serwis wschodni

Grypa w polityce

5.11.2009, 10:05:45, SJ/wprost.pl , tagi: Ukraina polityka społeczeństwo skandale środowisko

Grypa w polityce Grypa na Ukrainie nie przestaje być narzędziem walki politycznej. Prezydent Juszczenko oskarżył premier Tymoszenko, że od dawna wiedziała o zagrożeniu epidemią, ale ją zlekceważyła.

"Rząd premier Julii Tymoszenko wiedział o wybuchu epidemii grypy na zachodniej Ukrainie jeszcze na początku października, jednak zignorował te ostrzeżenia" - grzmiał prezydent Wiktor Juszczenko.

Oskarżając Radę Ministrów o bezczynność w obliczu rozprzestrzeniającej się w kraju choroby, Juszczenko oznajmił, że centrum koordynacyjnym działań związanych z grypą powinna być podlegająca mu Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RNBiO). "Niewypełnianie decyzji RNBiO będzie oznaczało przekazanie sprawy do organów porządkowych" - powiedział prezydent.

Juszczenko oskarżył Tymoszenko, że nie dość, iż zignorowała doniesienia o niebezpieczeństwie, to 24 października przeprowadziła na centralnym placu Kijowa, Majdanie Niepodległości, swój zjazd przedwyborczy, na który ściągnęła 100 tysięcy osób z objętych epidemią obwodów.

"Siedem dni po Majdanie (zjeździe Bloku Julii Tymoszenko) poziom zachorowań na grypę w Kijowie doszedł do stanu epidemiologicznego" - powiedział, dodając, że za takie rzeczy powinno się ponosić "nie tylko moralną, ale i kryminalną odpowiedzialność".

Juszczenko poinformował, że zwrócił się już w tej sprawie do prokuratury, a w związku z epidemią wprowadza do składu RNBiO ministra zdrowia oraz głównego lekarza sanitarnego kraju.

SJ/wprost.pl

komentarze (1)

skomentuj tę wiadomość (nowe komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez moderatora)
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)








Paweł, 5.11.2009, 10:09:23

Ciekawe są te zależności między grypą (i innymi chorobami) a polityką.