Na rosyjskim Dalekim Wschodzie, niedaleko Alaski, leży wieś Sedanka. Mieszkańcy i przyjezdni są zgodni – to osada na końcu świata, nie tylko w przenośni. Bieda tam aż piszczy, ale pośród majestatycznych wulkanów i pięknych lasów. Odwiedzili ją dziennikarze „New York Timesa”.
„Zabudowa, pozostałość po czasach sowieckich, stopniowo się rozpada, dachy przeciekają, a na ścianach pojawiają się plamy pleśni przypominające grzyby. W większości domów nie ma bieżącej wody, a na zaśmieconych ulicach mnóstwo kałuż z zatkanych rur kanalizacyjnych. Niedźwiedzie i inne zwierzęta grzebią w przepełnionych wysypiskach śmieci” – czytamy w artykule.
Jednak podczas wizyty w wiosce gubernator obwodu kamczackiego Władimir Sołodow ogłosił plany nadania Sedance prestiżowego tytułu „Wsi Bohaterstwa Wojennego”.
„Chociaż tytuł ten został ustanowiony dla sowieckich miast, które były ważnymi polami bitew podczas II wojny światowej, gubernator ogłosił, że wioska po raz pierwszy zasłużyła na taki zaszczyt w wojnie na Ukrainie, wysyłając tam tak wielu bojowników” – wyjaśnili amerykańscy dziennikarze.
Okazuje się, że spośród około 250 mieszkańców wsi, na wojnę przeciwko Ukrainie wyruszyło 39 z 67 zamieszkujących ją mężczyzn.
„Pamięć o bohaterstwie chłopów musi zostać uwieczniona” – napisał Sołodow w swoim kanale w „Telegramie”.
Jeden z mieszkańców wsi powiedział dziennikarzom, że haniebne jest zwracanie uwagi opinii publicznej na tak zaniedbaną osadę.
„To byłaby hańba, jedyna wieś z wojskową chwałą, a jak oni to pokażą? Ludzie nie mają nic” – powiedziała Swietłana Zacharowa, członkini wiejskiej rady i przewodnicząca Stowarzyszenia Rdzennych Ludów Północy.
Okazuje się też, że na Ukrainie zginęła duża część rekrutów z tej wsi.
„Spośród mężczyzn, którzy poszli na wojnę, 19 nie żyje lub jest zaginionych i prawdopodobnie nie żyje” – dodała Zacharowa.
Amerykańscy dziennikarze zauważają, że od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę rosyjskie władze nie opublikowały oficjalnych danych o liczbie ofiar śmiertelnych.
„Państwo nie chce przypominać ludziom o ogromnych stratach w ludziach” – dodał dr Iwan Kuryłła, profesor historii Rosji na Uniwersytecie Stanowym Ohio.
Według dziennikarzy, większość Rosjan walczących na Ukrainie pochodzi z miejsc takich jak Sedanka – „społeczności wiejskich, gdzie połączenie biedy i patriotyzmu zmusiło ich do wstąpienia do służby ochotniczej”.
Przypomnijmy, niedawno Władysław Wołoszysz, rzecznik Sił Obronnych Południowej Ukrainy, poinformował o dużych stratach Rosji. Oszacował, że rosyjscy okupanci tracą dziennie około 300–350 żołnierzy i do stu sztuk broni i sprzętu wojskowego.
„Siły Obronne aktywnie prowadzą działania antysabotażowe i rozpoznawcze, aby zniszczyć grupy dywersyjne próbujące przedostać się na nasze tyły. Innymi słowy, na południu toczy się dość zacięta wojna na kilku kierunkach, szczególnie hulajpolskim” – powiedział Wołoszyn.
Z kolei oficer Sił Zbrojnych Ukrainy, ppłk Serhij Ciechockij, poinformował o ogromnych stratach poniesionych przez Rosję podczas walk o Pokrowsk. Podkreślił, że misja ukraińskiego wojska w obronie tego miasta została w pełni zrealizowana.
„Nie znam żadnej innej wojny, w której zginęła tak duża liczba okupantów – że na jednym tak małym obszarze całe pola, uprawy i budynki są zasłane ich ciałami” – zauważył.
Opr. TB, nytimes.com











2 komentarzy
Andrzej Soiński Polska Kalisz
17 lutego 2026 o 10:00Żal mi biednych ludzi na całym świecie nie chodzi tu tylko Ukraińców czy Rosjan czy Polaków ale wszystkich normalnych ludzi pracujących po to żeby się czegoś w życiu zrobić że dają się tak manipulować.
Ale są rzeczywiście bezsilni.
Kapitał światowy który rządzi całą ziemią bawi się losami i normalnych ludzi.
Nie mogę już słuchać jak w środkach masowego przekazu mówią nie trzymaj pieniędzy niech one na ciebie pracują płać do różnych funduszy czy innych tam czarów i tylko po to tak naprawdę żeby je stracić.
Prawdą jest że jednostki rzeczywiście się zarobią może i 5000 dziennie i więcej ale to są ci którzy manipulują tymi piramidami finansowymi czy nietrafionymi inwestycjami.
Dobro nie powstaje z pracy pieniędzy i to nie pieniądze pracują tylko dobro powstaje tam gdzie pracują ludzie i coś wytwarzają czy służą w szczytnych celach społeczeństwu.
Wskazywanie że to winni są przywódcy tacy lub inni jest nieprawdą. Kapitał światowy jest w zmowie i manipuluje przywódcami a jeżeli któryś nie chce się podporządkować to go się likwiduje lub obciąża winami które nie powstały z ich powodu i i sami ludzie czyli w społeczeństwo ich likwiduje myśląc że robią dobrze.
Andrzej Soiński Polska Kalisz
17 lutego 2026 o 10:03Żal mi biednych ludzi na całym świecie nie chodzi tu tylko Ukraińców czy Rosjan czy Polaków ale wszystkich normalnych ludzi pracujących po to żeby się czegoś w życiu zrobić że dają się tak manipulować.
Ale są rzeczywiście bezsilni.
Kapitał światowy który rządzi całą ziemią bawi się losami i normalnych ludzi.
Nie mogę już słuchać jak w środkach masowego przekazu mówią nie trzymaj pieniędzy niech one na ciebie pracują płać do różnych funduszy czy innych tam czarów i tylko po to tak naprawdę żeby je stracić.
Prawdą jest że jednostki rzeczywiście zarobią może i 500 euro dziennie i więcej ale to są ci którzy manipulują tymi piramidami finansowymi czy nietrafionymi inwestycjami.
Dobro nie powstaje z pracy pieniędzy i to nie pieniądze pracują tylko dobro powstaje tam gdzie pracują ludzie i coś wytwarzają czy służą w przydatnych i szczytnych celach społeczeństwu.
Wskazywanie że to winni są politycy czy przywódcy tacy lub inni jest nieprawdą. Kapitał światowy jest w zmowie i manipuluje przywódcami a jeżeli któryś nie chce się podporządkować to go się likwiduje lub obciąża winami które nie powstały z ich powodu i i sami ludzie czyli społeczeństwo ich likwiduje myśląc że robią dobrze.