
Collage / screen / rusmuseumvrm.ru
Po stu latach na froncie znów słychać rżenie. Wrócili w siodła.
Z braku BTR-ów, BWP-ów, a nawet zwykłych quadów “druga armia świata” przesiadła się na konie. Na froncie pierwszy raz pojawiła się rosyjska “kawaleria”. Ale cóż to za wojsko – szabli nie mają i ledwo trzymają się w siodle. Koń by się uśmiał, o Siemionie Budionnym nie wspominając.
Na razie trudno uznać te poczynania rosyjskiej “piechoty” za atak. Widać, że bardziej chodzi o to, żeby w ogóle nie spaść na ziemię. A drony ukraińskiej 92 Brygady nie ułatwiły zadania i “nie mająca analogii na świecie doborowa rosyjska konnica” daleko nie zajechała.
Tak więc to, co jeszcze niedawno było dowcipem, stało się realnością. Tylko koni szkoda…
Zobacz także: Rublowa wścieklizna! Maszyny drukują jak szalone.
KAS










1 komentarz
Kpinasputina
29 grudnia 2025 o 08:47Trzeba mieć końskie zdrowie, żeby nie kopnąć w kalendarz ze śmiechu. Koń by się uśmiał! A w okopach rżenie i rzężenie ruskich sołdatów w swych końskich ogonach.