
Collage / fot: Proza.ru, media społecznościowe
Wyczerpuje się podstawowy napęd narodowy. Ruski lud może niedojadać, ale niedopity i bez ogórka na zagrychę staje się nieobliczalny.
Ostry kryzys gospodarczy w Rosji, przed którym od dawna ostrzegali ekonomiści, coraz dotkliwiej odczuwają już zwykli obywatele. Nie chodzi nawet o masowo zamykane restauracje, czy butiki, bo bez nich normalny człowiek może żyć, ale o rosnący deficyt podstawowych produktów żywnościowych, który otrzymał już w Rosji miano “syndromu ogórka”.
Jest on końcowym efektem całego łańcucha przyczyn: zachodnie sankcje powodują spadek dochodów z eksportu ropy i innych surowców, co tworzy dziurę w budżecie. Aby ją zapełnić, władze podwyższają podatki. To powoduje wzrost cen produkcji, a tym samym – także cen żywności w sklepach.
Dodatkowo z powodu sankcji i braku środków spada import żywności z zagranicy, co z kolei przekłada się na jej braki na rynku, co również winduje ceny. Receptą na to mogłaby być większa krajowa produkcji żywności, ale ona także spada. A wszystko razem prowadzi do wzrostu inflacji.
“Z powodu sankcji pogarszają się relacje ekonomiczne Rosji z zagranicą – spada eksport nośników energii i import żywności. W połączeniu ze spadkiem własnej produkcji wywołuje to deficyt produktów żywnościowych na rynku” – ocenia ukraiński ekonomista, Andriej Nowak.
“Tak zwany kryzys ogórkowy to tylko przykład bo to dotyczy całej żywności. Ale od ogórków się zaczęło. Kiedy nagle ich zabrakło, ich ceny podskoczyły bardziej, niż cokolwiek innego. Kiedyś ogórki uchodziły za powszechnie dostępne, tanie warzywo. Teraz są droższe, niż owoce i warzywa egzotyczne, przywożone do Rosji z odległości tysięcy kilometrów” – zauważa ekonomista.
Do kategorii “drogich produktów” awansowały już nie tylko różne warzywa, ale takie banalne artykuły, jak produkty mleczne, słodycze, chleb i bułki, a nawet alkohol – “produkt strategiczny” powszechnie dostępny i tani przez cały okres istnienia ZSRR, z krótką przerwą na “prohibicję Gorbaczowa” w latach 1985-88.
Teraz – pierwszy raz od niepamiętnych czasów – alkohol w Rosji mocno drożeje. Cena pół litra zwykłej wódki przekracza już 400 rubli, czyli 20 złotych. Polacy mogliby uznać, że to tanio, ale dla Rosjan to cena niesłychana i dla wielu – najbardziej dotkliwa. To już dwa razy drożej, niż kosztuje wódka na Ukrainie.
Tak więc dziedziczony z pokolenia na pokolenie podstawowy “rosyjski napęd” – pół litra i ogórek na zagrychę nagle stał się luksusem. I żadna propaganda Putina, choćby ją trąbić 24 godziny na dobę, nie jest w stanie tego zastąpić.

GIF – media społecznościowe
Zobacz także: Tego nie było od początku wojny! “Sytuacja krytyczna”
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!