Komunikacja Rosjan w wojnie przeciwko Ukrainie załamała się po zablokowaniu dostępu do terminali „Starlink”. Wykorzystywana przez nich alternatywa w postaci łapania zasięgu poprzez instalowania stacji Wi-Fi na masztach telekomunikacyjnych lub punktach propagacyjnych niesie za sobą śmiertelne ryzyko. Niuanse tej taktyki wyjaśnił w wywiadzie dla kanału telewizyjnego „Kyiw24” Wiktor Trehubow, rzecznik Połączonych Sił armii ukraińskiej.
Według niego zaletą „Starlinków” jest to, że w warunkach bojowych tymi stacjami telekomunikacyjnymi można operować praktycznie wszędzie. Kluczem jest jest ich dobre zakamuflowanie. Wtedy zapewnione będzie stabilne połączenie internetowe i niezawodna komunikacja w każdym miejscu.
„Rosjanie również mieli taką możliwość. Oznaczało to, że ich dowódcy mogli komunikować się bezpośrednio z wysuniętymi na linii frontu jednostkami w czasie rzeczywistym. Teraz tej możliwości nie ma. A ponieważ przyzwyczaili się do polegania na niej, a my nadal ją mamy, ogarnęła ich skrywana histeria, i mogę ich zrozumieć. Potrafię wczuć się w ich sytuację i wyobrazić sobie, co by się z nami stało, gdyby coś takiego się wydarzyło – jaki to byłby horror” – zauważył.
Wyjaśnił, że Rosjanie próbują teraz zrekompensować tę stratę, a jedynym rozwiązaniem, jakie znaleźli, jest zbudowanie tzw. mostów Wi-Fi.
„Wyobraźcie sobie, że instalujecie u siebie w domu Wi-Fi, ale umieszczacie najpierw jeden router, potem drugi, a potem kolejny… I próbujecie zbudować taką sieć, korzystając z Wi-Fi, tylko silniejszego” – wyjaśnił.
Jak zauważył, problem polega jednak na tym, że wymaga to po pierwsze mocnych nadajników, a po drugie wysokich wież nadawczych, lub miejsc z dobrą propagacją sygnału cyfrowego, na które trzeba się wspiąć, aby zainstalować nadajnik
„I właśnie kiedy wspinasz się na tę wysoką wieżę, przylatuje do ciebie zaprzyjaźniony ukraiński dron… z oczywistymi skutkami” – wymownie podsumował.
Przypomnijmy, niedawno Władisław Wołoszyn, rzecznik Sił Obrony Południa Ukrainy, oświadczył, że wyłączenie dostępu do sieci „Starlink” dla rosyjskich okupantów, zmniejszyło w obwodzie zaporoskim liczbę ich ataków dronami uderzeniowymi. Potwierdził też, że po wyłączeniu tych terminali Rosjanie omyłkowo atakują własne jednostki.
Z kolei dziennik „The New York Post” poinformował, że w wyniku wyłączenia „Starlinka” straty w wojskach rosyjskich osiągnęły najwyższy poziom od czasu inwazji na pełną skalę. Zauważono również, że wpłynęło to na systemy łączności, wpływając na najbardziej podstawowe narzędzia niezbędne do prowadzenia wojny.
Tymczasem sami Rosjanie twierdzą, że wyłączenie niczego nie zmieniło. Wiceminister obrony Ołeksij Kryworuczko stwierdził: „Terminale Starlinka nie działają już od dwóch tygodni, ale nie wpłynęło to na intensywność ani skuteczność systemów bezzałogowych, co potwierdza obiektywny monitoring strat w sprzęcie i siły żywej wroga”.
Opr. TB, t.me/kyivtv










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!