
Ilustracja: Pixabay License
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy potwierdził krążące od paru dni w mediach informacje, że zniszczono zgrupowanie okupantów rosyjskich w mieście Tokmak w obwodzie zaporoskim.
Według komunikatu zginęło bądź zostało rannych około 80 rosyjskich najeźdźców.
“We wtorkowym uderzeniu zlikwidowano też część z używanego w obwodzie zaporoskim sprzętu wojska rosyjskiego” – napisano w komunikacie opublikowanym na portalu społecznościowym.
Straty rosyjskie nie są tak wielkie jak w Nowy Rok w Makijewce pod Donieckiem, gdzie w jednym ukraińskim ostrzale artyleryjskim zniszczonych zostały setki okupantów, ale tam sytuacja byla szczególna.
Kolejny cios dla Putina. Rosja zszokowana po ataku HIMARS-ów na bazę „mobików”
Doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz powiedział, że tak duża skala zniszczeń w Makijewce spowodowana była tym, że w budynku szkolnym, w którym zakwaterowano rosyjskich zołnierzy (w większości dopiero zwiezionych na front zmobilizowanych), Rosjanie składowali też amunicję. Gdyby nie to, śmierci byłoby dużo mniej.
Jak powiedział Arestowycz, w Makijewce liczba ofiar wśród Rosjan wyniosła prawdopodobnie około 400 i około 200-300 rannych.
Dodał, że takie sytuacje będą się powtarzać, i również wymienił Tokmak jak miejsce, gdzie doszło do “nakrywcia” dużego zgrupowania Rosjan, powiedział że są też inne takie lokalizacje, gdzie do tego doszło.
Zaprzeczył informacjom krążącym w internecie, że cel w Makijiwce wybrano w ten sposób, że rzekomo setki Rosjan włączyły telefony komórkowe i stali się widoczni w sieci. Arestowycz zapewnił, że Ukraińska strona ma inne, skuteczniejsze metody wybierania celów.
Oprac. MaH, polskieradio24.pl, twitter.com, youtube.com



Dodaj swój komentarz