
Pożar w Rostowie i ogień nad rafinerią w Krasnodarze. Collage / screen, fot: Focus
Ile Rosja wytrzyma w sytuacji ostrego deficytu paliw?
Dwie kolejne rosyjskie rafinerie w ogniu. Tym razem ukraińskie drony zaatakowały w nocy na 30 sierpnia zakłady przetwarzające ropę w Syzraniu w obwodzie samarskim i w Krasnodarze. W obu wybuchły duże pożary. Mimo, że ewidentnie widać je na nagraniach, rosyjskie władze jak zwykle kłamią, że “nie ma strat, wszystkie drony strącono, a na rafinerie spadły tylko ich szczątki”.
Należąca do koncernu Rosnieft rafineria w Syzraniu należy do największych w Rosji. Produkuje rocznie 8,5 mln ton paliw i zaopatruje szereg obwodów w środkowej części kraju. Poprzedni atak dronów na ten zakład miał miejsce 15 sierpnia i prawdopodobnie już wtedy został on unieruchomiony. Obecnie miała więc miejsce “dobitka”.
Z kolei w Krasnodarze – jak ustalił już ukraiński wywiad – udało się zniszczyć jedną z kluczowych instalacji technologicznych. Załogę rafinerii ewakuowano, nikt podobno nie zginął. Zakład ten produkuje rocznie 3 mln ton benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego dla armii.
Jeśli rafinerię w Krasnodarze uda się trwale unieruchomić, będzie ona już szóstą, którą Ukraińcom udało się zatrzymać od początku sierpnia. Czytaj o poprzednich: Piąta odstrzelona! Która następna? Naftowa eksterminacja przyspiesza.
Wieczorem 29 sierpnia ukraińskie drony uderzyły też w kilka obiektów w Rostowie. W kilku miejscach nad miastem było widać słupy ognia, wyły syreny alarmowe. Nie wiadomo jednak na razie, co dokładnie zostało tam trafione.
Zobacz także: Taśmociąg śmierci na pełnych obrotach! Nie kłamię: zabijamy 30:1.
KAS
Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!