
Ilustracja: AI
Och, jak boli urażona mocarstwowa duma.
Sekretarz Stanu USA, Marco Rubio publicznie poniżył szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławorwa, odpowiadając lekceważąco na jego oburzone protesty po schwytaniu przez komandosów USA dyktatora Wenezueli, Nicolasa Maduro. Jasno dał do zrozumienia, że Waszyngton ma gdzieś rosyjskie zdanie w tej sprawie.
“Nie obawiamy się eskalacji konfliktu z Rosją z powodu Wenezueli. Spodziewaliśmy się, że tak właśnie zareagują. Ta ich retoryka nie ma żadnego wpływu na nasze oceny. Myślę, że i bez tego mają po uszy problemów na Ukrainie. Wesołych Świąt, Siergiej” – napisał Rubio na stronie Departamentu Stanu.
Takie szydercze lekceważenie ze strony USA to coś, z czym rosyjski mamut dyplomatyczny z pewnością nie spotkał się jeszcze w całej swojej karierze. Na Kremlu bez wątpienia odebrano to jako bolesny cios w rosyjską mocarstwową dumę. Bo co innego, jak z nami rywalizują. Ale oni przecież publicznie z nas kpią! Nie uważają nas za mocarstwo!
Tak więc Kreml może sobie do woli protestować, “wyrażać głębokie oburzenie”, “potępiać amerykańską agresję” i żądać uwolnienia Maduro. Tyle ich, co sobie pokrzyczą.
Zobacz także: Wenezuela ma jeszcze dużo broni. To świetna wiadomość dla USA
KAS










2 komentarzy
,
4 stycznia 2026 o 19:11Na Kremlu:
Przecieraja oczy z niedowierzania
A drugie z zazdrosci ,bo u nich na podobna akcje idzie juz drugi milion do piachu.
2 godziny 20 minut ,tyle trwala cala operacja a u nich 4 lata ,ocean krwi i konca nie widac 🙈
Kpinasputina
4 stycznia 2026 o 19:59ławrow gra rolę orangutana, któremu zza szyby pokazuje się kuglarskie sztuczki.