
Fot: MSK1.ru
I aż trzy takie zamachy na Ukrainie.
Na placu przy Dworcu Sawiełowskim w Moskwie mężczyzna zdetonował w nocy na 24 lutego bombę koło radiowozu policji drogowej. Według informacji rosyjskich agencji, na miejscu zginął jeden funkcjonariusz, a dwóch jego rannych kolegów trafiło do szpitala. W wybuchu zginął także zamachowiec.
Do ataku doszło tuż po północy. Napastnik podszedł do policyjnego samochodu i odpalił ładunek. Początkowo podawano, że potem zbiegł, ale wkrótce znaleziono jego ciało, które eksplozja odrzuciła na dach pobliskiej stacji transformatorowej. Fontanka twierdzi, że już go zidentyfikowano, ale nie podaje nazwiska – to przyjezdny z Petersburga.
Zabity to 34-letni porucznik, Denis Bratuszczenko, funkcjonariusz z 7-letnim stażem. Podobno napastnik do ostatniej chwili nagrywał wszystko smartfonem.
Na miejsce przybył szef rosyjskiego MSW, Władimir Kołokolcew – podaje RIA Novosti. Na razie nie ogłoszono, że zamachowiec “działał na zlecenie ukraińskich służb”, ale z pewnością rosyjskie władze to zrobią, nawet jeśli tak nie było.
Przypomnijmy, że atak nastąpił w tym samych czasie, gdy na Ukrainie doszło w ciągu dwóch dni do trzech zamachów na policjantów.
W nocy na 22 lutego we Lwowie w wybuchach bomb zginęła 23-letnia policjantka, a 25 osób zostało rannych. Dwie są w stanie ciężkim. Zatrzymano sprawczynię – to mieszkanka obwodu rówieńskiego, która zrobiła to za pieniądze i według instrukcji otrzymanych przez Telegram od rosyjskich służb.
Z kolei wieczorem 23 lutego bomby wybuchły na nieczynnej stacji benzynowej w Mikołajowie – rannych zostało 7 policjantów. Jeszcze jeden wybuch miał miejsce na posterunku policji w Dnieprze, ale tam nikt nie ucierpiał.
Już po pierwszym zamachu we Lwowie, Wołodymyr Zełenski ostrzegał, że według informacji ukraińskich służb, Rosjanie przeprowadzą kolejne. Również szef policji, Iwan Wygowski ostrzega, że Rosjanie próbują “rozchwiać system bezpieczeństwa” w ukraińskich miastach.
Pomysł jest o tyle podstępny, że np. w zamachu we Lwowie policjantów zwabiono na miejsce fałszywym doniesieniem o włamaniu. Rosyjskie służby próbują prawdopodobnie spowodować, że ukraińscy funkcjonariusze będą się bali reagować na wezwania.
Zobacz także: Paraliż retranslatorów Białorusi! Zełenski: “Nasi chłopcy zadziałali”
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!