
Fot: 93.ru
…Dziadek Mróz przeszedł na stronę Ukrainy.
Na rosyjskim Kubaniu już trzecią dobę dziesiątki miast nie mają prądu, ciepła i wody z powodu gwałtownej mroźnej śnieżycy. Najwyraźniej tak niezwykłe zjawisko jak atak zimy w zimie kompletnie zaskoczył władze na południu Rosji i doprowadził do komunalnej katastrofy.
“To pokazuje w jakim stanie jest infrastruktura kraju” – piszą media. Oczywiście ukraińskie, a nie rosyjskie, bo w rosyjskich: “władze nieprzerwanie walczą ze skutkami”. Choć półgębkiem potwierdzają, że masowe awarie sieci przesyłowych sparaliżowały całe regiony.
Nie ma prądu, więc nie działają wodociągi. A skoro nie ma wody, to nawet stare lokalne kotłownie nie mają co grzać. Zresztą połowa z nich albo dawno zepsuta albo brak palaczy bo pojechali na wojnę. Z reklamacją nie ma co dzwonić bo w centralach ciepłowniczych nikt nie odbiera. A skoro nie odbiera zgłoszeń, to nie wie, gdzie jechać naprawiać.
Co sądzą sami mieszkańcy – nie wiadomo, bo jak nie ma prądu, to nie ma też Internetu. Zresztą jak prąd był, to Internetu i tak nie było, gdyż jakiś czas temu władze wyłączyły go bezterminowo “z przyczyn bezpieczeństwa”.
Ale czasem jakiś filmik się pojawi. Ciekawe, ile kosztuje wiadro śniegu “na roztopienie” wniesione na 10 piętro po schodach bo windy nie działają? Końca koszmaru nie widać, żadnych terminów nikt nie ogłasza. A przecież Kubań to nie Kuba – bez ogrzewania w zimie żyć się nie da.
Zobacz także: Arytmetyka wali w armię! Ludzki rachunek przestał się spinać
KAS










1 komentarz
TL.
2 stycznia 2026 o 20:59Ja tak przezylem cale moje zycie na Wolyniu.
Bez kibla,bez wody i bez swiatla. i zyje sobie jak krol z moja🦒 krolowa.