
Andżelika Mielnikowa i Paweł Łatuszko/Zdjęcie archiwalne: NAU
Nowe fakty, które pojawiają się rok po zaginięciu w Warszawie Białorusinki Anżeliki Mielnikowej, stawiają pytania nie tylko o jej rolę w infiltrowaniu emigracyjnych struktur opozycji, ale i polskich polityków. Rodzą się też pytania, czy ktoś jeszcze z szeregów deklarowanej opozycji współpracuje z reżimem Łukaszenki.
Jak informowaliśmy, Mielnikowa była przewodniczącą emigracyjnego organu, tzw. Rady Koordynacyjnej Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego – to numer trzy w hierarchii struktur białoruskiej opozycji na wygnaniu, odpowiednik marszałka Sejmu.
Dodajmy, że w styczniu 2025, czyli około dwa miesiące przed zniknięciem Anżeliki Mielnikowej wraz ze 150 tysiącami dolarów przeznaczonymi na działalność opozycji, Rada Koordynacyjna została uznawana przez polski Senat za parlament Białorusi na uchodźstwie.
Przez rok była poszukiwana przez polski wymiar sprawiedliwości, śledztwa dziennikarskie prowadziły też opozycyjne redakcje. Były różne wersje i tropy, aż wreszcie…
W zeszłym tygodniu pojawiły się zdjęcia Mielnikowej z siłowni w Mińsku. Jest na nich radosna i zrelaksowana.

Anżalika Mielnikawa na siłowni Wostok w Mińsku. Zdjęcie: t.me/balaganoffnews
Początkowo uważano, że to obrazki wygenerowane przez AI, ale są dowody, że tp autentyczne zdjęcia zrobione na siłowni, otwartej w 2025 roku, a więc nie mogły być wykonane przed jej wyjazdem do Polski w 2021 roku. Później ojciec Mielnikowej potwierdził dziennikarzom, że jego córka przebywa na Białorusi … od roku.

Anżelika Mielnikowa. Fot: charter97.org
Okoliczności opublikowana zdjęć z siłowni sugerują, że od początku kobieta współpracowała z białoruskimi służbami specjalnymi. Podobnego zdania jest emerytowana major dr Anna Grabowska-Siwiec, była oficer kontrwywiadu ABW;
Co oznacza, że reżim Łukaszenki nie traktuje jej jak wroga. Bo gdyby przez te wszystkie lata pobytu w Polsce rzeczywiście działała na niekorzyść reżimu, nie chodziłaby teraz po siłowniach, tylko siedziała za kratami. Reżim Łukaszenki nie za takie rzeczy zatrzymuje. ,A jeśli chodzi o to, czy mogła w Polsce współpracować ze służbami Białorusi, to wydaje mi się, że tak — mówi Grabowska-Siwiec w rozmowie z Biełsatem.
Oficer kontrwywiadu ABW uważa, że Mielnikowa została zwerbowana i naprawdę doskonale przygotowana do integracji ze strukturami białoruskiej opozycji na uchodźstwie. Była współpracownicą Pawła Łatuszki (były urzędnik reżimu Łukaszenki, w tym ambasador Białorusi w Polsce, który w 2020 roku ogłosił przejście na stronę opozycji), a później przewodniczyła Radzie Koordynacyjnej.
Nagły wyjazd Mielnikowej z Polski na początku 2025 roku, zdaniem ekspertki, tłumaczy się kryzysem we współpracy Mielnikowej ze służbami specjalnymi.
„Istnieje teoria, że nie była już w stanie wypełniać zadań postawionych jej przez białoruski wywiad. Być może w grę wchodziły okoliczności osobiste. Dlatego Białorusini ją „wycofali”, mogła nawet otrzymać za to nagrodę. Wątpię, żeby była regularną oficer KGB. Raczej została po prostu do tego zwerbowana” – dodaje była oficer polskiego kontrwywiadu.
Grabowska-Siwiec mówi, że jako agentka, Mielnikowa mogła zebrać wiele różnych informacji, ponieważ jej stanowisko dawało jej szeroki dostęp do informacji na temat emigracji Białorusinów w Polsce:
„Wszystko, co było jej dostępne: o obszarach działalności, ludziach, kontaktach z instytucjami w Polsce, o konspiracyjnych powiązaniach z osobami na Białorusi, które wspierają ruch niepodległościowy przeciwny Łukaszence. To bardzo cenne informacje dla białoruskich służb specjalnych, ponieważ pozwalają im ścigać oponentów na terenie kraju.
— Nie mamy o tym informacji, bo deputowani Rady Koordynacyjnej się do tego nie przyznają, ale klasyką działań wywiadu jest też rozsadzanie, konfliktowanie organizacji od środka, wprowadzanie chaosu. To mogą być tak drobne sprawy, jak rozsiewanie plotek, poświadczanie nieprawdy, dezinformowanie. Ale także wspieranie grup radykalizujących się, albo niezgadzających się z linią polityczną. Spektrum możliwości jest bardzo duże i zależy jedynie od kreatywności wywiadu — mówi pani oficer.
Nie wierzy jednak, że Melnikowa mogła werbować innych agentów wśród białoruskiej opozycji: zwróciłoby to na nią uwagę.
Polska ekspert zwraca uwagę, że nie można przy tym wykluczyć, że takich osób jak Mielnikowa jest w białoruskich siłach demokratycznych więcej. Należy przy tym pamiętać, że dla białoruskich służb specjalnych priorytetem jest rozpracowywanie białoruskiej diaspory na Zachodzie, w tym sił działających na rzecz obalenia reżimu Aleksandra Łukaszenki. Ich głównym celem wywiadowczym jest zinfiltrowanie tych struktur, poznanie ich zadań, metod, zakresu działalności.
wa za centrumeuropy.pl










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!