Putin dołożył wszelkich starań, aby przekonać świat o nieuchronnej porażce Ukrainy, mimo że to nieprawda. Dziennikarze „Foreign Policy”, że rosyjski dyktator jego największy sukces odniósł nie na froncie, ale w walce o wpływ na opinię publiczną.
Przykładem Donald Trump, który po spotkaniu z Putinem na Alasce przeszedł od żądań natychmiastowego zawieszenia broni do wywierania presji na Kijów, aby przekazał Rosji nieokupowane terytoria, opierając się na błędnym przekonaniu, że Rosjanie z pewnością zwyciężą.
„Są o wiele więksi. Są o wiele silniejsi” – powiedział Trump, dając Rosji „przewagę” na Ukrainie.
Jak zauważa „Foreign Policy”, narracja Putina o nieuchronnym zwycięstwie Rosji opiera się na fałszywych twierdzeniach, a mianowicie, że front ukraiński jest na krawędzi załamania, Rosja zajmie terytoria, do których rości sobie prawa, a także dysponuje dostatecznie silną armią i zasobami, aby prowadzić wojnę w nieskończoność. Z tego wynika, że Ukraina nie może pokonać armii rosyjskiej.
„Przywołując klęskę niemieckiego Wehrmachtu z rąk Armii Czerwonej podczas II wojny światowej, Kreml chce, abyśmy uwierzyli, że dzisiejsze, znacznie mniejsze rosyjskie siły zbrojne to niepowstrzymany walec, skazany na zwycięstwo” – dodają dziennikarze.
W publikacji zauważa się, że to coś więcej niż propaganda; to system „wojny poznawczej”, mający na celu kształtowanie percepcji zachodnich przywódców i nakłonienie ich do podejmowania decyzji korzystnych dla Rosji, a niekorzystnych dla Ukrainy.
„Moskwa stara się przekonać swoich odbiorców, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest ostateczne rozwiązanie na warunkach Rosji. Katastrofalna narracja sugeruje, że kapitulacja przed Rosją jest humanitarna, ponieważ uratuje życie żołnierzy i cywilów, którzy w przeciwnym razie zostaliby zamordowani. Putin skutecznie wstrzyknął tę katastroficzną narrację do międzynarodowej przestrzeni informacyjnej i do negocjacji między USA a Rosją” – podkreślają dziennikarze „Foreign Policy”.
Co więcej, Putin i jego współpracownicy ukrywają fakt, że rosyjskie wojska posuwają się na froncie w ślimaczym tempie, osiągając niewielkie zyski, ale ponosząc ogromne straty. Dziennikarze przypomnieli, że w 2025 roku Rosja zajęła zaledwie 0,8% terytorium Ukrainy, znacznie poniżej typowego tempa w nowoczesnej wojnie zmechanizowanej.
„Zakładając, że Rosja będzie w stanie kontynuować walkę i nacierać w takim samym tempie jak pod koniec 2025 roku, zajęcie reszty obwodu donieckiego zajmie do sierpnia 2027 roku, a zajęcie tego obwodu wraz z resztą obwodów zaporoskiego i chersońskiego – trzech obwodów, których aneksję Rosja ogłosiła w 2022 roku – do kwietnia 2029 roku. Zajęcie całej Ukrainy zajęłoby około wieku” – przewidują dziennikarze.
Dziennikarze „Foreign Policy” podkreślają, że siła militarna Rosji jest ograniczona, a założenie, że może ona walczyć wiecznie, jest błędne, biorąc pod uwagę wysokie koszty ekonomiczne wojny.
„Sytuacja Ukrainy na polu bitwy jest złożona, ale nie krytyczna. Chociaż Rosja pozostaje niebezpieczna, załamanie się ukraińskiej obrony jest mało prawdopodobne. Ponieważ linia frontu to rozległa strefa ataków dronów, obie strony uwikłane są w wojnę pozycyjną z ograniczonym polem manewru” – zauważono w artykule.
W związku z tym, jak podsumowują dziennikarze, decydującym polem bitwy w tej wojnie jest międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy.
„Putin słusznie ocenia, że jeśli uda mu się przetrwać Zachód – a jeszcze lepiej, przekonać go do porzucenia Ukrainy – Rosja wygra. Fałszywa narracja o nieuchronnym zwycięstwie Rosji nie powinna wpływać na politykę Zachodu” – podkreślono w artykule.
Przypomnijmy. według dyrektora Kancelarii prezydenta Ukrainy Kiryła Budanowa negocjacje pokojowe z Rosją przebiegają z trudem, ale Ukraina posuwa się naprzód i zbliża się do punktu, w którym wszystkie strony będą musiały podjąć ostateczne decyzje.
„Takie wojny nie kończą się same. Albo kończą się sprawiedliwym rozwiązaniem, albo nieuchronnie powracają w jeszcze większej i groźniejszej formie” – podkreślił Budanow.
Z kolei dziennikarze „Forbesa” wyjaśnili, co uniemożliwia zakończenie wojny na Ukrainie. Zauważyli, że „główną przeszkodą” w procesie negocjacji pozostaje terytorium Ukrainy, ponieważ Moskwa żąda od Kijowa oddania kontrolowanych przez siebie terytoriów na południu i wschodzie kraju.
Opr. TB, foreignpolicy.com











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!