
Ilustracja: AI
Wykładowczyni literatury przypomniała Rosjanom to, czego bardzo nie chcą słyszeć. I to o Złotym Koguciku i o Śpiącej Królewnie.
Kto był największym rosyjskim poetą? Wiadomo, Puszkin. Nawet w Polsce uczniowie (chyba jeszcze) to wiedzą, a w Rosji to “oczywista oczywistość”. Tyle, że tam “serwują” go wręcz jako największego poetę, pisarza i dramaturga w dziejach ludzkości. Równie wybitny i niepowtarzalny jak rosyjski czołg Armata, a przy tym “czysto nasz”.
Jest tylko jeden “mały” problem i o tym w szkołach rosyjskich nie uczą. Pomijając już fakt niezbyt rosyjskiego pochodzenia od czarnoskórego Abisyńczyka Abrama Hannibala, Putin miał to do siebie, że sporą część swojej twórczości zwyczajnie ukradł od różnych pisarzy zachodnich. To znaczy splagiatował dawno znane pomysły, tyle że wystylizował je trochę w duchu rosyjskim.
Tę niezbyt chwalebną prawdę, choć znawcom jego twórczości znaną, przypomniała właśnie Rosjanom ukraińska wykładowczyni literatury, Alina Mec. Według niej, Puszkin nie był żadnym “rdzennie rosyjskim twórcą” i przytoczyła na to szereg przykładów – małych i dużych.
I tak, słynna “Bajka o rybaku i rybce” została “zerżnięta” z niemieckiej baśni braci Grimm “O rybaku i jego żonie”. Tyle, że u nich występuje flądra, a on zrobił z niej – niezbyt chyba oryginalnie – “złotą rybkę”. No i dodał motyw koryta. Żeby było “bardziej rosyjsko”?
Z kolei jego “Bajka o martwej carównie” to plagiat “Śpiącej Królewny” i “Królewny Śnieżki” tychże braci Grimm. Widać, że “wielki rosyjski twórca” lubił z nich “zaczerpnąć”.
Natomiast “Bajka o złotym koguciku” to niemal kropka w kropkę powielenie amerykańskiej noweli Washingtona Irvinga “Legenda o arabskim astrologu”. Nie minęły nawet dwa lata od jej wydania, a Puszkin już zdążył ją przerobić na “swoją” i nawet się o tym nie zająknął. A kolejna – “Bajka o carze Sałtanie” jest skopiowana z włoskiej bajki scenicznej Carla Gozziego “Zielony ptaszek”.
W przypadku kilku innych, większych utworów, Puszkin nie plagiatował ich dosłownie, ale po prostu powielał znane już idee zachodnich twórców. Na przykład poemat “Eugeniusz Oniegin” jest zapożyczony z George’a Byrona, a powieść historyczna “Córka kapitana” – z pomysłów Waltera Scotta.
“Zapomnijcie więc o ruskim kolorycie. Czy wy w ogóle macie w swojej kulturze coś swojego?” – pyta literaturoznawczyni. Pewnie trochę przesadza, bo “coś swojego” pewnie się tam znajdzie i to może niemało. Z samego faktu, że Puszkin był złodziejem nie należy wyciągać aż tak daleko idących wniosków. Ale wiadomo, emocje wojenne…
Nie o to jednak chodzi. Chamskie plagiaty i luźne zapożyczenia są stare jak sama literatura, bo kultury się wzajemnie przenikają, a twórcy lubią czasami “pójść na skróty”. Jak słusznie zauważył Pratchett, wszystko co jest lub będzie napisane, wynika z tego co zostało napisane już wcześniej. I wcale nie mamy pewności, że on pierwszy na to wpadł, czy może nie wziął tego z Borgesa.
Chodzi o to, żeby umieć to przyznać, a nie bronić “Złotego kogucika”, czy “Rybaka i złotej rybki” jak niepodległości. To właśnie świadczy o poziomie kultury. Prawdziwie wielka kultura nie ma problemu z tym, żeby przyznać, że to i owo sobie u innych skubnęła. Mała i zakompleksiona kultura będzie natomiast głośno krzyczeć: “To nasze i tylko nasze!”
Pewnie niejeden Polak też jest niemile zaskoczony dowiadując się, że nasza “Legenda o królu Kraku i Smoku Wawelskim” jest tylko rodzimą przeróbką znanego w całej Europie “Romansu o Aleksandrze Wielkim” i legendy o św. Jerzym, a nasza “Legenda o Piaście Kołodzieju” to powielenie irlandzkiej legendy o św. Patryku, też popularnej w Średniowieczu w wielu krajach.
Ale przecież nie będziemy z tego powodu urządzać histerii, ani wywoływać wojen. A Rosjanie? Oni mają chyba trochę inaczej.
Zobacz także: Gdzie polski król polował i sowiecki kołchoźnik balował. Komu pałac, komu?
KAS










1 komentarz
Kpina z rosjan
27 marca 2026 o 12:12Współczesna wiedza jest taka, że wykradali szczepionki na COVID, ale okazuje się, że zaczynali od bajek…