Czeska inicjatywa dostarczania amunicji Ukrainie stanęła w tym roku w obliczu znacznego niedoboru finansowania. Poinformowała o tym agencja „Reuters”, powołując się na anonimowego wysokiego rangą urzędnika wojskowego NATO.
Zgodnie z planami na ten rok, inicjatywa ma na celu zakup na całym świecie pocisków artyleryjskich o wartości 5 mld euro. Jednak do tej pory zebrano jedynie około 1,4 mld euro.
Agencja zauważa, że program jest finansowany przez zagranicznych darczyńców, w tym Niemcy, Danię i Holandię. W poprzednich latach program wspierały również Czechy.
W grudniu misja NATO na Ukrainie poinformowała, że w ramach tej inicjatywy do 2025 roku zakupiono około 1,8 mln pocisków artyleryjskich. Stanowi to 43% całej amunicji dostarczanej Ukrainie i około 70% amunicji kalibru radzieckiego, której Ukraina potrzebuje. Przedstawiciel NATO, z którym rozmawiali dziennikarze, stwierdził, że obecnie na rynku światowym dostępna jest amunicja o wartości około 16 mld euro.
W ubiegłym roku w ramach programu wydano około 4,8 mld dolarów, z czego Czechy przekazały 145,15 mln dolarów.
Przypomnijmy, Ukraina otrzymała od Hiszpanii nowoczesny taktyczny radar wczesnego ostrzegania Lanza LTR-25. System ten, kosztujący około 37 milionów euro, jest w stanie wykrywać zagrożenia powietrzne z odległości ponad 450 km, w tym drony typu „Szahed”, rakiety manewrujące i balistyczne oraz samoloty stealth. Radar działa w paśmie L z anteną z fazowanym układem antenowym i cyfrowym formowaniem wiązki, co pozwala mu jednocześnie śledzić setki celów z wysoką dokładnością, nawet w warunkach intensywnej walki elektronicznej i zagłuszania. Radar ten stanowi cenne uzupełnienie zachodnich systemów obrony powietrznej, takich jak „Patriot”, NASAMS, SAMP/T i IRIS-T, znacząco zwiększając możliwości wczesnego ostrzegania i monitorowania przestrzeni powietrznej.
Stany Zjednoczone od dawna odmawiały transferu podobnej technologii, więc zakup od Hiszpanii był ważnym krokiem dla sojuszników w celu przeciwdziałania zmasowanym atakom rakietowo-dronowym Rosji.
Opr. TB, reuters.com









Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!