
Collage / fot: Ura.ru, A.Geodakian – TASS
A przecież było tyle czasu, żeby przygotować sobie dostawy z innych kierunków. Tak to jest jak się liczy na “ruską taniochę”.
Rząd Słowacji ogłosił od 19 lutego stan wyjątkowy w sektorze naftowym z powodu braku dostaw ropy z Rosji. Nie docierają one od końca stycznia, również na Węgry, po tym jak w wyniku rosyjskiego ostrzału została uszkodzona południowa nitka rurociągu “Przyjaźń” przez Ukrainę – donosi Aktuality.sk.
W tej sytuacji władze w Bratysławie zostały zmuszone do uruchomienia swoich rezerw strategicznych ropy. Około 250 tys. ton surowca z tych zapasów ma zapewnić funkcjonowanie sektora naftowego na minimalnym poziomie i dostawy paliw na rynek przez najbliższy miesiąc. Z podobnym wnioskiem wystąpił węgierski koncern MOL.
Co potem? Słowacki rząd liczy na dostawy z Chorwacji rurociągiem Adria, o co zwróciły się także władze Węgier. Mogłyby one rozpocząć się za 20-30 dni. Chorwacki rząd postawił jednak zasadniczy warunek – zobacz: Chorwacja odmawia Orbanowi i Fico! Ropa z Rosji? Nie ma mowy
Stan nadzwyczajny w słowackiej “naftówce” wprowadzono aż do 30 września tego roku. Wskazuje to, że władze liczą się z możliwymi trudnościami w dłuższej perspektywie. Zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej, rezerwy ropy w państwach członkowskich powinny zapewnić funkcjonowanie kraju przez co najmniej 3 miesiące.
Zobacz także: Front zatrzeszczał! Zdobyli aż 200 km, wyszarpnęli im 3 miejscowości
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!