
Fot. Kremlin.ru (Wikipedia), CC BY 4.0
Donald Trump wczoraj wyraźnie dał do zrozumienia, że ma dość zachowania Władimira Putina, który wbrew jego oczekiwaniom wcale nie spieszy się do zawarcia pokoju z Ukrainą. Wyraz swojemu niezadowoleniu amerykański prezydent dał w trakcie rozmowy z NBC News. Teraz do jego słów odniósł się Kreml.
Trump wyraźnie podkreślił, że rozmowy pokojowe z Rosją nie idą obecnie „we właściwym kierunku”. Dodał, że jest „bardzo zły” na rosyjskiego przywódcę. Podkreślił też, że:
Jeśli Rosja i ja nie będziemy w stanie dojść do porozumienia w kwestii powstrzymania rozlewu krwi na Ukrainie i jeśli znam, że to wina Rosji – co niekoniecznie jest prawdą – ale jeśli tak uznam, zamierzam nałożyć dodatkowe cła na całą pochodzącą z Rosji ropę.
Tym, co zirytowało Trumpa, są ciągłe próby podważania przez Putina legitymacji Wołodymyra Zełenskiego do rządzenia Ukrainą. Domagał się on utworzenia rządu tymczasowego na Ukrainie w celu zastąpienia Zełenskiego.
Słowa amerykańskiego prezydenta cytowane przez media nie wywołały jednak poruszenia w Moskwie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zbagatelizował te doniesienia podkreślając, że to jedynie parafraza słów Trumpa, a nie bezpośrednie cytaty. Powiedział też, że Władimir Putin pozostaje otwarty na dialog z Waszyngtonem.
Pracujemy nad wdrożeniem pewnych pomysłów związanych z porozumieniem w sprawie Ukrainy – powiedział Rosjanin.
Dodał, że prace są w toku i brak na ten moment konkretów, o których można by informować.
swi/kyivindependent.com
Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!