
Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin/ Fot: PrtSc. Belpol.by
Przywódca Kremla nie dotrzymuje żadnych umów, zdradza nawet najbliższych sojuszników. W ostatnich latach mogli się o tym przekonać dyktatorzy Syrii, Armenii, Iranu i Wenezueli. W najbardziej newralgicznych momentach, ochrona Putina przestaje obowiązywać.
Kreml od lat buduje wizerunek Rosji jako niezawodnego protektora państw skonfliktowanych z Zachodem. W praktyce jednak rosyjskie gwarancje bezpieczeństwa okazują się iluzją. Gdy nadchodzi moment próby, Moskwa wycofuje się, pozostawiając sojuszników samym sobie. Jak podkreśla Julian Röpke, wojskowy analityk dziennika BILD, lista tych, którzy boleśnie się o tym przekonali, systematycznie rośnie.
Pierwszym wyraźnym sygnałem była Armenia. W 2020 roku, podczas wojny o Górski Karabach, Erywań powoływał się na zobowiązania w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Rosja ograniczyła się jednak do pustych deklaracji, a Azerbejdżan w kilkanaście dni odniósł zdecydowane zwycięstwo. Skutkiem była utrata zaufania do Moskwy i zamrożenie członkostwa Armenii w OUBZ.
Podobny scenariusz powtórzył się w Syrii. Gdy w 2024 roku rebelianci obalili reżim Baszara al-Asada, Putin zamiast realnej pomocy zaoferował jedynie azyl w Moskwie. Rosyjskie wojska stacjonujące w kraju pozostały bierne.
W 2025 roku Kreml nie wsparł także Iranu po izraelskich uderzeniach na jego infrastrukturę wojskową. Najnowszym przykładem jest Wenezuela, gdzie po obaleniu Nicolasa Maduro Moskwa ograniczyła się do wyrażenia oburzenia.
Wnioski są jednoznaczne — konkluduje Julian Röpke: rosyjska potęga militarna, którą Kreml protekcjonalnie obiecuje sojusznikom, istnieje głównie na papierze.
„Ugrzęźnięty w wojnie z Ukrainą Kreml nie wywiązuje się z żadnego ze swoich zobowiązań wojskowych dotyczących wzajemnej pomocy i porzuca jednego sojusznika po drugim”.
wa na podst. @BILD_Russian










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!