Po czterech latach wojny z Ukrainą armia rosyjska werbuje coraz więcej kobiet, które są rekrutowane do obsługi dronów. Nie chodzi tu o zmiany społeczne, ale raczej o praktyczną konieczność, biorąc pod uwagę powszechne użycie dronów i ciągłe zapotrzebowanie na nowych operatorów. Poinformował o tym magazyn „Forbes”.
W publikacji zauważono, że Rosja stopniowo poszerza pulę osób rekrutowanych do obsługi bezzałogowych statków powietrznych. Powód jest pragmatyczny: wysoka intensywność użytkowania dronów, wysokie straty sprzętu i operatorów oraz ciągła potrzeba szkolenia nowych specjalistów. W tym kontekście kobiety są coraz częściej angażowane w ten proces.
Operowanie dronami nie wymaga fizycznych cech tradycyjnie uważanych za kluczowe dla wojska. Kluczowe umiejętności to obsługa sprzętu, koordynacja i zdolność do szybkiego podejmowania decyzji. Właśnie dlatego sektor ten stał się jednym z niewielu, w którym ograniczenia ze względu na płeć stopniowo zanikają – nie ze względu na zmieniające się nastawienie, ale ze względu na konieczność militarną.
Dziennikarze zwracają uwagę na to, że armia rosyjska od dawna utrzymuje konserwatywne podejście do roli kobiet. Jednak obecna wojna wymusza ponowne rozważenie nawet tych ugruntowanych modeli. Nie jest to transformacja systemowa, a raczej wymuszona adaptacja: zakres funkcji się rozszerza, szkolenie przyspiesza, a wymagania dotyczące wcześniejszego doświadczenia ulegają złagodzeniu.
Wzrost liczby operatorów bezzałogowych statków powietrznych jest bezpośrednio związany z faktem, że drony stały się kluczowym narzędziem walki. Oznacza to wzrost liczby ataków, prób przeciążenia systemów obrony powietrznej i rozszerzenie zasięgu operacyjnego broni uderzeniowej. Innymi słowy, nie chodzi o „nowe możliwości”, ale o zwiększenie zasobów na kontynuowanie wojny przeciwko Ukrainie.
Opr. TB, forbes.com











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!