkowskie będzie miało jeden głos, ale wszystkie decyzje będą wymagały zatwierdzenia przez przewodniczącego. Statut Rady Pokoju opisuje ją jako „organizację międzynarodową dążącą do promowania stabilności, przywrócenia sprawnych i prawowitych rządów oraz zapewnienia trwałego pokoju w regionach dotkniętych lub zagrożonych konfliktem”.
Opr. TB, t.me/belta_telegramm










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!