
Fot: Narodowy Park “Prypeć” / Onliner.by
Przebiegłe drapieżniki zaczęły zagrażać gospodarstwom. Jednego już prawie mieli. Wymknął się z potrzasku.
Na południowej Białorusi pojawiły się niespotykane tam wcześniej zagadkowe drapieżniki. Pustoszą z drobiu kolejne gospodarstwa i nie dają się schwytać. Wyglądają jak żbiki, ale eksperci twierdzą, że to jakaś ich zmutowana odmiana. Zwykłe żbiki wybito tam już w 1927 roku.
Jak donosi Onliner.by, we wsi Dzierżyńsk pod Lelczycami “leśny kot” dostał się 14 marca do kurnika, pozagryzał kury, ale wpadł w zastawione sidła na kuny. Ponieważ była jeszcze noc, mieszkańcy postanowili zostawić żbika-mutanta do rana, by pokazać go weterynarzowi. Tym bardziej, że wcześniej władze apelowały, by schwytać te zwierzęta żywcem w celu badań genetycznych.
Jakie było zdumienie gospodarzy, gdy okazało się, że po zaledwie półtorej godziny dziki kot… zniknął, a wraz z nim cały łańcuch! Wbita w ziemię żerdź leżała wyrwana. Zostało tylko kurze pobojowisko. Jakim cudem żbik się uwolnił? Czy może “miał wspólników” wśród ludzi? Nie wiadomo. Zebrano więc tylko do badań trochę sierści.
Białoruscy zoolodzy twierdzą, że żbiki-mutanty wylęgają się w pobliskiej Strefie Czarnobylskiej i jest ich w lasach coraz więcej. Pierwszego zarejestrowała foto-pułapka na granicy tej strefy w 2017 roku, potem przez jakiś czas był spokój, aż w czerwcu ubiegłego roku kolejny “leśny kot” trafił w kadr.
Teraz zaczęły się pogromy kurników i na nagraniach widać, że nie jest to ten sam osobnik, a więc bure drapieżniki zaczęły się mnożyć. Oto jedno z nagrań z rejonu Prypeci. Co ciekawe, w ślad za żbikiem-mutantem podąża tam… borsuk. Też jakiś nie do końca “borsukowy”?
Zobacz także: Krowie bunty w Rosji! Minister ucieka przed rozwścieczoną farmerką (WIDEO)
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!