W rodzinie mówią do niego „Sasza”. Prezydentem Austrii został potomek estońskich rosyjskojęzycznych imigrantów

5 grudnia 2016

Alexander van der Bellen Photo: Michaela Brucklberger

Powtórzone prezydenckie w Austrii wygrał lewicowy kandydat, profesor ekonomii, 72-letni Alexander Van der Bellen. Według sondażowych wyników, otrzymał 53 proc. głosów. Jego kontrkandydat, przedstawiciel skrajnej prawicy Norbert Hofer – 46 procent. Alexander van der Bellen ma korzenie imigracyjne – jego rodziny związana jest z Rosją i Estonią.

Według wstępnych szacunków frekwencja wyniosła około 74 procent. Austriaccy statystycy podają między innymi, że na Alexandra Van der Bellena głosowały wszystkie stolice krajów związkowych, natomiast nie zjednał sobie wyborców z klasy robotniczej – zdobył poparcie u zaledwie piętnastu procent z nich.






Wczorajsze głosowanie było powtórką wyborów z maja. Wówczas również wygrał Van der Bellen, ale z powodu nieprawidłowości w głosowaniu korespondencyjnym Trybunał Konstytucyjny nakazał powtórkę głosowania.

Oficjalny wynik wyborów prezydenckich w Austrii zostanie ogłoszony 22 grudnia, gdy zbierze się austriacki Trybunał Konstytucyjny. Natomiast zaprzysiężenie nowego prezydenta Austrii odbędzie się 26 stycznia.






Alexander van der Bellen urodził się w 1944 roku w Wiedniu, ale dzieciństwo spędził w Tyrolu. W rodzinie z rosyjska mówią do niego: Sasza. Historia jego rodziny związana jest z Rosją i Estonią, a zaczęła się od szklarza holenderskiego, który w 1763 roku zamieszkał w Imperium Rosyjskim. Rodzina uzyskała szlachectwo, zamieszkała w guberni pskowskiej, niedaleko Estonii.

Alexander, dziadek obecnego Partii Zielonych, urodzony w 1859 roku, był członkiem lokalnego ziemstwa. W 1913 roku został jego przewodniczącym. Cztery lata po abdykacji cara stanął na czele lokalnego rządu w Pskowie. Po zakończeniu I wojny światowej Psków przechodzi z rąk do rąk. Na krótko przed tym, jak miasto zostanie opanowane przez bolszewików, dziadek Alexander z małżonką i trzema synami uciekli do Estonii.

Tak rozpoczął się nowy etap w historii Van der Bellenów. W Estonii rodzina zmieniła nazwisko z „von der Bellen” na „van der Bellen”, pragnąc odwołać się do holenderskich korzeni.

Ojciec polityka, Alexander Van der Bellen uczył się języków i studiował ekonomię w Tartu. Po ukończeniu studiów został szefem firmy eksportującej drewno na jednej z wysp estońskich. W latach trzydziestych przeprowadził się do Tallinna i został menadżerem brytyjskiego Overseas Bank ds. kredytów międzynarodowych. W 1934 roku oddał paszport uchodźcy i został obywatelem estońskim. Rodzina Van der Bellen należała do elity estońskiej.

Gdy w wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow sowieci wkraczyli do Estonii, matka i siostra kandydata na prezydenta Austrii odpoczywały w szykownym Pärnu (Parnawie). Ojciec bał się aresztowania przez Sowietów i podjął decyzję o ucieczce z Estonii. 23 października 1940 roku Van der Bellen w piśmie do Uniwersytetu w Tartu zwrócił się o wydanie mu dokumentu urodzenia, ale dopiero po podpisaniu porozumienia sowiecko-niemieckiego o powrocie Niemców do Reichu udało się Van Der Bellenowi wyjechać do Niemiec – tym razem udając niemiecką rodzinę. Przez Prusy Wschodnie pociągiem do Niemiec wyjechał ojciec Alexander, żona Alma Siebold (etniczna Estonka), córka Vivian-Diana, a także matka Adele i siostra Natalie. W Estonii – z powodów rodzinnych – został brat Konstantin.

Przez lagier w miejscowości Werneck koło Würzburga rodzina udała się do Wiednia. W ten sposób rozpoczął się austriacki etap historii rodziny Van der Bellenów. Tu w 1944 r. na świat przyszedł Alexander Van der Bellen, późniejszy polityk Zielonych. Nigdy nie nauczył się rosyjskiego – bliscy chcieli uchronić go przed imigranckim losem. Jego rodzina zachowała obywatelstwo de facto nieistniejącej już Estonii, dopiero w 1958 roku uzyskała obywatelstwo austriackie. Dziś kandydat Zielonych mógłby ubiegać się o zwrot obywatelstwa w Tallinnie i z pewnością otrzymałby je. Krewni rodziny Van der Bellenów wciąż żyją w Estonii.

W trakcie kampanii wyborczej Van der Bellena temat Estonii właściwie nie pojawiał się w mediach, choć wspominano o jego imigranckich korzeniach, które miały wpływać na inny stosunek do zagadnienia uchodźców niż w przypadku nacjonalistycznego kontrkandydata. Van der Bellen wypowiadał się natomiast na temat Rosji. Jest zwolennikiem utrzymania sankcji wobec reżimu Putina, ale uważa już za stracony dla Ukrainy. W wywiadzie z 2015 roku twierdził zresztą, że „to była zawsze rosyjska ziemia”.

Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/semperkresy/

Kresy24.pl/przegladbaltycki.pl, wilnoteka.lt, IAR

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *