
Collage / fot: BAZA
Brutalna rzeczywistość wystawia Rosji słony rachunek za imperialne mrzonki dyktatora.
Dwóch recydywistów amnestiowanych przez Władimira Putina za udział w wojnie na Ukrainie wróciło z frontu do Moskwy, ale postanowiło nie kończyć “walki”. Najpierw zamordowali taksówkarza, a potem w domu w prestiżowej dzielnicy przy Szosie Rublowskiej otworzyli ogień do policji, która próbowała ich zatrzymać – donoszą kanały Agentstwo i Baza.
Według MSW, do strzelaniny doszło 3 lutego. Funkcjonariusze chcieli aresztować dwóch byłych wagnerowców – 41-letniego Michaiła Leontiewa i 39-letniego Aleksieja Łanczikowa. Obaj – zanim pojechali na wojnę w 2022 roku – odbywali wyroki w kolonii pod Penzą: pierwszy – 23 lata za dwa zabójstwa i rabunki, drugi – 13 lat za zabójstwo i gwałt.
Obaj podpisali kontrakty wojskowe, odsłużyli swoje, uzyskali status weteranów i zostali objęci amnestią przez Władimira Putina, który takich jak oni publicznie nazywa “nową elitą Rosji”.
Ale żyć przecież z czegoś trzeba, a wojsko już nie płaci, więc obaj “bohaterzy” wrócili do bandyckiego rzemiosła, wzbogaceni o zdobyte na froncie nowe umiejętności i broń, którą stamtąd przemycili.
Policja wpadła na ich trop po tym jak zamordowali taksówkarza, który ich przywiózł ich do stolicy. Oni jednak postanowili nie sprzedać tanio skóry i otworzyli ogień do funkcjonariuszy. W strzelaninie Leontiew zginął, a Łanczikowa schwytano. Rosyjskie media nie podają, czy byli zabici lub ranni wśród policjantów.
Takich ułaskawionych przez Putina kryminalistów grasują dziś po Rosji całe hordy. Wystarczy wspomnieć, że według danych ONZ, rosyjskie władze zawerbowały na wojnę co najmniej 170 tys. więźniów skazanych za najcięższe przestępstwa, o tych tabunach pomniejszych nawet nie wspominając. Część zginęła, ale wróciło wystarczająco wielu, żeby teraz sterroryzować cały kraj.
Na podstawie zebranych komunikatów sądowych portal Wiorstka podaje, że weterani zabili już w Rosji po powrocie z frontu co najmniej 750 osób i poranili kolejne setki. W rzeczywistości liczba ofiar może być nawet wielokrotnie wyższa, gdyż sądy i prokuratura nagminnie ukrywają, że skazany to były uczestnik “specjalnej operacji wojskowej”.
Wcześniej nie było jednak informacji o strzelaniu przez weteranów do policji. Cóż, kiedyś musi być początek. Tak to już od wieków jest z najemnikami: najpierw trzeba im dużo zapłacić, żeby strzelali, a potem jeszcze więcej – żeby przestali. A Putin najwyraźniej tego drugiego kosztu nie przewidział.
Zobacz także: Boją się powiedzieć, w co trafili! Jeśli ujawnią, będzie krzyk na cały kraj
KAS










1 komentarz
upadek rosji
4 lutego 2026 o 16:59To tylko malutki zwiastun, przedsmak tego, co będzie potem.