
Maria Kolesnikowa, Inga Ruginienė i Swiatłana Cichanouska. Fot: x.com/IRuginiene/t.me/tsikhanouskaya
Pomimo ocieplenia relacji między Waszyngtonem a Mińskiem, Unia Europejska prawdopodobnie rozszerzy sankcje wobec Białorusi. Jednak sprzeczne sygnały płynące z Wilna zaskakują Brukselę, pisze LRT.
UE przyjmuje serię sankcji wobec Białorusi w odpowiedzi na represje reżimu, naruszenia praw człowieka i jego rolę we wspieraniu rosyjskiej agresji militarnej na Ukrainę. Oczekuje się, że ograniczenia te zostaną przedłużone do 28 lutego 2026 roku.
Stany Zjednoczone złagodziły ostatnio swoje stanowisko wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki i w zamian za uwolnienie więźniów politycznych ogłosiły zniesienie sankcji wobec białoruskich linii lotniczych i firm nawozowych.
Bruksela podkreśla jednak, że UE nie zamierza podążać tą samą drogą, ponieważ Mińsk nie zmienił swojego zachowania.
„W rzeczywistości [zniesienie sankcji USA] przynosi pewne namacalne rezultaty humanitarne, ponieważ wielu przeciwników zostało zwolnionych, w tym tacy jak Maria Kolesnikowa. Byłoby jednak bardzo naiwne zakładać, że może to doprowadzić do zmiany reżimu na Białorusi lub zacieśnienia relacji między Białorusią a Ameryką, ponieważ sama Białoruś nie odwróci się od Rosji” – powiedziała Maria Martišiūtė, analityczka z European Policy Center (EPC) w Brukseli, w rozmowie z LRT.
„W Brukseli słyszę coś wręcz przeciwnego. Myślę, że UE zamierza jeszcze bardziej zaostrzyć sankcje wobec Białorusi”.
Jej zdaniem, dyplomaci są również optymistycznie nastawieni do rozszerzenia sankcji UE wobec Mińska, choć niektóre kraje domagają się pewnych złagodzeń — na przykład otwarcia przestrzeni powietrznej dla białoruskich linii lotniczych itp.
O ile wiem, zarówno Węgry, jak i Słowacja domagają się pewnych ustępstw. Powiedziałabym nawet więcej – istnieje krótka lista oligarchów, których te państwa próbują usunąć z listy osób objętych sankcjami. A czymże to jest, jeśli nie korupcją, korupcją polityczną? – oburza się Petras Auštravičius, członek Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, w wywiadzie dla LRT.
Petras Katsinas, ekspert ds. sankcji w innym brukselskim think tanku RUSI, zauważył, że Stany Zjednoczone, choć znoszą część sankcji wobec Białorusi, nie wywierają presji na Europejczyków, aby zrobili to samo.
Myślę więc, że najbardziej prawdopodobna sytuacja jest taka: gdybym miał obstawiać pieniądze, powiedziałbym, że sankcje UE zostaną utrzymane. Czy będą ostrzejsze – trudno powiedzieć – zauważył w komentarzu dla LRT.
Martišiūtė spodziewa się jednak, że w lutym zapadnie decyzja nie tylko o przedłużeniu, ale także o zaostrzeniu sankcji: „Zwłaszcza, że Białoruś wspiera wojnę Rosji z Ukrainą, wywiera presję na kraje sąsiednie za pomocą migrantów, a naruszenia przestrzeni powietrznej nadal mają miejsce – zarówno poprzez tłumienie sygnałów GPS, jak i przy użyciu balonów”.
Po jesiennych atakach balonami z kontrabandą, Litwie udało się doprowadzić do wprowadzenia dodatkowego kryterium zagrożeń hybrydowych wobec Białorusi, co umożliwiłoby nałożenie sankcji UE. Obecnie jednak nie słychać jasnego stanowiska Litwy, mimo że dzień wcześniej praca lotniska w Wilnie została ponownie zakłócona przez przemycane balony.
Co więcej, niektóre decyzje Sejmu utknęły w martwym punkcie, litewscy politycy mówią o możliwym dialogu z Mińskiem, a w tym samym czasie liderka białoruskiej opozycji, Swiatłana Cichanouska, ogłosiła opuszczenie Litwy z częścią swojego zespołu.
„Nie jest tajemnicą, że na Litwie, nie tylko w polityce zagranicznej, ale także w wielu innych politykach sektorowych, panuje prawdziwy chaos. W istocie, jak to się mówi, prawica nie wie, co robi lewica i odwrotnie. Muszę powiedzieć, że taka chaotyczna polityka Litwy – bez wyraźnej linii i celów w polityce zagranicznej wobec państw trzecich – została już zauważona w Brukseli” – powiedział Auštravičius.
„Eksperci zajmujący się tymi zagadnieniami pytają nas o to. Wyrażają, powiedziałbym, nawet zdziwienie: co się stało z Litwą?”
Sam europoseł uważa, że do dialogu z reżimem Łukaszenki prowadzi szereg ukrytych kroków, które układają się w jedną całość.
Jednocześnie zaznaczył, że nie widzi problemu w rozszerzeniu sankcji UE wobec Białorusi, skoro Litwa już się za tym opowiedziała, ale „jeśli zmienimy nasze stanowisko, to będzie to prawdziwy policzek”.
Analityk EPC Martišiūtė zauważa również, że Litwa wysyła Brukseli mieszane sygnały.
„Wydaje się, że chcemy ostrzejszych sankcji, ale jednocześnie chcemy doprowadzić do dialogu. To naprawdę nie wygląda na poważne” – powiedziała, dodając, że w UE jest wystarczająco dużo krajów, które chciałyby rozpocząć dialog i zakończyć izolację nie tylko z Łukaszenką, ale także z Władimirem Putinem.
„Myślę, że pewna wymiana informacji z reżimem Łukaszenki jest możliwa, ale tylko poprzez wywieranie presji ekonomicznej możemy zagwarantować, że zagrożenia płynące z terytorium Białorusi zmniejszą się lub całkowicie ustaną. Dlatego można podjąć jeszcze bardziej zdecydowane środki” – podsumowała Martsišuė.
wa za TV LRT, LRT.lt









Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!