Przed operacją USA w Wenezueli, rosyjski dyktator Władimir Putin został przyłapany na kolejnym kłamstwie. Chodzi o domniemany ukraiński atak na rezydencję Putina w Wałdaju, co zostało zdementowane przez ukraińskie władze i CIA. Trump, który początkowo wyraził oburzenie po rozmowie z Putinem, najwyraźniej zdał sobie sprawę, że dyktator go oszukuje.
Dziennikarze gazety „The Hill” zauważyli, że cała wojna Rosji z Ukrainą opiera się na kłamstwach. Należą do nich twierdzenia o obronie etnicznych Rosjan, rządach nazistów na Ukrainie i o zagrożeniu, jakie NATO stanowi dla Rosji. Putin wierzy, że wygra wojnę, a to przekonanie również opiera się na kłamstwach, ponieważ rosyjski wywiad i wojsko stale przekazują kremlowskiemu dyktatorowi fałszywe informacje.
Putin okłamał również Trumpa, mówiąc, że chce „odniesienia sukcesu Ukrainy”. Nigdy nie uznał Ukrainy za prawdziwie niepodległe państwo. Odnosząca sukcesy, prosperująca, demokratyczna Ukraina stanowi zagrożenie dla starego, skorumpowanego, faszystowskiego państwa kierowanego przez Putina. Zamiast tego dyktator chce zniszczyć Ukrainę i dzięki niej odrodzić postsowieckie imperium.
Te pragnienia i kłamstwa stały się Rosji bardzo bliskie. Według portalu „DeepState” w 2025 roku wojska rosyjskie zajęły 4336 km kw. terytorium Ukrainy. Dziennikarze nazwali to żałosnym wynikiem, biorąc pod uwagę, że straty Rosji w wojnie z Ukrainą w zeszłym roku rosły szybciej niż kiedykolwiek od 2022 roku. Od początku pełnoskalowej inwazji Rosja straciła ponad 1,2 mln zabitych i rannych.
Znów pojawiają się pytania o zdolność Rosji do kontynuowania wojny. Jak zauważa portal „Meduza”, po dwóch latach wzrostu napędzanego wojną, rosyjska gospodarka zwalnia niemal do zera. Niskie ceny ropy zmusiły rosyjski Bank Centralny do ostrzeżenia przed możliwymi cięciami budżetowymi. W tym kontekście, jak zauważają dziennikarze, przekonanie części ludzi na Zachodzie, że Rosja wygra wojnę, opiera się na kłamstwach.
Dziennikarze „The Hill” zauważają, że sondaże na Ukrainie pokazują, że 76% ludzi, pomimo wyczerpania, uważa za nie do przyjęcia uznanie okupowanych terytoriów ukraińskich za część Rosji w zamian za zakończenie wojny. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski musi wziąć pod uwagę opinię społeczeństwa, które dąży do sprawiedliwego pokoju, w którym Rosja nie zaatakuje ponownie. Stany Zjednoczone również powinny o tym pamiętać, zanim będą naciskać na Ukraińców, by poszli na kompromis.
Przypomnijmy, Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy opublikował statystyki, odnotowując, że od początku 2025 roku armia ukraińska zabiła lub raniła ponad 418 tys. rosyjskich najeźdźców. W 2026 roku Moskwa planuje zrekrutować 409 tys. żołnierzy. Obserwator wojskowy Denys Popowicz zauważył, że Siły Zbrojne Ukrainy osiągnęły poziom pozwalający im zniszczyć tylu okupantów, ilu Moskwa zdoła zmobilizować. W tych okolicznościach Kreml nie jest w stanie zwiększyć liczebności swojej armii bez mobilizacji.
Co więcej, w obliczu problemów gospodarczych, Putin nakazał w tym roku znaczne zwiększenie wpływów podatkowych w Rosji.
Opr. TB, thehill.com











1 komentarz
Polska po Ural
9 stycznia 2026 o 19:21Pamiętam w czechosłowackiej fabryce napis: “Komunizm na wieczne czasy”, a rok później z Parszywego-Plugawego-Podłego-Rosyjskiego-Komunizmu nie było co zbierać.