Zapomniany garnizon Ludwikowo

6 czerwca 2014

koszary_ludwikowo

O jednym z najciekawszych obiektów wojskowych na terytorium wschodnich województw II Rzeczpospolitej – garnizonie polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza, powstałego na uroczysku Ludwikowo, pisze Historyczna Prawda.

W latach 1924 do 1939 w Ludwikowie mieścił się garnizon 15-go batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza (w ramach 5 – brygady), który po reformie wojskowej z 1929 roku został przemianowany na batalion KOP „Ludwikowo” (Baon KOP Ludwikowo), wchodzący składzie Brygady KOP „Polesie”. Po wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej garnizon został poważnie zniszczony i nigdy już nie został prywrócony do stanu, gdy stacjonowali w nim Polacy.






Kompleks wojskowy został zaprojektowany na wcześniej nie zamieszkanym miejscu, z dala od większych skupisk ludności, jednak w pobliżu polsko- radzieckiej granicy (zaledwie 15 km.) Przy budowie kompleksu koszarowego zostały wykorzystane te same rozwiązania architektoniczne Tadeusza Nowokowskiego, które posłużyły przy budowie budynków garnizonowych batalionów KOP „”, „Podświle”, i „Dawid-Gródek”.

Batalion KOP „Ludwikowo” składał się z czterech oddziałów, które z kolei zostały podzielone na cztery plutony. Struktura wyglądała następująco:
– dowódca batalionu, dowódca kompanii, adiutant batalionu, oficer oddziału, kwatermistrz, oficer ds.zaopatrzenia, skarbnik, lekarz, warsztaty batalionu, pododdział administracyjny, pluton karabinów maszynowych, kompania ochrony pogranicza.






koszary_Ludwikowo2

projekt_koszary

sztab_budynek

dziedziniecprojekt_budynek_dowodztwa

koszary-oddzial

Dom żołnierza w Ludwikowie

Dom żołnierza w Ludwikowie

kasyno

W wrześniu 1925 w batalionie „Ludwikowo” pojawiła się łączność telefoniczna. Do 1937 roku zostały zakończone prace nad instalacją centralnego ogrzewania, wodociągów i kanalizacji. Na terytorium koszar znajdowały się elektrownia i przepompownia. W 1938 roku w Ludwikowie oddano do użytku domy z białej cegły dla oficerów i ich rodzin.

budynek_oficerskiprojekt-Dom_oficerskiW 1927 roko do garnizonu została doprowadzona kolejka wąskotorowa, budowę której sfinansował książę . Droga wiodła z Deniskowiczy przez wsie Budcza, ludwikowskie zabudowania, aż do nadleśnictwa hominkowskiego (w pobliżu wsi ).

Za pośrednictwem kolejki odbywał się transport drewna do prywatnych tartaków we wsiach Deniskowicze i do miasteczka . Zgodnie z umową, z kolejki wąskotorowej mogli korzystać pogranicznicy KOP Ludwikowo, jednak współpraca „sektora prywatnego” i „kopistów” od początku mocno szwankowała. Będące własnością księcia pociągi kursowały bardzo rzadko i nie zgodnie z rozkładem. Wprawdzie batalion dysponował własnymi drezynami, ale ze względu na fakt, że były tylko pojedyńcze tory, zajmowane najczęściej przez radziwiłłowskie składy, podróżowanie drezynami nie było bezpieczne, właściwie nie możliwe. Wreszcie w 1936 roku państwo polskie wykupiło od magnatów kolejkę.

Tylko tyle pozostało po bazie KOP Ludwikowo

Tylko tyle pozostało po bazie KOP Ludwikowo

podmorowka_Ludwikowo

We wrześniu 1939 roku, batalion opuścił Ludwikowo i został włączony do polskiej armii jako trzeci batalion 96. Pułku Piechoty Armii „”. Na nowym miejscu dyslokacji pododdział został uzupełniony o rezerwistów, wziął udział w walkach z oddziałami Armii Czerwonej.

Po ustanowieniu władzy radzieckiej, w Ludwikowie zaczęła działać szkoła dla młodszych oficerów „robotniczo-chłopskiej armii czerwonej”. Miejsce znalazły tam też inne instytucje radzieckie. Domy mieszkalne znajdujące się w pobliżu koszar wojskowych zajęły sklepy. Towary sprowadzane tu były radziwiłłowska kolejką. W jednym z drewnianych budynków znajdujących się na terytorium byłego polskiego garnizonu rozlokowała się poczta, która służyła mieszkańcom okolicznych wsi.

W końcu lipca 1941 roku niemieckie zbombardowało garnizon. Pierwszego dnia nalotu bomba spadał na wieżę ciśnień. W 1942 czudinscy kolaboranci próbowali zorganizować w zniszczonej jednostce swoje lokum, jednak kilka partyzanckich akcji zmusiło ich do porzucenia tej idei. W latach powojennych okoliczni mieszkańcy powoli zaczęli rozbierać budynki polskiego przygranicznego miasteczka, pozyskując w ten sposób materiały do budowy swoich domów.
Dzisiaj, na terytorium garnizonu Ludwikowo zostało tylko to, czego nie można było ukraść, czyli zarośnięte trawą fundamenty i ściany budynku sztabu. Nie ma już radziwiłłowskiej kolejki. Pozostał po niej tylko nasyp.

Autor: Władimir Sadowskij

Kresy24.pl za istpravda.ru

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *