Nie można powiedzieć, żeby Rosjanie jakoś szczególnie żałowali swoich oligarchów, którzy na wskutek sankcji tracą grube, już nawet nie miliony, a miliardy. Na biednego nie trafiło mówimy w Polsce, zaś naród rosyjski powiada: nie zbiednieją! Niby tak, ale w niektórych miejscach ludzie zaczynają sobie powoli uświadamiać, że w pierwszej kolejności ucierpią nie ci, którzy mają konta na Cyprze, czy Kajmanach, lecz właśnie prości robotnicy tyrający w hutach.
Wszystkiemu jest winne zjawisko, które wiąże się z tak zwanymi „monomiastami” – czyli miastami zbudowanymi w czasach sowieckich wokół wielkich zakładów przemysłowych. Fabryki te, a właściwie całe koncerny w dobrych czasach jelcynowskiej prywatyzacji zostały przejęte przez mafie różne gangsterskie i kagiebowskie wraz z maszynami i pozostałym inwentarzem, czyli pracownikami. Jeśli padną, to wraz z nimi pracę stracą dziesiątki tysięcy ludzi i miasto po prostu umrze.
Warto wiedzieć o jakiej skali mówimy. Wedle Rejestru Federacji Rosyjskiej takich ośrodków jest na terenie kraju 319 i zamieszkuje w nich 13 milionów ludzi, czyli 9 procent ludności Rosji. Sytuację pogarsza fakt, że miasta te skupione są w kilku strategicznych regionach i jeśli dotknie je zapaść, to katastrofalne skutki zmultiplikują się. Na przykład w obwodzie kemerowskim w monomiastach mieszka ponad połowa ludności. W obwodzie swierdłowskim, ze stolicą w Jekatyrenburgu (czwarte co do wielkości miasto Rosji) w monomiastach mieszka co trzeci obywatel. Obwód ten jest sercem przemysłu uralskiego i oligarchowie zajmują się tu dosłownie wszystkim: aluminium, metalurgią, boksytami, tytanem…
Rząd, rzecz jasna, zastanawia się jak ratować te zakłady i koncepcji jest kilka. Wszystko oczywiście pod hasłem ratowania pracowników. O oligarchach raczej się nie wspomina. Pojawiła się propozycja czasowej nacjonalizacji za symboliczną kwotę. Tę „czasowość” nacjonalizacji, czyli upaństwowienia podkreśla się z tak dużym uporem, że niektórzy powiadają, iż władze wykorzystają okazję, by przechwycić te zakłady i, koniec końców, obrócić sankcje na swoją, kremlowską, korzyść.
Adam Bukowski

Dodaj swój komentarz