Prezydent Wołodymyr Zełenski, powołując się na ukraiński wywiad, poinformował, że Rosja obiecała Stanom Zjednoczonym umowę o wartości 12 bln dolarów w zamian za złagodzenie sankcji. Według jednego ze źródeł oferta została już uzgodniona.
Według dziennika „The Economist” poczyniono już znaczące kroki w celu zniesienia sankcji wobec Rosji. Co najmniej pięć amerykańskich firm, które opuściły Rosję, w tym Apple i McDonald’s, zarejestrowało niedawno nowe rosyjskie znaki towarowe.
Podczas zeszłorocznego spotkania na Alasce Putin zaoferował Trumpowie „drobny prezent” – zwrot 5 mld dolarów aktywów, które Rosja skonfiskowała amerykańskiemu gigantowi naftowemu Exxon Mobil w 2022 roku.
Przed pełnoskalową inwazją zachodnie interesy w Rosji prowadziły głównie firmy europejskie. Obecnie USA mają nadzieję, że wyciągając Rosję z kryzysu, korzyści odniosą przede wszystkim amerykańskie koncerny. Rosyjski eksport energii, żywności i metali mógłby zapewnić amerykańskim firmom około 300 mld dolarów rocznie z opłat logistycznych i innych dochodów handlowych. Zachodnia Syberia może posiadać niewykorzystane rezerwy ropy naftowej i gazu o wartości 12 mld baryłek. Rosyjska Arktyka może dostarczyć jeszcze więcej – nawet 50 mld baryłek ropy.
Co więcej, uważa się, że na dalekiej północy Rosji znajduje się 29 mln ton pierwiastków ziem rzadkich, co mogłoby zabezpieczyć globalną produkcję w tej kwestii na 74 lata. Moskwa ma nadzieję zwiększyć swój udział w globalnej produkcji metali krytycznych z obecnych 1,3% do 10% do 2030 roku. Mogłoby to obejmować „ciężkie” pierwiastki ziem rzadkich, najrzadsze i najcenniejsze.
Jednak łatwiej jest mówić o uwolnieniu rosyjskiej gospodarki od sankcji niż to faktycznie zrobić. Zachodnie firmy nie są zbyt zadowolone ze swoich dotychczasowych doświadczeń w Rosji – system podatkowy jest nienasycony, sądy skorumpowane, a kontrakty bezwartościowe. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że wiele nisz opuszczonych przez Zachód w 2022 roku zostało już zajętych przez firmy z Azji, Turcji i innych krajów. W 2024 roku Chiny odpowiadały za 57% rosyjskiego importu towarów, w porównaniu z 23% przed wojną.
Autostrada łącząca główne lotnisko w Moskwie z miastem była kiedyś usiana europejskimi i japońskimi salonami samochodowymi. Ich miejsce zajęły chińskie. Przyjaźń Rosji z Chinami, równie nierówna, co bezgraniczna, doprowadziła do tego, że 30% rosyjskiego handlu jest denominowane w juanach. Duże projekty gospodarcze, dla których Rosja potrzebuje pomocy Zachodu, są obarczone szeregiem trudności.
Według „The Economist”, w najbardziej optymistycznym scenariuszu Trumpa, zaangażowanie amerykańskiego biznesu w Rosji generowałoby jedynie 340 mld dolarów rocznie. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby nawet te przepływy mogły trwać nieprzerwanie przez dekady, które byłyby potrzebne do osiągnięcia choćby zbliżonych zysków w wysokości 12 bln dolarów, które obiecał Kreml.
Przypomnijmy w ub. r. Trump zaproponował tzw. porozumienie pokojowe kończące wojnę na Ukrainie, co w praktyce oznaczałoby jej kapitulację. Podobno chciał „bonusu” za podpisanie porozumienia – wówczas omawiana kwota była znacznie mniejsza, 300 mld dolarów.
Według najnowszego oświadczenia Wołodymyra Zełenskiego, Trump wywiera na niego nadmierną presję, żądając od Ukrainy ustępstw wobec Rosji.
Opr. TB, economist.com











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!