Unia Europejska naciska na Ukrainę, aby zezwoliła na inspekcję uszkodzonego rurociągu „Przyjaźń”, którym dostarczana jest rosyjska ropa na Węgry i Słowację.
Według dziennika „The Financial Times”, przyjazne Rosji władze Węgier i Słowacji oskarżają Ukrainę o wyolbrzymianie skutków rosyjskiego ataku w styczniu na rurociąg i twierdzą, że celowo zablokowała tranzyt. Ukraińskie władze twierdzą jednak, że rurociąg został poważnie uszkodzony przez rosyjski nalot i jego naprawa wymaga czasu. Tymczasem Węgry i Słowacja uważają, że Ukraina gra na czas.
Z tego powodu premier Węgier Viktor Orbán opóźnił zatwierdzenie pakietu pomocowego UE dla Ukrainy o wartości 90 mld euro, wiążąc go z wznowieniem transportu ropy naftowej. Węgry, wraz ze Słowacją, zaproponowały wysłanie misji na Ukrainę w celu inspekcji rurociągu.
Według kilku europejskich dyplomatów i urzędników do apeli o inspekcję przyłączyły się również niektóre proukraińskie rządy UE, a także Komisja Europejska. Podczas wizyty w Kijowie, zorganizowanej z okazji czwartej rocznicy pełnoskalowej inwazji Rosji, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej António Costa zwrócili się do władz Ukrainy z prośbą o umożliwienie niezależnej oceny szkód, jednak odmówiono im.
Spór zaostrzył się w związku z rosnącymi cenami energii po działaniach militarnych USA i Izraela przeciwko Iranowi, które zakłóciły globalne dostawy ropy naftowej i gazu. Napięcia zaostrza odmowa władz ukraińskich wpuszczenia europejskich inspektorów.
Jeden z wysokich rangą dyplomatów UE stwierdził, że Ukraina „strzeliła samobójczego gola”, dając Węgrom pretekst do zablokowania finansowania.
„Nie możemy stwierdzić, czy szkody powstały, czy nie. Istnieją bardzo proste sposoby udokumentowania ich i wykazania, że trwają aktywne prace naprawcze. Ale tego nie zrobiono” – zauważył.
Wysoki rangą urzędnik ukraiński bliski prezydentowi Zełenskiemu odrzucił oskarżenia o opóźnienia. Według niego specjaliści z „Naftohazu Ukrainy” dostarczyli europejskim partnerom dowody poważnych uszkodzeń.
Prezes firmy, Serhij Koreckij, oświadczył, że rosyjski atak spowodował pożar w zbiorniku z ropą o pojemności 75 tys. m sześc., którego ugaszenie zajęło 10 dni. Dodał również, że uszkodzeniu uległo wiele elementów wyposażenia, kabli energetycznych, transformatorów oraz system wykrywania wycieków odpowiedzialny za integralność rurociągu. Podkreślił, że pełna ocena rozmiarów szkód zajmie trochę czasu.
Państwowa spółka „Ukrtransnafta” poinformowała po ataku, że prowadzi doraźne prace naprawcze, ale ciągłe rosyjskie ataki utrudniają bezpieczną eksploatację.
Według ukraińskiego urzędnika przywrócenie przepływu surowca będzie wymagało wysłania ekip naprawczych w potencjalnie niebezpieczne obszary i redystrybucji ograniczonych zasobów.
„Po co mielibyśmy naprawiać rurociąg – w czasie wojny i bez zawieszenia broni – który dostarcza rosyjską ropę do przyjaciół Rosji?” – zauważył.
Orbán twierdzi, że posiada zdjęcia satelitarne, które rzekomo pokazują, że uszkodzenia nie są krytyczne. Obiecał również utrzymać „środki zaradcze” do czasu wznowienia dostaw przez Ukrainę.
Tymczasem zdjęcia przeanalizowane przez dziennikarzy „Financial Timesa” potwierdzają zniszczenia spowodowane rosyjskim nalotem, ale nie pozwalają na ostateczną ocenę ich skali.
Premier Słowacji Robert Fico oświadczył, że propozycja wysłania wspólnej misji w celu oceny sytuacji została odrzucona. Strona ukraińska z kolei twierdzi, że Zełenski zaprosił Ficę do omówienia tej kwestii bezpośrednio w Kijowie, ale ten odmówił.
Opr. TB, ft.com











1 komentarz
Enricco
3 marca 2026 o 18:56Tymczasem James Bond trenuje nurkowanie i przyczepia na podwodnej bałtyckiej rurze Nord Stream 2, w innym miejscu, teraz bliżej Estonii, potężne ładunki.