Zmienić Łukaszenkę na bardziej lojalnego? Może na Kremlu by chcieli, ale kto im na to pozwoli?

9 stycznia 2017

 

– Ilekroć poruszany jest temat „wyznaczenia następcy Łukaszenki”, za każdym razem rozsądni ludzie zadają kontr pytanie: Po co go szukać? Jest to czysto ekonomiczne podejście, bo w rosyjskiej elicie istnieje konsensus w kwestii współpracy z Białorusią. Do głosu dochodzi nowa zasada obowiązująca w naszych relacjach, zgodnie z którą jest wolna i ma prawo postępować i żyć tak, jak jej się podoba. Ale Rosja jest wolna od konieczności płacenia za tę wolność na Białorusi, – tłumaczy Alaksander Zimouski, były szef propagandy białoruskiego reżimu, obecnie doradca mediów w Rosji. 






Zimouski, który przez lata pełnił funkcję prezesa „Biełteleradiokampanii” został wskazany jako jeden z uczestników debaty, która 11 stycznia miała się odbyć w programie znanego rosyjskiego propagandzisty Władimira Sołowiowa na kanale „Rosja”. Biorący udział w niej udział goście z Rosji i Białorusi mieli dyskutować min. o tym, kto zastąpi Aleksandra Łukaszenkę w fotelu prezydenckim.

O zaproszeniach do udziału w programie pisaliśmy tutaj. Po kilku dniach okazało się, że zaproszenia są fałszywe, a Sołowiow wydał oświadczenie, w którym zdementował plany emisji programu.






Dmitrij Pankowiec z Naszej Niwy rozmawiał z Aleksandrem Zimouskim zanim okazało się, że informacja jest prowokacją.

„Nasza Niwa”: Czy to prawda, że został pan zaproszony do programu Sołowiowa, czy zamierza Pan w nim uczestniczyć?

Alaksander Zimouski: Nie, nie zamierzam w nim uczestniczyć. Otrzymałem zaproszenie za pośrednictwem poczty e-mail, ale uznałem je za fałszywe, wiele na to wskazywało. Ale nawet gdyby nie było fałszywe, odbyłoby się ono bez mojego udziału, ponieważ we wskazanym terminie (11 stycznia), jestem zajęty.

„NN”: Dlaczego ostatnio w rosyjskich mediach aktywnie dyskutowany jest temat zmiennika dla Aleksandra Łukaszenki?

Alaksander Zimouski: Nie ma żadnego powodu aby twierdzić, że temat jest jakoś aktywnie podnoszony. Zazwyczaj takiego rodzaju materiały przygotowują korespondenci rosyjskich mediów w Mińsku, a ostatni raz ten problem pojawił się w związku ze śmiercią Islama Karimowa (wrzesień 2016 – red.). Istnieje szereg patriotycznych mediów w Rosji, które karmią się tym tematem. Ale na Białorusi wszyscy ich autorzy, podobnie jak te media, odpowiadają z artykułu „białorusofobia”. Dlatego mówienie o systematycznym poruszaniu przez Rosję/ tematu przejęcia władzy na Białorusi, jest moim zdaniem przedwczesne.

„NN”: Czy nie istnieje wśród rosyjskich elit życzenie, aby zamienić Łukaszenkę na przywódcę bardziej lojalnego wobec Kremla?

Alaksander Zimouski: W tym przypadku jest to raczej temat dla anegdoty:

– Czy tygrys może zjeść tonę mięsa?

– Zjeść to on może, ale kto mu tyle da?

Za każdym razem, ilekroć rozmowa dotyczy poszukiwania następcy Łukaszenki, rozsądni ludzie zadają kontr pytanie: Po co szukać następcy? Jest to czysto ekonomiczne podejście, a w rosyjskiej elicie istnieje konsensus w kwestii współpracy z Białorusią. Krótko mówiąc, Kreml wychodzi z założenia, że ustrój państwowy, władza i gospodarka Białorusi – jest to problem samych Białorusinów. I do głosu dochodzi nowa zasada obowiązująca w naszych relacjach, zgodnie z którą Białoruś jest wolna i ma prawo postępować i żyć tak, jak jej się podoba. Ale Rosja jest wolna od konieczności płacenia za tę wolność na Białorusi.

Jest jeszcze jeden niuans – absolutne odrzucenie roszczeń Zachodu wobec Białorusi i Rosji, jest to w naszych krajach mniej więcej jednakowe. Oznacza to, że mamy wspólne strategiczne stanowisko ideologiczne, a tzw. „szalejąca ” i „russkij mir” – to tylko mała różnica zdań w kwestiach taktycznych.

„NN”: Nie ma pan wrażenia, że rosyjskich mediach rozpoczyna się kolejna kampania medialna przeciwko białoruskiemu prezydentowi, tak jak to było w 2010 roku z „Kriostnym baćką”?

Alaksander Zimouski: Słusznie zauważyliście, że to wszystko nosi wyraźne oznaki kampanii. Zazwyczaj tego rodzaju kampanie informacyjne przeprowadza się w celu osłabienia bądź wzmocnienia pozycji negocjacyjnych stron. W tym przypadku mówimy o znanej wszystkim kwestii cen energii, ustalonych wcześniej umowami białorusko-rosyjskimi, i istniejącym zadłużeniu Białorusi. Punkt widzenia stron jest znany, nie będę powtarzać.

„NN”: Każda ze stron przedstawia swoje stanowisko, w tym za pośrednictwem mediów, ale już stopień prezentowanej agresji zależy od pasji i talentu artystów pracujących w tychże mediach. W tym kontekście przywołanie tematu Białorusi i osobiście jej prezydenta, jest całkiem możliwe. W jakim stopniu może to być bolesne i smutne dla strony białoruskiej, to ja nawet boję się pomyśleć.

Alaksander Zimouski: Jeśli mówimy o konkretnym stanowisku Putina, to jest ono znane: „pacta sunt servanda” (umów należy dotrzymywać – red.) lub „podpisałeś? – to płać”.
O stanowisku strony białoruskiej nie mogę nic powiedzieć, z powodu niewiedzy. Wiem jednak, że spektakularny gest przyjaźni i zgody, zademonstrowany przez stronę białoruską zostałby natychmiast doceniony w Rosji, w sposób jak najbardziej pozytywny.

Kresy24.pl/nn.by

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:
Tagi:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

4 odpowiedzi Zmienić Łukaszenkę na bardziej lojalnego? Może na Kremlu by chcieli, ale kto im na to pozwoli?

  1. miki Odpowiedz

    9 stycznia 2017 w 15:45

    Mamy nowy rok .Tak mnie coś naszło aby pomarzyć nieco 🙂 Wyobraźmy sobie następujący scenariusz myślę, że prawdopodobny na następne dajmy na to 10 lat. Europa Zach pogrążona w chaosie, cały czas zamachy. Prawie ciągły stan wojenny i niebezpiecznie żyć, rozwój jak do tej pory około 1% PKB, Polska natomiast rozwija się w granicach 4%-wzmacnia sukcesywnie armię i gospodarkę , powoli staje się jednym z głównych rozgrywających w Europie bo jest krajem dynamicznym ,a przy tym bezpiecznym. Ma też takie a nie inne znaczenie gdyż łączy wokół siebie państwa regionu-jest ich kilkanaście o wspólnej przeszłości i wspólnych zagrożeniach co ma wpływ na podobne przez nie postrzeganie spraw jakie dzielą sie wokół.. Rosja ma cały czas problem z niskimi cenami surowców co przekłada się na wzrost PKB w granicach 0%, sukcesywnie niszczeje jej infrastruktura, nie ma środków na prowadzenie polityki jak do tej pory i utrzymywanie wpływów na tym samym poziomie. Wewnątrz tego dużego, osłabionego kraju dochodzi coraz częściej do walk pomiędzy różnymi grupami interesów. Rosja chce to zmienić jednak nie ma pomysłu, marzy o powrocie do ZSRR 2.0 i myśli że to właśnie będzie dla niej remedium na wszelkie kłopoty . Jednak sąsiedzi leżący na zachód od niej nie podzielają tych pragnień. Chcąc wpłynąć jakoś na Ukrainę i Białoruś domaga sie od nich zwrotu wcześniej udzielanych kredytów. Te zaś sukcesywnie tracą na pozostawaniu w „zamrażarce” w jakiej sie znajdują pomiędzy UE a Rosją. UE już nie działa jak kiedyś ,jest mocno osłabiona i zajęta sama sobą. Rosja chce ale nie ma nic do zaoferowania . Widać coraz mocniej chęci Niemców i Rosjan do zacieśniania wzajemnej współpracy…….. USA zapala się lampka alarmowa i decydują się na ruch. Stawiają już nie na Niemcy ,a na Polskę i wokół niej budują silny związek państw będących w stanie przeciwstawić się owemu sojuszowi Niemiec i Rosji. Nierealne? bynajmniej……. to już się dzieje. szcześliwego nowego roku 🙂

    • Polak z Białorusi Odpowiedz

      10 stycznia 2017 w 13:56

      Tylko, gdy nie zawadzi Trampek….A tak, w ogóle wszystko jest możliwie

  2. polak a nie riusski troll Odpowiedz

    9 stycznia 2017 w 17:59

    im dłużej putler u władzy, tym silniejszy głos Polski na zachodzie, tym większe znaczenie Polski w amerykańskiej strategii powstrzymywaniu wielkokacapków i prusaków, tym większa gwarancja ,że moskale nie zmodernizują kraju, że surowce tak jak w 19 wieku będą dominować w ich gospodarce, tym będa coraz słabsi ekonomicznie i demograficznie, że nie zmieni się największa bolączka kacapków ( i paradoksalnie produkt eksportowy)- ich feudalny średniowieczny kacapski mir z rabami-czenownikami-oligarchami – oprycznikami-carem….tam wszystko jest z góry sklasyfikowane, ustalone, każdy wie gdzie jest jego jurta….jak mówią zapijając się na śmierć: wyżej głowy, uszy nie wyrosną…..
    symbolem wrażliwości moskali są zielone ludziki – bandyci bez znaków rozpoznawczych….niesamowite….chyba zwykłe iwany nie rozumieją , że według konwencji genewskiej To Są Bandyci….jaki kraj tacy bohaterowie- bandyci….CZY MOŻNA BYĆ SZCZĘŚLIWYM NIOSĄC PRZEMOC, NIESZCZĘŚCIE , RUSKĄ BIEDĘ I SĄDY SŁABYM SĄSIADOM…?? CZY TO CZYNI ICH LEPSZYMI ..??

  3. reut Odpowiedz

    10 stycznia 2017 w 14:06

    Dokładnie jest jak pisze/mówi Zimouski – nic się nie zmieni – Białoruś i Baćka to wasal Putina. Pisałem o tym gdy kresy24 dały artykuł ze Rosja zaanektuje Białoruś (bodajże 10 powodów) – nic się nie wydarzy a za strefę wpływów ROsja nie tylko nie płaci ale jeszcze pomału podnosi cenę (ropa i gaz).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *