
Kościół w Żupranach. Fot: t.me/katolik_life
W grodzieńskich parafiach katolickich dzieje się coś, co jeszcze niedawno byłoby trudne do wyobrażenia. Język polski, przez dziesięciolecia naturalnie obecny w katolickiej liturgii na Grodzieńszczyźnie jest wypierany, a jego miejsce zajmuje białoruski.
Jak donoszą białoruskie media, zmiany te, wprowadzane przez młodych księży, tłumaczone koniecznością „odnowy parafii” — dla wielu są sygnałem głębokiej białorutenizacji Kościoła w regionie, który pozostawał bastionem polskiej tożsamości i tradycji.
Przykładem jest parafia w Żupranach w rejonie oszmiańskim obwodu grodzieńskiego. Niedawno probostwo objął w niej młody ksiądz Artur Liaszniewski, do niedawna wikariusz w parafii w Smorgoniach. również na Grodzieńszczyźnie.
Portal katolik.life opisuje, że po miesiącu jego pracy już widać pierwsze owoce.
Ksiądz odprawia nabożeństwa po białorusku. Nie jestem pewien, czy w 150-letniej historii tego kościoła był kiedykolwiek ksiądz mówiący po białorusku. Z tego, co pamiętam, na pewno nie – cytuje portal wpis jednego z użytkownik mediów społecznościowych.
Dodaje on, że podczas mszy ksiądz wyświetla na monitorze tekst mszy po białorusku. Dla miejscowych wiernych to nietypowe, bo są przyzwyczajeni do liturgii po polsku, znają ją na pamięć, a białoruska brzmi w tym otoczeniu niezwykle obco.
„Ale mi się podobało. Ksiądz jest szczery, otwarty i uśmiechnięty” — mówi jeden z parafian.
Jeszcze kilka lat temu na Białorusi pracowało ponad 15o polskich księży, co trzeci duchowny białoruskiego Kościoła był wtedy obywatelem Polski. Dzisiaj pozostaje tam kilkudziesięciu polskich duchownych, reszta musiała wrócić do kraju.
Katolicy w Smorgoniach na celowniku. Wandale podpalili kaplicę
wa










1 komentarz
hihi
13 stycznia 2026 o 15:16Ale to zle ze Bialorusini w swoim kosciele mowia w swoim ojczystym jezyku? To ze kiedys byla tam Polska nie oznacza ze teraz przez setki lat beda wszyscy kultywowac tradycje polskie. Z biegiem lat coraz mniej osob pamieta o swojej przeszlosci albo juz im jest ona obojetna. Tak samo dzieje sie z polonia w USA. NIe kazdy mowi w domu po polsku i nie kazdy trzyma sie tradycji ktore sa u nas obecne. Wystarczy spojrzec na naszych emigrantow zarobkowych co wyjezdzali do Anglii… niektorzy juz po 2 tygodniach mowili “U nas w Ju Kej…”.