Rosyjskie służby poszukiwawczo-ratownicze są zagrożone wyczerpaniem się śmigłowców, co może utrudnić udzielanie pomocy ofiarom wypadków i katastrof. Poinformowały o tym reżimowe „Izwiestija”.
Niedobór śmigłowców dla służb ratownictwa lotniczego jest szczególnie dotkliwy w Woroneżu, Kaliningradzie, Jekaterynburgu, Nowosybirsku, Czycie, Kazaniu, Jużnosachalińsku, Komsomolsku nad Amurem, Symferopolu na tymczasowo okupowanym Krymie i innych miastach.
Powodem tego jest chciwość na Kremlu, który próbuje oszczędzać na bezpieczeństwie własnego elektoratu, wydając jednocześnie miliardy dolarów na zbrojną agresję na Ukrainie. Lokalni przewoźnicy odmawiają współpracy, ponieważ oferowane im są kontrakty o 75% niższe od kosztów.
Koszty utrzymania śmigłowców wzrosły, podobnie jak wydatki na usługi lotniskowe, wynagrodzenia i zakwaterowanie załóg. Kontrakty oferowane na nowoczesne wersje Mi-8 są szczególnie nieopłacalne. Bez śmigłowców ratownicy nie będą mogli szybko dotrzeć na miejsce zdarzenia i ewakuować ludzi. Samoloty, czasami wykorzystywane jako substytut śmigłowców, nie zawsze są odpowiednie: mogą zlokalizować ofiary, ale nie zapewniają szybkiej akcji ratunkowej.
Jeśli obecne trendy się utrzymają, istnieją wszelkie powody, by spodziewać się w tym roku dalszej redukcji rosyjskiej floty ratowniczej.
Przypomnijmy, na początku grudnia ub. r. w obwodzie iwanowskim rozbił się duży wojskowy samolot transportowy An-22 należący do Ministerstwa Obrony FR. Fragmenty samolotu spadły do zbiornika wodnego Uwodskoje, znajdującego się w pobliżu miejsca wypadku. Samolot został niedawno wrócił z naprawy.
Miesiąc wcześniej rosyjski samolot wojskowy Su-30 rozbił się w Karelii, rozbijając się w pasie leśnym w pobliżu lotniska w Pietrozawodsku. Załoga zginęła.
Opr. TB, iz.ru











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!