
Collage / fot: X – media społecznościowe
Porządnie mu wklepali, nieprędko wróci.
Tankowiec rosyjskiej floty cieni “Elbrus” – formalnie pod banderą Palau, który płynął do Noworosyjska po ropę, nie dotarł do celu. Niedaleko czarnomorskiego wybrzeża środkowej Turcji “zaliczył w burtę” ukraińskim dronem. Uszkodzona jednostka wraca na holu do portu Inebolu na oględziny i naprawę, dymiąc niemiłosiernie.
Według tureckich mediów, “górna część tankowca” została uszkodzona, ale nikt z załogi nie ucierpiał. Kapitan wysłał sygnał SOS i na pomoc pospieszyły jednostki tureckiej straży przybrzeżnej.
Tureckie służby zapewniają, że “uważnie monitorują” sytuację bezpieczeństwa na morzu w tym regionie. To dobrze. Ukraińskie drony pewnie też.
A swoją drogą rejestrując własny tankowiec pod banderą kraju Oceanii na drugim końcu świata, Rosjanie mogliby przynajmniej zmienić mu nazwę. Bo raczej trudno uwierzyć, że ktoś tam wpadł na pomysł nazwania statku “Elbrus”.
Zobacz także: Zdrada wojska? Zostaje tylko plan B: Moskwa
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!