
Huta Pieniacka (dziś Ukraina). Fot: twitter.com/PoszukiwaniaIPN
28 lutego 1944 r. ukraińscy żołnierze 4 Galicyjskiego Ochotniczego Pułku Policji SS powiązanego z 14 Dywizją SS „Galizien”, oddziały UPA, nacjonaliści ukraińscy oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wiosek, wkroczyli do wsi Huta Pieniacka (w obwodzie lwowskim niedaleko Brodów) zamieszkanej przez ludność polską. W wyniku przeprowadzonej przez napastników akcji pacyfikacyjnej, śmierć poniosło ponad 850 Polaków. Masakrę przeżyło około 160 osób.
Dziś mija 82. rocznica zagłady Huty Pieniackiej.
Przebieg zbrodni w Hucie Pieniackiej przypomina serwis Poszukiwania IPN na Twitterze
„28 lutego 1944 r., we wczesnych godzinach porannych, Hutę Pieniacką otoczyły kompanie batalionu 4. Pułku SS Galizien (według wspomnień Z. Kobylańskiego była to dywizja „SS Hałyczyna”) wspomagane przez mieszkańców okolicznych wsi narodowości ukraińskiej. Atak rozpoczęto po wystrzeleniu rakietnicy.
Najpierw zabudowania ostrzelano z broni maszynowej, co skłoniło mieszkańców do ucieczki do wcześniej przygotowanych kryjówek. Część chowała się także za miedzą, pod podłogą oraz na strychach domów. Po zakończeniu ostrzału żołnierze wraz z ukraińskimi cywilami wkroczyli do wsi i rozpoczęli przeszukiwanie domostw.
Tych, których znaleźli, wypędzali z domów, a następnie prowadzili do szkoły i kościoła zlokalizowanych pośrodku wsi, gdzie oddzielano mężczyzn od kobiet. Swoje działania tłumaczyli zbliżającym się frontem i zamiarem wywiezienia Polaków do Niemiec na roboty przymusowe.
Po zgromadzeniu miejscowych gospodarzy rozpoczęto plądrowanie zabudowań i inwentarza żywego, a następnie budynki podpalono w celu wypłoszenia ukrywających się w nich osób. Niemal wszyscy uciekający zostali zastrzeleni. Zatrzymanych Polaków przesłuchiwano w sprawie ukrywania we wsi radzieckich partyzantów. Przesłuchania były brutalne, a dowódcę samoobrony, Kazimierza Wojciechowskiego, spalono żywcem po uprzednim polaniu łatwopalną cieczą.
W godzinach popołudniowych rozpoczęto wyprowadzanie osób z kościoła i szkoły. Początkowo wszyscy byli spokojni, ponieważ sądzili, że zarówno wcześniejsza segregacja, jak i wyprowadzanie grupowe były uwarunkowane wywózką na roboty do III Rzeszy, jednak wraz z upływem czasu każda kolejna grupa zaczęła zdawać sobie sprawę, jaki czeka ją los. Tym bardziej, że wśród uwięzionych rozeszła się pogłoska, iż kościół jest zaminowany, co wywołało panikę wśród osób zebranych wewnątrz budynku.
Również widok, który zastali po opuszczeniu szkoły był przytłaczający i utwierdzał ich w przekonaniu, że idą na pewną śmierć: palące się domostwa, pomordowani współmieszkańcy, swąd palonych ciał i wycie zwierząt. Wyprowadzane grupy kierowano do budynków, które następnie zamykano i podpalano. Wszystkie osoby próbujące uciec z płonącego budynku lub z prowadzonej grupy rozstrzeliwano.”
Tekst pochodzi z rozprawy doktorskiej dr Agnieszki Wojtkowskiej (Wydział Archeologi BPiI) pt. „Archeologia zbrodni wołyńskiej” – napisanej pod kierunkiem prof. zw. dr. hab. Przemysława Urbańczyka oraz promotora pomocniczego dr Dominiki Siemińskiej na Wydziale Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (2023)/
W masakrze zginęło blisko tysiąca osób, które pogrzebano w mogiłach zbiorowych. Ich lokalizacja została ustalona na podstawie zeznań świadków, map oraz zdjęć satelitarnych. Dziś w Hucie Pieniackiej nie ma śladu po polskiej wsi. Dr Agnieszka Wojtkowska dokonała kwerendy archiwalnej i na podstawie analizy publikacji oraz zeznań świadków mordu w Hucie Pieniackiej ustaliła listę ofiar tej masakry liczącą 644 nazwiska.
Dziś w Hucie Pieniackiej nie ma śladu po polskiej wsi.
Do dzisiaj trudno ustalić dokładną liczbę zamordowanych w Hucie Pieniackiej. 28 lutego 1944 r. o pacyfikacji informowała wydawana we Lwowie ukraińska gazeta „Lwiwskie Wisti”, w której podano, że śmierć poniosło 868 osób. Według relacji ocalonych i innych źródeł liczba zamordowanych oscyluje pomiędzy 600 a 1200. Jeden ze świadków wymienił z nazwiska około 200 ofiar, które rozpoznał w czasie pochówku. Najbardziej prawdopodobna jest liczba około 1 tys. ofiar, ale na podstawie dostępnych dziś źródeł nie da się jej zweryfikować z całą pewnością.
Jak zaznacza Grzegorz Makus, z Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN w Lublinie, po wojnie wielu Ukraińców winnych zbrodni na Kresach uciekło na Zachód, unikając jakichkolwiek konsekwencji. Niektórzy ukrywali się w Polsce, jednak tylko niewielka cześć z nich poniosła karę. Włodzimierz Czerniawski został po wojnie skazany w ZSRS na karę śmierci, m.in. za udział w pacyfikacji Huty Pieniackiej.
Pamięć o zbrodni kultywuje Stowarzyszenie Huta Pieniacka, zrzeszające nielicznych ocalonych z zagłady, członków ich rodzin oraz sympatyków. W 2005 r., dzięki staraniom Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, na miejscu drewnianego krzyża ufundowanego przez rodziny ofiar w 1989 r., wzniesiono okazały pomnik – murowany krzyż i tablice z nazwiskami ofiar. W 2017 r. nieznani sprawcy wysadzili krzyż oraz zamalowali symbolami Ukrainy i UPA tablice z nazwiskami poległych Polaków. Niedługo później pomnik został odnowiony ze środków lokalnej społeczności ukraińskiej.
wa za twitter.com/PoszukiwaniaIPN/










7 komentarzy
LT
28 lutego 2024 o 22:14Zadam Panstwu pytanie.
Kogo gen Anders po zakonczeniu wojny przyjal do swojego korpusu i kogo nagrodzil orderem virtuti militari?
stul ryj
29 lutego 2024 o 08:24Za chwilę napiszesz, że to Anders wymordował tych ludzi w Hucie Pieniackiej.
Wyluzuj koleś. Piana ci kapie
TakToWidzę
1 marca 2026 o 09:52Zadam pytanie kompletnie inne. Dlaczego po 50 latach “dobrego rusowatego” komunizmu cała doświadczona 50 latami okupacji centralna Europa nie chce mieć z tą złodziejską nacją nic wspólnego? Odpowiesz (usun. obraźliwe)?
Jagoda
29 lutego 2024 o 13:57UPAina nie chce się odciąć od swojej nazistowskiej przeszłości z okresu II Wojny Światowej. Jak wielki to był problem niech powie kilka cyfr. W niemieckich formacjach służyło wtedy ponad 300 tysięcy Ukraińców. Szkołę SS w Trawnikach pod Lublinem ukończyło ponad 15 tysięcy Ukraińców. W niemieckich obozach śmierci takich jak Treblinka , Bełżec, Sobibór i kilku innych ukraińskich strażników było trzy razy więcej niż niemieckich. UPA to była organizacja nazistowska . Ukraińcy z braku innych bohaterów stawiają tych bandytów na cokołach. Dopóki tak będzie porozumienie polsko- ukraińskie jest niemożliwe !!!
LT
1 marca 2024 o 05:02@JAGODA
Masz 100% racji.
TakToWidzę
1 marca 2026 o 09:45Czy to było w czasach kiedy czerwona rosja zabijała miliony swoich prymitywów i przy okazji setki tysięcy “wyzwalanych narodów” aby przejąć ziemie połowy Europy na własność? Ogołocili te ziemie z normalności zaprowadzając stalinowski terror na kolejne 50 lat. brodnie za które chcesz kamienować już dawno wymarłych Ukraińców to tylko drobny % rusowatego śmietniska. Ci rusowaci zbrodniarze do dzisiaj wysyłają hordy złodziei i szubrawców wychowanych na stalinizmie putinizmie. Im więcej wybiją dziczy rusowatej tym lepiej dla świata bez podłych komuchów.
Kressowiak
1 marca 2026 o 00:01Ambasador Bodnar powiedział coś bardzo ważnego…
Bodnar zaznaczył, że w społeczeństwie ukraińskim nie ma jednolitej oceny Bandery. – Nie ma jednego zdania o tym, że to jest bohater Ukrainy – powiedział. Ambasador przyznał jednocześnie, że zbrodnie popełnione przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach stanowią “ciemną kartę narodowej historii” Ukrainy.
To oznacza że ukraińskie elity zaczynają rozumiec i akceptować fakt zbrodniczego charakteru, nacjonalistycznego ukraińskiego banderyzmu i jego czarnych kart w historii Ukrainy.
Niestety w dalszym ciągu z maniackim uporem usiłują jakoś “zrównoważyć” zbrodnie ukraińskie z polskimi i w nadal jak pijany płotu, czepiają się każdego, nawet najbardziej nonsensownego i nielogicznego pretekstu, zeby cokolwiek dorzucić na ten absurdalny stosik ukraińskich krzywd doznanych od Polaków.
Bodnar podaje tutaj przykład Sahrynia…
W Sahryniu moze i rzeczywiście Polacy mordowali Ukraińców. Może nawet i cywilnych mieszkańców wioski. Ale Sahryń był skutkiem wczesniejszych mordów wołyńskich. Cała chełmszczyzna i zamojszczyzna, były zalane polskimi uchodzcami z Wołynia ( zgodnie z banderowskim “Lachy za San”) i ich budzacymi największa trwogę opowiesciami o ukraińskich bestialstwach na Polakach. Sahryń był reakcją na Wołyń i udana próba powstrzymania ukraińskich oprawców i ludobójców którzy swoje mordy na Wołyniu chcieli kontynuować na Chełmszczyźnie. W Sahryniu było uzbrojonych co najmiej 80 Ukraińców z różnych organizacji nacjonalistycznych i hitlerowskich kolaborantów i to oni stanowili bezposrednie zagrozenie dla ludności polskiej na tych terenach. W Sahryniu zginęło od 150-1200 Ukrainców. Szanunki sa bardzo rozbiezne. Dlatego trzeba zbadać, ekshumować, godnie upamiętnić, zwłaszcza cywilnych mieszkańców, a sprawców potępić.
Nie mozna jednak panie Bodnar dokonywać historycznego kłamstwa, stawiając znak równości pomiedzy skutkiem a przyczyną. To bestialstwo zostało narzucone Polakom przez zbrodniczy banderyzm. Polacy, tam gdzie mieli mozliwość, musieli bronić sie przed tym bestialstwem, ponosząc dziesięcokrotnie większe ofiary niż ich oprawcy.