Nawet jeśli Ukraina zostanie zmuszona do ustępstw terytorialnych w ramach porozumienia pokojowego, Rosja nie zazna pokoju na okupowanych ziemiach. Rozległa sieć ukraińskiego podziemnego ruchu oporu działa już za liniami wroga, przygotowując się do przedłużającej się wojny w ukryciu. Sprawę zanalizowali dziennikarze „The Telegraph”.
Agenci ruchu „Atesz” opisali swoje działania w rozmowie z gazetą. Jeden z nich, cywil z okupowanej Makiijiwki, opisał, że zanim wysadził w powietrze tory kolejowe, którymi poruszały się składy transportujące uzbrojenie dla armii rosyjskiej, tygodniami monitorował rosyjskie patrole i logistykę.
„Cel był prosty – unieruchomić linię na tyle długo, aby zatrzymać ruch. Dało to naszym żołnierzom trochę więcej czasu” – powiedział agent.
Według niego podobne operacje prowadzi na okupowanych terytoriach Ukrainy, Krymu, a nawet w głębi Rosji co najmniej 2 tys. członków siatki „Atesz”. Ruch powstał latem 2022 roku i stopniowo ewoluował od inwigilacji do złożonego sabotażu: ataków na pociągi wojskowe, magazyny ropy naftowej, stacje walki elektronicznej i wieże łączności. W 2024 roku Rosja uznała „Atesz” za organizację terrorystyczną, a jej członkom grozi do 20 lat więzienia.
Mimo to, według ACLED, niezależnego portalu monitorującego konflikty zbrojne na świecie, „Atesz” jest odpowiedzialny za ponad połowę wszystkich odnotowanych przypadków sabotażu na okupowanych terytoriach w 2025 roku.
„Zawieszenie broni to jedynie przejście do nowego etapu wojny” – powiedział przedstawiciel „Atesz”.
„Staniemy się niewidzialną armią. Okupacja nie trwa wiecznie” – dodał.
Ta sieć ruchu oporu obejmuje nie tylko cywilów, ale także rosyjskich wojskowych. Jeden z nich, zmobilizowany rosyjski żołnierz, który został podwójnym agentem, twierdzi, że jego działania pomogły ukraińskim siłom przesunąć się o kilka kilometrów.
„Pokój na Ukrainie będzie tymczasowy. Dlatego będę nadal pracował” – powiedział.
„Atesz” zauważa, że fatalnym błędem Kremla byłoby przekonanie, że okupowane terytoria ukraińskie będą w pełni kontrolowane po zawarciu jakiegokolwiek porozumienia.
„Opór to nie tylko front. To serca ludzi. Im dłużej trwa okupacja, tym głębszy będzie gniew” – powiedział jedne z agentów „Atesz”.
Bojownicy ukraińskiego ruchu oporu wyraźnie stwierdzają, że nie czekają na pokój, lecz przygotowują się do wyzwolenia.
Z kolei Jurij Fedorenko, dowódca 429. Samodzielnego Pułku Systemów Bezpilotowych „Achilles”, uważa, że jakiekolwiek uznanie okupacji terytorium Ukrainy przez Rosję zniszczy globalną architekturę bezpieczeństwa.
Wojskowy zauważył, że taka sytuacja podważyłaby istniejące porozumienia międzynarodowe i utorowałaby drogę do brutalnego przejmowania terytoriów przez inne państwa. Jednocześnie wpływowy republikański senator Roger Wicker, przewodniczący senackiej Komisji Sił Zbrojnych, oświadczył, że powinno się zaprzestać wysuwania żądań, aby Ukraina oddała swoje terytoria Kremlowi. Dodał, że Ukraina jest gotowa na pokój na uczciwych warunkach i nie powinna być zmuszana do „oddania nieokupowanych terytoriów Rosji”.
Opr. TB, telegraph.co.uk











2 komentarzy
Ola
6 stycznia 2026 o 18:27Danie terrtorum Ukrainy to poddanie się zbrodniażowi Putinowi i zachęta na dalszą agresję.
rosja z Małej Litery
6 stycznia 2026 o 19:16Gdyby „Atesz” przekształcić w spółkę i wprowadzić na giełdę, uzyskaliby kasę na dalsze antyruskie dywersje.