
Collage / fot: Rambler
To już trwa trzeci miesiąc i długo tak nie pociągnie.
Już trzy miesiące z rzędu straty armii rosyjskiej na froncie są większe, niż dopływ nowych żołnierzy. Czegoś takiego nie było od początku wojny – pisze The Times, powołując się na informacje wywiadu.
Wynika z nich, że dotychczas rosyjskie dowództwo wysyłało na front po 30-35 tys. nowych żołnierzy-ochotników miesięcznie. Jednak w ostatnim czasie liczba zabitych jest wyraźnie większa, niż dopływ “świeżego mięsa armatniego”.
To jest już “sytuacja krytyczna” dla armii rosyjskiej, która znacznie utrudnia możliwości taktyczne – ocenia cytowany urzędnik wysokiego szczebla. Jego zdaniem, może to oznaczać, że kolejna przymusowa mobilizacja w Rosji może nastąpić już niebawem. To z kolei może mieć jednak “ogromne następstwa polityczne” Rosjanie nie mają już bowiem ochoty ginąć, tym bardziej za darmo.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony szacuje liczbę zabitych i rannych od początku wojny Rosjan na 1,25 mln – to więcej niż np. Amerykanie stracili w czasie II Wojny Światowej. Aż 87% tych żołnierzy zginęło lub odniosło rany w wyniku uderzeń dronów. Straty ukraińskie w zabitych i rannych to około 600 tys.
Występując niedawno w Chatham House ambasador Ukrainy w Londynie, a wcześniej ukraiński głównodowodzący – gen. Walery Załużny ocenił, że o losach przyszłych wojen będą już całkowicie decydować “roje autonomicznych dronów”, a klasyczny front stał się obecnie “strefą rażenia przez zrobotyzowane systemy na głębokości 25 km”.
Według niego, tradycyjne drogie systemy ciężkiego uzbrojenia stopniowo tracą na znaczeniu, gdyż w starciu z dronami są coraz mniej skuteczne.
Zobacz także: Paraliż retranslatorów Białorusi! Zełenski: “Nasi chłopcy zadziałali”
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!