W krwawym polu srebrne ptaszę…

23 stycznia 2017

Dokładnie 154 lata temu, w nocy, wybuchło na terenie Królestwa Kongresowego . Inne części dawnej Rzeczypospolitej dołączyły do walki nieco później.

Wobec politycznej aktywizacji mieszkańców dawnej Polski, datującej się od 1860 r., nienawidzący wszelkich przejawów myśli niepodległościowej naczelnik rządu cywilnego Aleksander Wielopolski postanowił rozprawić się z ruchem spiskowym. By ukręcić hydrze łeb, zorganizował on w całym Królestwie imienny pobór do wojska. Wszyscy podejrzani o współpracę z czerwonymi zostaliby w ten sposób wyłapani i osadzeni w koszarach.






Ów pobór, czy jak wtedy mówiono – branka – została zrealizowana na początku w Warszawie (gdzie mieściła się centrala ruchu spiskowego) w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 i… w dużej mierze trafiła w próżnię. Okazało się bowiem, że młodzież była bądź na tyle zakonspirowana, że władze nie wiedziały nic o jej podziemnej działalności, bądź zdążyła już schronić się w Puszczy Kampinoskiej na zachód od Warszawy, gdzie pozostawała bezpieczna.

Jednakże był to tylko pierwszy cios. Za nim miał przyjść kolejny – branka na prowincji. Wobec rosnącego zagrożenia, Komitet Centralny Narodowy zdecydował się uprzedzić ruch przeciwnika, wyznaczając początek powstania na wieczór 22 stycznia.






W wydanym tego dnia Manifeście Komitet, występując pod nazwą Tymczasowego Rządu Narodowego ogłosił uwłaszczenie chłopów i wzywał „NARÓD POLSKI, LITWY I RUSI DO BRONI[…] NA STRASZNY BÓJ ZAGŁADY, BÓJ OSTATNI EUROPEJSKIEJ CYWILIZACJI Z DZIKIM BARBARZYŃSTWEM AZJI”.

Tak zaczęło się powstanie styczniowe.

Pierwszym jego naczelnikiem, czy – jak wtedy mówiono – dyktatorem miał z woli Rządu Tymczasowego zostać przybyły z Francji Ludwik Mierosławski. Była to postać wielce kontrowersyjna. Z jednej strony bohater walk europejskich rewolucji narodowych, uczestnik powstania wielkopolskiego w 1848 roku, a jednocześnie osobowość szeroka, butna, zarozumiała do granic możliwości. Po dwóch potyczkach stoczonych na Kujawach wyjechał z kraju obrażony na cały świat…

Dominik Szczęsny-Kostanecki

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *