Wigilia na Magadanie…

23 grudnia 2016

Fragment wspomnień Antoniego Rymszy „Maks” z opracowania Jana Stanisława Smalewskiego pt. Więzień Kołymy.

 

„1 grudnia 1949 roku, po ośmiodniowej podróży okrętem „Aleksander Newski” Antoni Rymsza przybył do Magadanu.

Na krótko przed Bożym Narodzeniem rotmistrz Bersegow otrzymał pracę w tak zwanej kulturo – wospitatielnoj czaści, która była czymś w rodzaju placówki o charakterze kulturalnym. Jako plastyk wykonywał tam plakaty propagandowe. Inni Polacy zazdrościli mu, gdyż bezczynność stawała się coraz bardziej uciążliwa.

Z myślą o zbliżających się świętach Bersegow obiecal , że postara się zorganizować trochę chleba na wigilijną kolację. Gdyby mu się nie udało, grupa Polaków postanowiła, że w dniach poprzedzających święta, każdy kolejno zaoszczędzi swoją trzystugramową pajkę, a pozostali, żeby nie głodował, podzielą się z nim swoim przydziałem.

W dniu wigilii Tadziu Dubrowski wpadł na pomysl, żeby odnaleźć i zaprosić księdza. Wcześniej dowiedzieli się bowiem, że jest gdzieś w baraku Litwin – ksiądz Stefanowicius, który bardzo dobrze mówi po polsku. Ten ksiądz, po naszemu , miał na sobie ładne futro z soboli i wciąż ukrywał się przed błatnymi, którzy chcieli mu je ukraść.

Polacy szukali go przez całe popołudnie, stosując różne wybiegi. – Ksiądz Stefanowicz zgłosi się do naczelnika! Naczelnik czeka przy wejściu do baraku! – rozgłaszał Bersegow. – Stefanowicius! Stefanowicius! Polaki chcą zaprosić księdza na wigilię – wykrzykiwal Antoni, ale ksiądz nie ujawnił się. – Dajcie spokój. Może go gdzieś przenieśli? Wiem, gdzie jest ksiądz grecko – katolicki, Ukrainiec. Mogę go przyprowadzić – zaproponował Bronek.

Wieczorem, w porze kolacji, Bronek przyprowadził księdza, który przygotowaną w menażce wodą z roztopionego śniegu poświęcił im chleb i sól, którą zorganizował rotmistrz Bersegow.

– Boże, który w Jordanie chrzciłeś świętego Jana, poświęć ten postny, więzienny chleb. Chleb, który tutaj w surowych warunkach nieludzkiej ziemi podtrzymuje życie. Poświęć tę sól, która chroni przed zepsuciem i posiada cudowną moc oczyszczenia…- ksiądz odmówił po ukraińsku krotką modlitwę i przełamał kromkę suchego chleba. Polacy, łamiąc się chlebem, uściskali się serdecznie. Każdy w oczach miał łzy, których w tym dniu wcale się nie wstydził.

– Cóż w takiej chwili wam życzyć przyjaciele? – Antoni zapytał, podchodząc do Jaworskiego (mjr Wacław Kopisto – C.C.) i Bersegowa – Wszystko wypowiedziane tak, jak robiliśmy to kiedyś w rodzinnych domach, wydaje się niewłaściwe. Życzę wam zatem przetrwania. Chciał jeszcze powiedzieć coś więcej, ale głos mu się załamał. Obserwując go ksiądz zaintonował kolędę.

Chwilę później siedzieli całą grupą na narach i cichutko śpiewali Wśród nocnej ciszy.

Japończycy przyglądali się im z uwagą. Starali się nie przeszkadzać, a nawet pilnowali, by im nie przeszkadzali również inni.

A później, długo w nocy Polacy wspominali święta w swoich rodzinnych domach, rozmawiali o najbliższych, zastanawiając się, czy w tym dniu są myślami z nimi…”

Wikipedia: – obecnie stolica Obwodu Magadańskiego w azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej. Położony nad Morzem Ochockim w Górach Kołymskich pokrytych tajgą i tundrą. Temperatura w styczniu – 40 stopni Celsjusza, w lipcu od 12 – 16 stopni Celsjusza.

Stanisław Karlik

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *