
Collage / fot: 24 Kanał
Pojawiły się pierwsze szczegóły zamachu, w którym 6 lutego ciężko ranny został wiceszef rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, gen. Władimir Aleksiejew.
To najpoważniejszy zamach od początku wojny, jaki przeprowadziły ukraińskie służby specjalne, bo raczej mało kto wątpi, że to one. Generał leży w stanie krytycznym w szpitalu po tym jak nieznany strzelec wpakował mu 3 kule w plecy w holu luksusowego apartamentowca w Moskwie, w którym mieszkał generał.
Mimo pozornie “skromnego stanowiska” wiceszefa jednej z rosyjskich służb, to faktycznie on realnie rządził Rosją, a przynajmniej żadna ważna decyzja nie mogła zapaść bez jego zgody i nie z jego inicjatywy.
Wszystkie zamachy, dywersje, szpiegowanie, skrytobójstwa w kraju i na świecie, otrucie Skripali, wojna w Syrii i na Ukrainie, cyberataki i wpływanie na wybory w USA, negocjacje w Stambule, dowodzenie Specnazem – to tylko część jego pracy. To nie przypadek, że gdy w czerwcu 2023 roku w Rosji wybuchł pucz Prigożyna, to Aleksiejew pojechał jako pierwszy z nim negocjować.
Gdyby wyliczyć wszystkie operacje, którymi kierował lub realizował trzeba by w zasadzie wymienić wszystkie ważniejsze wydarzenia w historii Rosji od co najmniej 15 lat, gdy objął obecne stanowisko. Za zasługi dostał od Putina aż 23 ordery i tytuł Bohatera Rosji.
Nominalnie szefem GRU jest wprawdzie admirał Igor Kostjukow, ale wszyscy wiedzą, że jego władza jest bardziej na pokaz, a realne instrumenty wpływu tkwiły właśnie w rękach generała Aleksiejewa.
Oczywiście był nad nim jeszcze prezydent, minister obrony i szef Sztabu Generalnego, ale każdym z nich był w stanie skutecznie manipulować, odpowiednio ich urabiać, a nawet szantażować, dysponując tajnymi informacjami, których nie miał nikt oprócz niego, a także potężnym aparatem GRU, stanowiącym faktycznie państwo w państwie.
I oto teraz ta “szara eminencja” Rosji pada pod kulami zamachowca na korytarzu elitarnego apartamentowca przy Szosie Wołokołamskiej, gdzie mieszkał, w północno-zachodniej części Moskwy. Jak to w ogóle możliwe, że agent zdołał tam przeniknąć, omijając ochronę jednej z najważniejszych osób w państwie, a potem uciec po oddaniu strzałów?
Według pierwszych ustaleń Komitetu Śledczego, killer czekał na Aleksiejewa na korytarzu koło drzwi jego mieszkania, a więc dokładnie wiedział, kiedy ten się pojawi. Wystrzelił 3 razy w plecy. Generał upadł, zalewając całą klatkę schodową swoją krwią. Sąsiedzi zeznają, że kiedy przyjechało pogotowie był przytomny, ale głośno jęczał. Trafił na reanimację.
Wiadomo, że na tym samym piętrze było też kilka innych luksusowych apartamentów na wynajem i nie można wykluczyć, że agent mieszkał w jednym z nich. Jakim cudem nie został wcześniej 10 razy prześwietlony przez wszelkie możliwe rosyjskie służby? Gdzie “goryle”? Gdzie ochrona kontrwywiadowcza? Gdzie monitoring?
Najwyraźniej zamachowiec miał tak mocną “legendę” i papiery, że zmylił nawet GRU. Tymczasem pojawiły się nieoficjalne informacje, że zamachowiec to kobieta – tak twierdzi rosyjski kanał Baza.
Kilka godzin po zamachu głos zabrał szef rosyjskiej dyplomacji, Siergiej Ławrow. Oskarżył o jego dokonanie służby ukraińskie. Zdaniem Kremla, ich celem było storpedowanie ukraińsko – rosyjskich rozmów pokojowych w Abu Zabi pod egidą USA. Co ciekawe, bierze w nich udział formalny szef Aleksiejewa – admirał Kostiukow.
A co mówią same służby ukraińskie? Na razie w tamtejszych mediach krąży tylko lakoniczne i niejasne sformułowanie, że zamachu dokonała “trzecia strona”. Co to znaczy – nie wiadomo. A ostatnim smaczkiem w tej sprawie jest fakt, że 64-letni Aleksiejew… pochodzi z Ukrainy – urodził się w dzisiejszym obwodzie winnickim.
W jego przypadku przysłowie “kto czym wojuje, od tego ginie” pasuje jak mało do kogo. Choć gwoli ścisłości: w chwili gdy to piszemy, wiceszef GRU jeszcze żyje.
Zobacz także: Ale zmiana! Ślepe Shahedy, artyleria wali Panu Bogu w okno
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!