
Leonid Wołkow. Fot: Jewgienij Odinokow/RIA Novosti
Prezydent Litwy Gitanas Nausėda nie kryje zażenowania po wycieku rozmowy rosyjskiego opozycjonisty Leonida Wołkowa. To ukrywający się w Wilnie lider opozycji, były współpracownik Aleksieja Nawalnego.
Na nagraniach, które ujrzały światło dzienne cieszy się z rzekomego zabójstwa Denisa Kapustina vel Nikitina, dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego (RDK), który walczył z Rosją. Jak się później okazało, jego śmierć była sfingowana.
Najpierw musimy jasno wyjaśnić, kogo uważamy za liderów opozycji, ponieważ gdy liderzy opozycji zaczynają mówić żargonem podobnym do żargonu Putina, pojawia się pytanie: gdzie jest stanowisko, gdzie jest opozycja — zauważa Nausėda.
Przypomniał również, że Kreml zrobił wszystko, co możliwe, by zniszczyć opozycję, zarówno fizycznie, jak i innymi środkami, oraz że państwu i jego obywatelom trudno jest całkowicie uwolnić się od imperialnych ambicji.
Zauważył, że w przypadku Rosji ustalenie różnicy między stanowiskiem a opozycją jest „znacznie trudniejsze niż na przykład w przypadku Białorusi”.
Rozmowa z Wołkowem została upubliczniona w poniedziałek przez Annę Tyron, byłą pracownicę Fundację Walki z Korupcją, założoną w 2011 roku przez Nawalnego. Kobieta później dołączyła do Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego (RDK) walczącego na Ukrainie. Rozmowa wywołała powszechne oburzenie.
Nazista nie żyje, samo jego istnienie to dar dla kremlowskiej propagandy. On i jego błazeński „korpus” wykonywali brudną robotę nikczemnego, wiejskiego stratega politycznego Budanowa – napisał Wołkow.
„Mam nadzieję, że za Kapustinem pójdą jego kumple. Trafi do więzienia Jermak (były szef administracji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Andrij Jermak), trafi do więzienia Podolak (doradca Zełenskiego Mychajło Podolak), trafi do więzienia Budanow (Kyryło Budanow – były szef wywiadu wojskowego Ukrainy – obecnie szef administracji Zełenskiego) i cała reszta propagandowych, hipokrytycznych złodziei. Wtedy Ukraina będzie miała szansę na zwycięstwo. A dopóki stawia na takich jak Kapustin, nie ma żadnych szans” – twierdził.
Wołkow, jako były współpracownik jednego z liderów rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego i pracownik FBK, posiada tymczasowe prawo pobytu na Litwie.
Ale jak przypomina publiczny nadawca litewski – LRT, litewskie prawo przewiduje, że zezwolenie na pobyt czasowy może zostać cofnięte, jeżeli pobyt cudzoziemca na Litwie stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego lub zdrowia publicznego.
Departament Bezpieczeństwa Państwa oświadcza, że monitoruje i ocenia wszystkie czynniki ryzyka i zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego w ramach swoich kompetencji.
wa/lrt.lt










1 komentarz
wdowa po Nawalnym
11 stycznia 2026 o 18:04Mój mąż popierał aneksję Krymu, niech Ukraina na niego spluwa.