Polski ruch oporu na Polesiu w latach 1939-1941

25 czerwca 2015

Przemiany polityczne z końca lat 80. XX wieku w Polsce i byłym ZSRR przyczyniły się do możliwości badania objętego wcześniej zakazem problemu polskiego ruchu oporu na wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu.

W stosunku do ziem północno-wschodnich główne zainteresowanie badaczy budziły wydarzenia na terenach Białostocczyzny, Nowogródczyzny i Wileńszczyzny. Wkrótce ukazało się sporo prac, które w sposób istotny wypełniły istniejące dotychczas luki z zakresu omawianego zagadnienia. Teren Polesia pod tym względem, zwłaszcza okres 1939-1941, jest najgorzej rozpoznanym.

Poza pracami Czesława Hołuba i Rafała Wnuka trudno wymienić jakieś poważniejsze rozpracowania na temat polskiego podziemia niepodległościowego na Polesiu w latach 1939-1941. Wynika to być może nie tyle z braku zainteresowania ze strony historyków, ile z małej ilości źródeł dotyczących tego obszaru.






Podejmując pracę w tym kierunku, całkiem zdaję sobie sprawę z tego, iż przedstawiony w niniejszym artykule obraz polskiego ruchu oporu na Polesiu w latach 1939-1941 będzie daleko nie pełny i czasem może utrzymywać informacje potrzebujące uwiarygodnienia przez konfrontację z innymi źródłami, których jednak brakuje. Chodzi tu głównie o informacje zaczerpnięte z dostępnych na dzień dzisiejszy dokumentów -NKGB.

Z jednej strony zawierają one dane zgodne z materiałami podziemia i wspomnieniami uczestników i świadków konspiracji o dość rozpowszechnionym zjawisku polskiego ruchu oporu. Z drugiej zaś strony nigdy na pewno nie można powiedzieć, czy wszystkie wymienione przez NKWD-NKGB organizacje istniały naprawdę, gdyż terror sowiecki miał na celu nie tylko ukaranie winnych, ale i zastraszenie społeczeństwa przez aresztowanie podejrzanych, a nawet wypadkowych ludzi, którym tylko zarzucano poglądy lub działalność antysowiecką.






W stosunku do Polesia jest to szczególnie aktualne, ponieważ materiałów dotyczących tego regionu pochodzących ze sfer podziemia zachowało się względnie mało. Wynika to przede wszystkim z mniejszej w porównaniu do innych województw północno-wschodnich ilości Polaków na tym obszarze, która jeszcze bardziej zmalała w latach 1939-1941 wskutek uderzenia Sowietów, a później Niemców.

mapa-polesiA-730x462-2

Tereny Polesia, na których odbywały się rozpatrywane w niniejszym artykule wydarzenia, w okresie międzywojennym stanowiły trzon województwa poleskiego. We wrześniu 1939 – czerwcu 1941 obejmowały je obwody piński i brzeski BSRR w składzie ZSRR. Z byłego województwa poleskiego został wyłączony powiat kamień-koszyrski zamieszkały głównie przez ludność ukraińską. Obwód piński utworzono w składzie powiatów łuninieckiego, stolińskiego, pińskiego, kossowskiego i drohiczyńskiego województwa poleskiego.

Do obwodu brzeskiego weszły powiaty , Brześć, Prużana, zachodnie części powiatów i Kossów województwa poleskiego, a także południowe części powiatów Bielsk i województwa białostockiego.[1]

Powszechny spis ludności z 1931 r. wykazał w województwie poleskim 1132 tys. mieszkańców. Było to największe, a jednocześnie najsłabiej zaludnione województwo w całej Polsce. Gęstość zaludnienia malała proporcjonalnie do przesuwania na wschód. Dokładną liczbę Polaków, jak zresztą i przedstawicieli innych narodowości, określić jest bardzo trudno. Można jednak na pewno powiedzieć, że ludność polska stanowiła zdecydowaną mniejszość.

Jeśli w ślad za Piotrem Eberhardtem za Polaków uznawać tylko katolików podających w czasie spisu 1931 r. język polski jako ojczysty, to było ich na terenie województwa (za wyjątkiem powiatu Kamień Koszyrski ) 118 tys., czyli jedynie 11,5 %.[2] W miastach Polesia dominowali Żydzi. Liczba Polaków nie przekraczała 30 % ogółu ludności miejskiej. Spośród ludności chłopskiej zamieszkałej na wsi osoby wyznania rzymsko-katolickiego z językiem ojczystym polskim stanowiły zaledwie 8,7 % (podobno bez osadników i ziemian).[3]

Większość ludności, bo 707 tys., czyli 68,2 %, stanowili prawosławni, którzy uznawali za ojczysty lub „tutejszy”. Właśnie ten ostatni, który wskazywał w jakimś stopniu na brak dokładniej określonej świadomości narodowej, a w jakimś stopniu był przejawem swoistej koniukturalnej postawy miejscowej ludności wobec państwa polskiego, dawał podstawę polskim władzom międzywojennym wyodrębniać tak zwanych „Poleszuków” i napawał optymizmem, iż można będzie oczekiwać stopniowego przyswajania przez tę grupę polskiej świadomości narodowej.

W praktyce jednak ludności niepolskiej nie tylko nie udało się pozyskać dla państwa polskiego, lecz wręcz odwrotnie wielu z jej przedstawicieli było niechętnych Polsce, a pewna część była nawet wrogo nastawiona wobec niej. Trudne warunki ekonomiczne stwarzały podatny grunt dla działalności elementów komunistycznych, a także płynącej ze Związku Sowieckiego propagandy, sprzyjały rozpowszechnieniu radykalnych nastrojów.

Nastroje te z całą szczerością ujawniły się we wrześniu 1939 r. Po otrzymaniu wieści o wkroczeniu na terytorium Polski Armii Czerwonej, nawoływana przez propagandę sowiecką do rozpraw z ciemiężycielami, ludność poleska licznie uczestniczyła w napadach na majątki i osady, w mordach polskich ziemian, urzędników, żołnierzy, siejąc nowe ziarna nienawiści między byłymi sąsiadami. Polacy, chociaż mogli oczekiwać takiego zachowania, w pewnym stopniu byli zaskoczeni.

„Wracałem do Pińska. Jakże inaczej wyglądały te same wsie i miejscowości, gdy zdążałem do Stolina. Odnosiłem wrażenie, że wszystko się odwróciło. Ludność patrzyła innymi oczami. Nie były to oczy moich in spe partyzantów. Ich stan umysłów był taki, że należało szybko się wycofać. Gdybym opóźnił moją podróż, zapewne nie dojechałbym do Pińska”- pisał w swoich wspomnieniach były wojewoda wołyński Henryk Józewski.[4]

Liczne zetknięcia z dywersją komunistyczną, złożoną z miejscowych ludzi, przeżył również gen. Olszyna-Wilczyński, zmierzając razem ze swym sztabem z Pińska do Grodna. Z największym natężeniem antypolskie rewolty, działania dywersyjne oraz partyzanckie wystąpiły na obszarze powiatów Brześć nad Bugiem, Kobryń, Drohiczyn i .

Polskie jednostki wojskowe wówczas wycofywały się w kierunku Bugu. Wkraczającym na teren Polesia sowieckim 4 Armii i 23 Korpusowi Strzeleckiemu Frontu Białoruskiego stawiały opór oddziały brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Polesie” płk dypl. Tadeusza Różyckiego-Kołodziejczyka. Od 18 września brygada ta faktycznie podlegała dowódcy KOP gen. bryg. Wilhelmowi Rückemanowi-Orlikowi, Specjalnej Grupie Operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga oraz Podlaskiej Brygadzie Kawalerii gen. Ludwika Kmicica-Skrzyńskiego, która po stoczonych do tej pory walkach znalazła się na terenie Puszczy Białowieskiej i Świsłockiej.

Działania zgrupowań wspierały jednostki pływające Flotylii Pińskiej, broniąc przepraw na Pinie i Strumieniu. Niski stan wód uniemożliwiający swobodne poruszanie się po rzekach spowodował samozatapianie okrętów i statków. Załogi zatopionych lub zniszczonych okrętów dołączały do jednostek lądowych.

19 września zajęła Prużanę, i , 20 września – Pińsk, Kobryń, Rużanę. W rejonie Widomli czerwonoarmiści wstąpili w bezpośredni kontakt z Niemcami, którzy nacierali na Polesie z zachodu, a 22 września przejęli od nich Brześć nad Bugiem. W mieście odbyła się wspólna sowiecko-niemiecka parada symbolizująca towarzystwo broni. 24 września jednostki sowieckie zajęły Małorytę, biorąc do niewoli około 6 tys. żołnierzy polskich.[5]

Wziętych do niewoli oficerów, policjantów, urzędników niekiedy rozstrzeliwano na miejscu. Julian Siedlecki pisze, że na Polesiu zginęło 150 oficerów z ogólnej liczby wziętych do niewoli.[6] Trudno jednak powiedzieć, na ile ta cyfra jest dokładna, ponieważ autor nie podaje źródła. Do końca września większe walki na Polesiu wygasły. Na tyłach wojsk sowieckich pozostały jedynie niewielkie oddziały polskie, które próbowały kontynuować walkę.

Ówczesną sytuację jaskrawo ilustruje wypowiedź pomocnika dowódcy sowieckiej 16. eskadry brygady lotniczej kapitana Psarewa z 29 września 1939 r.: „Ludność polska i polskie jednostki stawiają opór, samemu do miasta chodzić niebezpiecznie. Pancerni w mieście nie chodzą, lecz jeżdżą czołgami. I kiedy chociaż dymek ukazuje się z domu, obracają się i biją po tym domu, po czym z rozpędu miażdżą go. Dowództwo zachęca do tego, mówiąc „tak i trzeba”. Ostatnio około pińskich bagien zostały zniszczone trzy samoloty U-2. Samoloty TB przylatują z dziurami”.[7]

Dowództwo Frontu Białoruskiego było zmuszone przeprowadzić szereg akcji antypartyzanckich, oczyszczając teren z oddziałów i grup polskich, w tym i w Puszczy Białowieskiej. W okresie walk z jednostkami polskimi czerwonoarmiści zachęcali miejscową ludność do współpracy i chętnie korzystali z jej pomocy. Na przykład 20 września w rejonie Dubowicz przy wsparciu miejscowej ludności został otoczony i wzięty do niewoli oddział KOP liczący 130 osób.[8]

W pierwsze dni wyzwolenia przez Armię Czerwoną Brześcia Gwardia Ludowa schwyciła kilkuset tych białopolskich bandytów. Sporą część oficerów, żandarmów, stawiających zbrojny opór gwardziści zabijali na miejscu. W powiecie Prużana w gniewie ludowym zabito kilkudziesięciu oficerów, żandarmów i policjantów”- mówiono później na pierwszej brzeskiej obwodowej konferencji KP(b)B.[9] Nie obeszło się i bez odwetu z polskiej strony, chociaż nie przybrał on większych wymiarów i był prowokowany. Porucznik KOP baonu „Ludwikowo” brygady „Polesie” wspominał: „Strzelaninę było słychać każdej nocy. Żołnierze bali się iść w szpicy tylnej, ponieważ ostrzeliwali ostatnie oddziały. Specjalna komenda marynarzy wykonywała egzekucje we wsiach. Częste pożary świadczyły, że przeszło wojsko”.[10]

Zwolennicy wkraczającej Armii Czerwonej na terenach wiejskich wywodzili się głównie ze środowiska białoruskiego lub „tutejszego”, łączyła bowiem ich z przybyszami wspólna religia prawosławna i kultura. I chociaż Sowieci byli nie podobni do byłej administracji carskiej i głosili poglądy ateistyczne, lecz traktowano ich w przeciwieństwie do Polaków jako swoich, bo mówili językiem „ruskim” i zachowywali się jak miejscowi chłopi. W miastach władzę sowiecką popierali głównie Żydzi. Byli wdzięczni za uchronienie przed niemiecką okupacją, ale także jak i poprzednia grupa, oczekiwali od Sowietów poprawy bytu.

„Żydowska część ludności Pińska aktywnie uczestniczyła w formowaniu lokalnych organów sowieckich i milicji. Gdy rozpoczęły się masowe aresztowania i najpierw ludności polskiej, a potem i białoruskiej, owi przedstawiciele władzy sowieckiej i milicji musieli w tym uczestniczyć. Spośród przedstawicieli władzy sowieckiej uczestniczących w tych procesach było sporo pińskich Żydów.

Chciałbym zaznaczyć, że udział w tych karnych przedsięwzięciach, okazał niedźwiedzią przysługę całej ludności żydowskiej Pińska. Jestem pewien, że gdyby nie taka nadaktywność prasowieckiej części ludności żydowskiej, w czasie Holocaustu udałoby się uratować o wiele więcej Żydów, niż okazało się na samej sprawie” – pisze w swych wspomnieniach Białorusin Iwan Daniłow.[11]

Nie należy jednak takie postawy rozpowszechniać na całą ludność białoruską lub żydowską. Świadectwem lojalności Poleszuków wobec państwa polskiego było zachowanie żołnierzy walczących z Niemcami w ramach Armii Łódź, obrona Kobrynia przed Niemcami i Armią Czerwoną, jak i zapasowymi oddziałami złożonymi z rezerwistów powołanych w ramach mobilizacji z terenów Polesia.

Ale trudno zaprzeczyć i temu, że wielkiego smutku z powodu klęski państwa polskiego wśród mniejszości narodowych nie było. Obojętność, a nierzadko i radość z powodu załamania się państwa, które dla Polaków było przedmiotem dumy, dopełnione działaniami wymierzonymi przeciwko nim, najbardziej zaważyły na nastrojach niechęci i wrogości ludności polskiej względem Białorusinów i Żydów.

I jeśli na początku Polacy i mieli jakieś iluzje co do misji Armii Czerwonej, a rozruchy miejscowej ludności mogli odnieść na rachunek „bezkrólewia”, to szerzące się pogłoski o dokonywanych morderstwach, wyłapywanie i brutalne traktowanie oficerów i policjantów, oficjalnie ogłoszona informacja o odbytej w Brześciu wspólnej niemiecko-sowieckiej defiladzie zwycięstwa rozwiały ostatnie wątpliwości. Wszelkie działania na korzyść Sowietów odbierano jako kolaborację na rzecz okupanta. W tym przypadku warto przytoczyć słowa wypowiedziane w październiku 1939 r. przez Polaka z powiatu stolińskiego:

Jeśli Polacy wrócą do władzy, to dla Białorusinów nie będzie tu życia, będziemy ich wieszać za to, że zdradzali, gdy wkraczała Armia Czerwona, uciekali z armii polskiej.”[12]

Dalsze wydarzenia tylko utrwalały takie myśli. Posuwające się w ślad za Armią Czerwoną jednostki NKWD na podstawie wcześniej sporządzonych za pomocą miejscowych sympatyków komunizmu list wyłapywały wszystkich, kogo można było zaliczyć do przedwojennej elity. W większości byli to Polacy. W relacji pochodzącej z powiatu łuninieckiego są takie dane:

„W areszcie NKWD, przerobionym na ten cel urzędzie miejscowej gminy, zostałem elitę polskiej inteligencji w osobach dyrektora miejscowego gimnazjum Lipskiego, zastępcy starosty powiatu Łuniniec – Godlewskiego, ziemianina i posła na Sejm Niemirowicz-Szczytta i wielu innych.”[13]

Sprawców samosądów, mordów i grabieży nie tylko nie ukarano, wręcz odwrotnie awansowano na różne stanowiska na niższych szczeblach powstającej administracji sowieckiej. W związku z próbą prokuratora Małoryty oskarżyć chłopów o zabójstwo sołtysa i byłego komendanta policji polskiej, sekretarz Brzeskiego Obwodowego Komitetu KP(b)B Kisielow powiedział:

Takich zabójstw zaklętych wrogów ludu, dokonanych w gniewie ludowym, było niemało. Usprawiedliwiamy je, jesteśmy po stronie tych, którzy wyszli z niewoli i rozprawili się z własnym wrogiem. A prokurator Małoryty żądał rozstrzelania chłopów za zabójstwo komendanta policji polskiej. Obwodowy Komitet podjął decyzję o usunięciu z pracy tego prokuratora.

We władzy – biedniacy, parobki i sieredniacy, w większości mało piśmienni”.”[14]

Oficjalne przyłączenie Zachodniej Białorusi do Białoruskiej SRR, sankcjonowanie nacjonalizacji ziemi, przemysłu, banków, konfiskata majątków ziemskich i kościelnych, usuwanie i niszczenie polskich napisów, symboli narodowych i państwowych, pozbawienie języka polskiego rangi urzędowego, ośmieszanie przez propagandę sowiecką państwa polskiego, nasilająca się agitacja ateistyczna, zwolnienie z pracy polskich urzędników boleśnie uderzyły Polaków.

Dało się odczuć się brak zaufania do wszystkich Polaków niezależnie od ich postawy. Usuwanie z pracy polskich urzędników zapoczątkowało zwolnienia Polaków w innych instytucjach. Kierownicze posady obsadzano funkcjonariuszami przybywającymi ze starych regionów ZSRR. Spośród miejscowej ludności wyraźnie faworyzowano Białorusinów, do których zaliczano większą część „tutejszych”, i Żydów.

Zastępujący Polaków przedstawiciele byłych mniejszości narodowych często nawet nie posiadali odpowiednich kwalifikacji. Wywoływało to szczególną gorycz. W dokumentach Pińskiego Obwodowego Komitetu KP(b)B zauważano, iż do sowietów, działających od 1940 r., zostali naznaczeni „biedniacy, parobki i sieredniacy, w większości mało piśmienni”.[15]

W październiku 1940 r. na plenum Obwodowego Komitetu KP(b)B mówiono, że deputowana obwodu pińskiego do Najwyższej Rady BSRR Misiura, pracująca jako zastępca dyrektora zakładu w Dawidgródku, „do tej pory pozostaje analfabetką, mieszka w chałupie, za cały czas nie dostała żadnego listu od wyborców”.[16]

Do października 1940 r. obwody brzeski i piński były pozbawione prasy polskojęzycznej. W październiku zaczęła ukazywać się ogólnorepublikańska gazeta „Sztandar Wolności”, która jednak z powodu małego nakładu była małodostępną dla polskojęzycznego czytelnika.

Zmiany w szkolnictwie

Istotne zmiany zaszły w szkolnictwie. Zamiast polskich szkół otwierano białoruskie i rosyjskie, w otwarciu polskich szkół czyniono przeszkody, dążono do zmniejszenia ich ilości. W obwodzie brzeskim do kwietnia 1940 r. powołano 932 szkoły: 747 białoruskich (80,2%), 55 polskich (5,9 %), 47 rosyjskich (5,0%), 58 ukraińskich (6,2 %) i 25 żydowskich (2,7 %).[17] W obwodzie pińskim w kwietniu 1940 r. istniało 496 szkół białoruskich (90,2 %), 22 rosyjskich (4,0%), 18 żydowskich (3,3 %) i 14 polskich (2,5%).[18] W lutym 1941 r. w obwodzie już było 585 szkół: białoruskich 523 (89,4 %), rosyjskich 39 (6,7 %), żydowskich 16 (2,7%), polskich 7 (1,2 %).[19]

W meldunku do sekretarza KC KP(b)B Malina z 20 listopada 1940 r. sekretarz Brzeskiego Obwodowego Komitetu przyznawał się, iż „w zeszłym roku szkolnym i w czasie przygotowania się do 1940-1941 roku szkolnego część polskich szkół, nie zważając na obecność ludności polskiej, została reorganizowana w rosyjskie lub białoruskie.”[20]

Podobne sytuacje miały miejsce i w obwodzie pińskim. W powiecie łuninieckim na przykład, w miasteczku lokalne władze wprowadziły język białoruski jako wykładowy do szkół, mimo że ludność polska stanowiła ok. 85 % ogółu mieszkańców.[21] Wzrost ilości szkół spowodował również obniżenie poziomu nauczania.

Deportacje

W drugiej połowie 1940 r. stosunek do Polaków był już nieco łagodniejszy, ale nie na tyle, by istotnie wpłynąć na stan ich nastrojów. Nie znaczy to, że wśród Polaków w ogóle nie było zwolenników władzy sowieckiej, lecz zawsze byli oni mniejszością. Podkreślają to zgodnie zarówno materiały sowieckie, jak i polskie. Szczególny wpływ na mentalność miejscowych Polaków wywierały nieustające represje, najdotkliwszymi z których były deportacje.

Budziły one strach, ale także i nienawiść, żądzę odwetu na tych, kto sporządzał listy osób podlegających deportacji oraz przeprowadzał ją. Ustalić dokładną liczbę aresztowanych i wywiezionych z Polesia Polaków trudno. W czasie pierwszej deportacji w lutym 1940 r. według sowieckich danych z obwodów brzeskiego i pińskiego wysiedlono około 13 tys. osadników i pracowników służby leśnej razem z rodzinami.[22]

W kwietniu 1940 r. wywożono rodziny represjonowanych, ukrywających się lub zbiegłych za granicę oficerów, urzędników, ziemian itd. Z całego obszaru Zachodniej Białorusi wysiedlono 26777 osób.[23] Liczbę represjonowanych w obwodach brzeskim i pińskim można szacować gdzieś na około 7 tysięcy. W czerwcu 1940 r. z obwodu brzeskiego wysiedlono 5856, a z pińskiego 965 osób tzw. bieżeńców spod okupacji niemieckiej.[24]

Nocą z 19 na 20 czerwca 1941 r. w obwodzie brzeskim było represjonowano 3339 osób, a w obwodzie pińskim – 2662 osoby z rodzin aresztowanych działaczy antysowieckiego podziemia, a także ziemian, kupców, policjantów, uciekinierów za granicę itd.[25]

W przededniu II wojny światowej na terenie Polesia liczbę Polaków można szacować na około 130 tys. osób.[26] A na początek sierpnia 1940 r. ilość ludności polskiej w obwodzie brzeskim władze sowieckie szacowały na 37 tys. osób, a w obwodzie pińskim – na 36 tys.[27] Razem 73 tys.

Cyfry te są trudne do porównywania z kilku powodów. Po pierwsze, statystyka sowiecka dążyła do zmniejszenia liczby Polaków, czasem zapisując mówiących językiem „tutejszym” jako Białorusinów, po drugie, część ludności zmieniła własną narodowość z powodów koniunkturalnych, dowodem czego mogą służyć słowa Józefa Hołowni z obwodu pińskiego, który na pytanie o narodowość odpowiedział: „Wcześniej uważałem się za Polaka, a teraz – za Białorusina.”[28]

Po trzecie, w 1939 r. do obwodu brzeskiego zostały dołączone południowe części powiatów Bielsk i Wołkowysk województwa białostockiego, gdzie Polacy stanowili znaczny odsetek. Niemniej jednak, uwzględniając wszystkie wyżej wymienione aspekty, należy uznać, iż wskutek migracji ludności, działań wojennych, wzięcia do niewoli oficerów i żołnierzy, wrześniowych rozruchów, aresztowań i deportacji, mobilizacji do Armii Czerwonej straty ludności polskiej na Polesiu w latach 1939-1941 wyniosły gdzieś 40-50 tys. osób.

Jednocześnie z napływem ludności ze wschodu ciągle malał też odsetek Polaków w strukturze narodowościowej regionu. Było to poważnym problemem dla powstającej konspiracji polskiej, gdyż liczyć można było wyłącznie na własne siły. Postawa Białorusinów i Żydów stopniowo ulegała zmianie, cechował ją nadal brak wielkich sentymentów względem Polski. Elementy rozczarowania rządami bolszewickimi w białoruskim i żydowskim środowisku wyłoniły się z rozbieżności oczekiwań a praktyki realizowanej przez komunistów.

Bardzo trafnie, moim zdaniem, te oczekiwania scharakteryzowała Barbara Zarczyńska, co prawda z majątku Radziwonowicze powiatu grodzieńskiego: „Chcieli komunizmu, ale takiego który by włożył im w ręce bogactwo innych. Chcieli dorobić się i stać takimi samymi „paniczykami”, których oni tak nienawidzili.”[29]

I gdy zaczęto ściągać z nich podatki, wprowadzać przymusowe szarwarki, gdy odczuwalnym stał brak artykułów codziennego użytku i wzrosły ceny, gdy własność prywatną ogłoszono wadą i zaczęto nacjonalizację handlu i przemysłu, gdy rozpoczęto kolektywizację i za nieostrożnie wypowiedziane słowo łatwo można było zostać aresztowanym, zaczęło wzrastać niezadowolenie władzą sowiecką. Ale nawet wtedy Sowieci nie zostali całkiem potraktowani jako obcy.

Początki polskiego ruchu oporu na Polesiu

Oznaki polskiego ruchu oporu na Polesiu można dostrzec od momentu wkroczenia Armii Czerwonej. We wrześniu 1939 r. opór wyrażał się przede wszystkim we wsparciu polskich jednostek wojskowych, później przybrał formy, które T. Strzembosz klasyfikował jako charakterystyczne dla całego obszaru Zachodniej Białorusi.[30] W związku z tym warto przytoczyć przykład Heleny Arciszewskiej-Jakubowskiej, uczennicy szkoły powszechnej w Kobryniu, charakteryzujący opór w środowisku szkolnym i określany przez T. Strzembosza jako opór moralny bierny:

„… Przez rok nie powiedziała słowa po rosyjsku, mówiła, że nie rozumie (później było to już trudne); w szkole demonstracyjnie nie rozumiała po białorusku; gdy organizowano pochody w czasie świąt radzieckich, każdy starał się wymigać od niesienia flagi czy transparentu, było to jednak bardzo trudne; demonstracyjnie chodzono do kościoła. „W społeczeństwie polskim Kobrynia był duch oporu, było szukanie form oporu”- mówi”.[31]

O gwałtownym zmniejszeniu ilości młodzieży zwiedzającej klub kolejarza w Pińsku i o jej aktywnym uczęszczaniu do kościoła mówi się także w meldunku do sekretarza KC KP(b)B Malina.[32] W religii Polacy szukali oparcia i zarazem demonstrowali nieugięcie. Księża mimo grożącego niebezpieczeństwa wspierali swoich parafian na duchu. W Kobryniu ze swych wystąpień antybolszewickich był znany ks. Wacław Jaziewicz, w Pińsku – ks. Aleksander Zieleniecki.

Gdy w Hancewiczach aresztowano księdza, do sekretarza komitetu rejonowego zwróciła się delegacja wiernych z żądaniem jego uwolnienia. A ponieważ pozytywnego rozwiązania delegacja nie uzyskała, młodzież polska zaniechała uczestnictwa w pracy publicznej, opuściła zespoły amatorskie, zaprzestała uczęszczania do klubu. Po trzech dniach władze pozwoliły na przyjazd nowego księdza.[33]

Mały sabotaż

Na pograniczu konspiracji i oporu o wymiarze moralnym był mały sabotaż, przykład którego znajdujemy w relacji pochodzącej z Janowa koło Pińska: „W rocznicę rewolucji październikowej (1939 r.) całe miasto w plakatach. Na olbrzymim plakacie z napisem „ w Październiku” ktoś podopisywał „a koty w marcu”Czytając te plakaty, pękaliśmy ze śmiechu. Przyszła wiosna (1940 r.) – obchody 1 maja.

Pełno czerwonych flag – aż serce bolało. Ktoś z kolegów wpadł na pomysł, aby z tych flag szyć sobie spodenki gimnastyczne – spustoszenie powstało ogromne. Takich więc jak my musiało być setki. Milicja szalała. Latem na plaży nad Piną chyba wszyscy Polacy byli w czerwonych spodenkach. Nie było się jednak z czego cieszyć, bo zaczęły się pierwsze aresztowania gimnazjalistów. Aresztowano chłopców zaledwie 15-16 letnich. Po niektórych ślad zaginął, niektórych spotkałem po ucieczce Sowietów w 1941 roku”.[34]

W Berezie Kartuskiej uczniowie rozerwali portrety członków Biura Politycznego, wycinali z białego papieru polskich orłów i kleili na oknach.[35] Jako opór moralny czynny klasyfikował T. Strzembosz zachowanie uczniów szkoły nr 16 w Brześciu podczas pochodu pierwszomajowego w 1941 r. Na okrzyk z trybuny zamiast trzykrotnego „ura” uczniowie odpowiedzieli milczeniem, a przechodząc obok stojącego w pobliżu kościoła chłopcy zdjęli czapki, a dziewczęta przeżegnały się.[36]

 Przejawy biernego oporu

Przejawami biernego oporu dorosłych był sprzeciw tworzeniu kołchozów, płaceniu podatków i innych świadczeń, samopomoc w różnych formach, pomoc w ukrywaniu się i ucieczce za granicę. Na 15 maja 1941 r. w obwodach brzeskim i pińskim na nielegalnej stopie przebywało łącznie 201 osób, za granicę uciekło 451 osób. Pod względem uciekinierów przodował wśród pięciu obwodów Zachodniej Białorusi.

Omawiając tę kwestię w meldunku do Pierwszego Sekretarza KP(b)B P. Komisarz Ludowy NKGB BSRR Ł. Canawa pisał, iż „większy odsetek owego kontyngentu przypada na wrogo nastawioną wobec władzy sowieckiej ludność polską”.[37]

Opór moralny bierny przejawił się w obwodzie brzeskim w czasie wyborów do Rad Najwyższych ZSRR i BSRR wiosną 1941 r., gdy „do niektórych urn wyborczych razem z kartkami do głosowania wrogowie ludu rzucali kontrrewolucyjne ulotki”, a także w obwodzie pińskim w czasie wyborów do rad lokalnych jesienią 1940 r., gdy „w niektórych miejscowościach miały miejsce wypadki przegłosowania zalecanych (przez rejonowe komitety KP(b)B – S.S.) kandydatur”.[38]

Tajne nauczanie, ratowanie polskich książek

Na pograniczu oporu biernego i czynnego było tajne nauczanie, prowadzone przez nauczycielstwo polskie, a także związane z nim ratowanie od zniszczenia polskich książek i podręczników z bibliotek, szkół, domów deportowanych. Formą oporu była również agitacja antysowiecka i szeptana. W listopadzie 1939 r. w Pińsku nauczycieli Włodzimierza Żuka, Władysława Żuka, Józefa Kapuścińskiego, Fabiana Szczerbickiego, Wilgelminę Bortnicką, Heleną Milkiewicz oskarżano o rozpowszechnienie pogłosek o szybkim powrocie Polski, o zbieranie starej bielizny przeznaczonej dla wojsk polskich na opatrunki w przyszłych walkach. Wojska te wiosną 1940 r. miały przyjść razem z wojskami brytyjskimi i francuskimi.[39] Takich przykładów można przytoczyć dużo.

Pierwsze grupy konspiracyjne

Pierwsze grupy konspiracyjne na Polesiu zaczęły powstawać od razu po zakończeniu kampanii wrześniowej. Wspominany wyżej były wojewoda wołyński Henryk Józewski został wysłany do Dawidgródka w celu uruchomienia przeciwko Niemcom siatki dywersyjnej opartej na pracownikach służbie leśnej. Wkroczenie Armii Czerwonej zmusiło go do opuszczenia terenu i ucieczki na zachód. Uruchomiona przez niego sieć konspiracyjna działała przeciwko Sowietom i została rozbita przez NKWD na początku 1940 r.[40]

W Kobryniu początek pracy konspiracyjnej wiąże się z działalnością specjalnie przygotowanych w ramach dywersji pozafrontowej st. sierż. Lucjana Maciejewskiego i st. sierż. Romana Ozimka. Obaj wcześniej walczyli w grupie gen. Kleeberga. Po przeniesieniu się do rodzinnego Kobrynia na przełomie września i października 1939 r. zaczęli tworzyć organizację podziemną, znaną z relacji Tadeusza Broziego.[41]

Organizacja posiadała łączność z Warszawą, dokąd ostatni dwukrotnie – w styczniu i lutym 1940 r. – wyjeżdżał z jakimiś papierami, a także ze Lwowem. W okresie 1939-1941 konspiratorzy zbierali broń, amunicję, wyposażenie wojskowe z pobojowisk, kupowali je u miejscowej ludności, wydobywali z rozkopywanych grobów, jednocześnie ustalając nazwiska i liczbę poległych żołnierzy. Nazwa organizacji nie jest znana.

Wiadomo natomiast, że ona przetrwała do czerwca 1941 r. i po ataku Niemiec obaj jej założyciele przebywali na kierowniczych stanowiskach w Komendzie Obwodu ZWZ Kobryń.

Opór Szarych Szeregów

Jesienią 1939 r. we Lwowie powstała organizacja mająca na celu zjednoczenie wszystkich chorągwi harcerskich działających na terenach podległych ZSRR. Wśród jej założycieli był komendant Chorągwi Poleskiej hm Edward Heil. W listopadzie organizacja przybrała nazwę Harcerska Organizacja Niepodległościowo-Wojskowa (HONW), a w grudniu 1939 r., na mocy rozkazów dostarczonych z Warszawy, przekształcono ją w , podporządkowane ZWZ.

Chorągiew Poleska Szarych Szeregów „Ul Bagno” powstała w okresie między końcem września a grudniem 1939 r. z udziałem Szefa Sztabu Komendy Wschodniego Obszaru Szarych Szeregów Benedykta Porożyńskiego, który kilka razy odwiedził Brześć. Według sowieckich danych, opartych na złożonych w czasie śledztwa zeznaniach uczestników, odbyło się to w październiku 1939 r.

Na jej czele stali Władysław Jarmułowicz i Franciszek Siuda. Według Rafała Wnuka, w grupie założycieli tej organizacji oprócz wyżej wymienionych byli Jerzy Mieńkowski, Władysław Kozłowski, Henryk Mikołajuk, Józef Daniłowski. W krótkim czasie dowództwo nad organizacją objęli Edward Jankowski, Tadeusz Jędrychowski, Franciszek Siuda, Władysław Jarmułowicz, Krzysztof Mierzejewski lub Mierzniewski, Władysław Kozłowski i Orzeł, pracownik przemysłu leśnego z Brześcia.[42]

W zeznaniach Józefa Romanowskiego, członka organizacji Nowa Polska, który został aresztowany przez NKWD w styczniu 1940 r., Orzeł pojawia się jako szef tej organizacji, a według innych danych, jako jeden z liderów brzeskiej POW. Najprawdopodobniej Orzeł był zaangażowany we wszystkich tych organizacjach.W październiku 1939 r. kurier Szarych Szeregów z Brześcia Stanisław Kamecki nawiązał kontakt w Prużanie z nauczycielem Piotrem Relugą, który zainicjował stworzenie prużańskiej placówki Szarych Szeregów i został jej komendantem.

Do organizacji weszła stworzona wcześniej przez Leonarda Ilikowskiego (w dokumentach NKWD nazywa się czasem komendantem organizacji w rejonie hajnówskim – S.S.) w Prużanie grupagimnazjalistów z 11 osób. Do organizacji także należeli Henryk Mikłaszewicz i Stanisław Smolski.Członkom organizacji w Prużanie M. Dojniakowi i G.Zinkiewiczowi zarzucano podpalenie drewnianego mostu na szosie Prużana – Brześć w celu zerwania pochodu pierwszomajowego (1940 r. – S.S.) i defilady wojskowej.

Organizacja działała również w rejonie hajnówskim. Zgodnie z danymi NKWD Szare Szeregi w Prużanie liczyły 25 osób. Organizacja została wykryta w sierpniu 1940 r.[43] W listopadzie 1939 r. na zlecenie kuriera z Brześcia Gawrycha została nawiązana łączność z jakąś organizacją w rejonie prużańskim. Pośrednikiem w tej sprawie występował Bolesław Kazimirczyk (Kazimirczuk).

W grudniu 1939 r. kierowniczka Oddziału Kobiet ZHP byłego województwa poleskiego Halina Cepryńska, którą zwano Dzidką, poleciła zbieranie środków medycznych dla jakoby ukrywających się w Puszczy Białowieskiej polskich wojsk. Cepryńska wprowadziła do działalności konspiracyjnej Marię Czerniak, Janinę Słonko, Zofię Zasuniównę, Hankę Orzechowską. Zbieranie żywności, ciepłej odzieży i środków opatrunkowych trwało aż do wiosny 1940 r.

Został wyznaczony punkt odbioru, gdzie te materiały dostarczano. W zimie te dostawy musiały być większe – szczególnie dotyczyło to żywności. Ponieważ Hanna Orzechowska razem z rodzicami przeniosła się na terytorium Generalnego Gubernatorstwa, a Janina Słonko wyprowadziła się do Linowa, od wiosny ta działalność faktycznie była zaniechana. Maria Czerniak w swoich wspomnieniach komendantem organizacji nazywa księdza Kazimierza Świątka, który w domu Cepryńskiej odebrał u nich przysięgę.[44]

W „Notatce o pracy antysowieckiej polskich nacjonalistów w zachodnich rejonach BSRR” z dnia 1 kwietnia 1941 roku, tę organizację nazywano Ogólną Polską Organizacją Wojskową, a obok nazwiska jej komendanta Świątka jest ciekawy zapis, że on i Józef Zawadzki – to jedna i ta sama osoba.[45] Osoba z takim imieniem i nazwiskiem stała na czele POW w rejonie siemiatyckim, posiadającej łączność z POW w Grodnie.

Później ta organizacja weszła w skład Legii Podlaskiej jako obwód trzeci Siemiatycze. Wydaje się mało prawdopodobnym, żeby Świątek i Zawadzki byli jedną i tą samą osobą, ale kontakty między tymi organizacjami wydają się całkiem możliwe. Dokumenty NKWD zawierają informację o tym, że Legia Podlaska była związana z organizacjami w Prużanie i Hajnówce.

Być może fakt istnienia łączności między organizacjami i wpłynął na identyfikację Świątka z Zawadzkim. Z drugiej zaś strony, jeśli Świątek naprawdę posługiwał się pseudonimem „Józef Zawadzki”, czego nie można wykluczać, to należy uznać, że grodzieńska POW, Legia Podlaska i POW w Brześciu, za którą nazwą ukrywała się Służba Zwycięstwu Polski, były związane ze sobą.

Areszty

W każdym razie, nakaz aresztowania księdza Kazimierza Świątka został wydany 22 marca 1941 r. Wcześniej zostały aresztowane Dzidka Cepryńska, Janina Słonko i szereg innych członków organizacji. 12-13 lutego 1941 r. przed Trybunałem Wojskowym w Baranowiczach stanęli Aleksander Szczepański, dyżurny ruchu stacji kolejowej Orańczyce, Lucjan Wierzchowski, nauczyciel w miasteczku Malecz, powiat Prużana, Stefan Panasiuk, zawodowy plutonowy 25 Pułku Ułanów, zamieszkały w Linowie, Halina Cepryńska, uczennica liceum w Prużanie, Mieczysław Jekniewicz, woźny Sądu Grodzkiego w Prużanie, Rojko, kaprał zawodowy 25 Pułku Ułanów, zamieszkały w Prużanie, Suszczyński i Nogal, robotnicy drogowi stacji kolejowej Orańczyce, Franciszek Sinica, zwrotniczy tej samej stacji, Antoni Wilk, pomocnik maszynisty stacji kolejowej Orańczyce, Janina Słonko, córka policjanta z miasteczka Linowo, Jan Miałan, dyżurny ruchu stacji kolejowej Orańczyce, Bolesław Łukasiewicz, zawodowy plutonowy 20 Pułku Artylerii, zamieszkały w Linowie, Stanisław Maliszewski, robotnik drogowy stacji kolejowej Orańczyce. Pierwsze dziesięć osób zostały skazane na śmierć, Janina Słonko otrzymała 10 lat prac przymusowych, trzy ostatnie – 8 lat łagrów.

Antoniemu Wilkowi i Franciszkowi Sinicy śmierci został złagodzony do 10 lat przymusowych robót w łagrach.[46] Maria Czerniak i Zofia Zosuniówna zostały aresztowane w czerwcu 1941 roku i wydostały się na wolę po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej.

Jesienią 1939 r. w Brześciu powstały również inicjowane ze Lwowa komórki SZP. Wzmiankę o tym znajdujemy w „Sprawozdaniu Niewiarowskiego z pracy w Wilnie i podróży do Rosji”, gdzie mówi się, iż grupa Januszajtisa obejmowała teren Lwowa i Brześcia.[47] Organizatorem SZP jesienią 1939 r. na terenie Pińska była Antonina Sułkowska. Do organizacji Sułkowskiej należały Wanda Nowotarska-Romanowicz i Irena Płazak-Maczulska.

W swoich wspomnieniach Wanda Nowotarska-Romanowicz pisze, że organizację, wobec której obecnie używa się nazwa , one wówczas nazywały POW. Wanda Nowotarska-Romanowicz została aresztowana przez NKWD 25 marca 1940 r. w Pińsku.[48]

Placówki Związku Walki Zbrojnej

Na początku 1940 r. organizowanie placówek Okręgu ZWZ rozpoczął adiutant komendanta owego okręgu płk Tadeusza Majewskiego ppor. Jarosław Potapow vel Jerzy Bronikowski. W Brześciu miał on zorientować się w możliwości budowy drogi kurierskiej przez Bug i ewentualnego zmontowania placówki przerzutowej. W lutym 1940 r. do Brześcia udał się sam Komendant Okręgu ZWZ Wołyń płk T. Majewski ps. „Maj”, „ Szmigiel”.

W lutym 1940 r. on оdwiedził Lwów i spotkał się z szefem ZWZ Sokołowskim i dowódcą ZWZ Żebrowskim. Po spotkaniu z komendantem Harcerskiej wojskowej organizacji niepodległościowej harcmistrzem Leopoldem Adamcio, według wszelkiego prawdopodobieństwa, „Szmigiel” dostał informację o jeszcze jednej grupie harcerskiej w Brześciu. Trudno powiedzieć, czy Majewski i Potapow od razu działali w oparciu o ściśle powiązanych z SZP-ZWZ Szare Szeregi, albo uzyskali kontakt z nimi za pośrednictwem Lwowa, ale w materiałach NKWD płk T. Majewski występuje jako organizator Szarych Szeregów w Brześciu.[49]

Zdaniem Rafała Wnuka Majewski, od początku działał on w oparciu o Szare Szeregi, ale jednocześnie zaczął tworzyć organizację zrzeszającą dorosłych. W lutym 1940 r. organizacja Szarych Szeregów w Brześciu została rozbita. Aresztowano 55 osób, w tym Jarmułowicza i Siudę. Na początku marca również w Brześciu wpadł w ręce NKWD ppor. Potapow. Prawdopodobnie sprawcą wpadki był agent NKWD, szef sztabu Okręgu Wołyńskiego ZWZ Bolesław Zymon „Waldy Wołyński”.[50]

Nie wiadomo, czy Potapow wyraził zgodę na współpracę z NKWD, ale dwa dni później został zwolniony z biletem na pociąg do Równego. Zamiast udać się do Równego, on udał się do Krzemieńca i Dubna, ostrzegając po drodze wszystkich wchodzących z nim w kontakt członków podziemia na temat aresztowań. Jego los jest nieznany. „Schmiegel” został aresztowany w dniu 30 maja 1940 roku. Utworzona przez niego struktura przestała istnieć. Według danych sowieckich, w Brześciu ona obejmowała ponad 100 osób.[51]

Pułkownik Stefan Rowecki, wówczas już faktyczny kierownik ZWZ w kraju, w swoim meldunku z dnia 15 kwietnia 1940 r. pisał, że w okręgu Polesie działają dwie organizacje, które utrzymują z nim kontakt. Nie wiadomo, jakie organizacje miał na myśli, ale w związku z tym, należy zwrócić uwagę na zeznania aresztowanego 18 stycznia 1940 r. w Brześciu Józefa Romanowskiego. Schwytano go podczas przygotowania grupy do przerzutu na teren okupowany przez Niemców.

Razem z nim zostali aresztowani jego brat Adam Romanowski, Józef Trzenowski, Zbigniew Korybutowicz, Józef Jasiński i Franciszek Krótecki. Józef Romanowski oświadczył, że należał do organizacjiNowa Polska, na czele której stał Orzeł. Na podstawie zeznań złożonych przez aresztowanych członków organizacji, Rafał Wnuk tę organizację nazywa POW, a za jej komendanta uważa nieznaną postać pod pseudonimem „Żubr”.

Oprócz „Żubra” do kierownictwa organizacji należeli Józef Romanowski, Dzikowski, Klimecki, Zbigniew Korybutowicz, Józef Michałowski, Tadeusz Morawski, Leonard Piotrowicz, Walerian Serdakowski lub Zatoński.[52] Zręby organizacji tworzyły „trójki” i „piątki”. Ze słów Orła Romanowski wiedział o tym, że pieniądze organizacja otrzymywała z centrum we Lwowie. Orzeł na rozkaz ze Lwowa prowadził akcję scaleniową podziemnych organizacji w Brześciu.

Wówczas w mieście oprócz Nowej Polski działałyPOW, Związek Podchorążych, organizacja „kolejarzy”, „pancerników” i nieznana Romanowskiemu z nazwy organizacja pod kierownictwem „Tubra” czy „Tura” (pseudonim nierozszyfrowany, ale nie jest wykluczone, że chodzi o „Żubra” – S.S.). Razem w tych organizacjach było 1400 osób. Liczba ta wydaje się mocno przeszacowana.

Zdaniem Rafała Wnuka konspiracja brzeska wówczas mogła liczyć kilkaset osób. Broń posiadały POW, organizacja „podchorążych” i „pancerników”, w okolicach Brześcia znajdowały się cztery ukryte magazyny broni. Romanowski wiedział o istnieniu organizacji w Grodnie, Lwowie, Wilnie, Białymstoku, Łomży, Pińsku, Kobryniu, Kamieniu Koszyrskim, Włodzimierzu Wołyńskim, Sarnach.

W Warszawie Nowa Polska kontaktowała się z Leżewskim i Wacławskim, kierunek ten obsługiwał m.in. kurier Michał Kulikowski. Łączność z Grodnem podtrzymywano za pośrednictwem kurierów Łuczyńskiego oraz Tadeusza Żuczyńskiego, ostatni również obsługiwał łączność z Wilnem. Aresztowany w sprawie tej organizacji Wardziński ps. „Dąb” utrzymywał łączność z Białowieżą, w Kamieńcu na czele organizacji liczącej 150 osób stał „Wilk” (pseudonim nierozszyfrowany – S.S.)[53]

Wszystko wyżej przytoczone, moim zdaniem, wskazuje na to, że Nowa Polska była na samej sprawie SZP-ZWZ, tym bardziej, że Władysław Orzeł w marcu 1940 r. objął stanowisko w Komendzie Okręgu ZWZ Polesie. Co zaś do organizacji „podchorążych”, to warto sobie przypomnieć wiersz z meldunku gen. Roweckiego do Centrali o stanie Okręgu Poleskiego ZWZ po objęciu dowództwa okręgiem przez Aleksandra Habiniaka ps. „Kuźma”: „ Ob. Kuźma zorganizował i wyszkolił 12 podchorążych, z którymi brak obecnie kontaktu”.[54]

Możliwie Komendant Okręgu Poleskiego ZWZ Aleksander Habiniak, który przybył do Brześcia w marcu 1940 r., tylko nawiązał lub posiadał kontakt z istniejącą już w styczniu organizacją, a nie „zorganizował i wyszkolił 12 podchorążych”, a możliwie to tylko zbieżność. W sprawie organizacji Nowa Polska sowieckim służbom specjalnym udało się ujawnić 100 osób, 53 zostały aresztowane. Jej filią dokumenty NKWD mianują młodzieżową organizację Płomień, podstawową komórką struktury której była „dziesiątka”. Organizacja została wykryta w lutym 1940 r., liczyła 44 osoby, aresztowano zaś 24. Kierownikowi Witoldowi Osipukowi udało się uniknąć aresztowania .[55]

Co się stało z Osińskim, który występuje jako drugi kierownik, nie wiadomo.

Szare Szeregi w Pińsku

Na trop Szarych Szeregów jeszcze raz na terenie Polesia być może wpadamy w związku z działalnością w Pińsku Jerzego Matusiewicza ps. „Kmicic”. Na korzyść tej wersji, moim zdaniem, przemawiają niektóre zasługujące na uwagę pośrednie fakty. Po pierwsze, Jerzy Matusiewicz w zeznaniach aresztowanych występuje jako wysłannik ze Lwowa, po drugie, stworzona przez niego organizacja w dokumentach NKWD określa się jako młodzieżowa.

Z drugiej zaś strony zadanie podporządkowania organizacji podziemnych na Polesiu Matusiewicz otrzymał od wyżej wymienionego Romanowskiego, a raporty wysyłał do „Żubra”. W kopii meldunku przeznaczonego dla Lwowa i odebranego u jego kuriera Kazimierza Wincuna są takie wiersze: „W listopadzie 1939 r.złożyłem przysięgę w B.C. i przez Żubra zostałem powołany do pracy na terytorium P.K. W P.K. organizowałem oddział z 1,2,3,4 grup.

Teren miasta podzieliłem na rejony operacyjne. Taki stan trwał do marca bieżącego roku, potem wobec zaistniałej sytuacji musiałem opuścić P.K. i przybyłem na stałe terytorium…”. Omawiana organizacja w Pińsku została wykryta w marcu 1941 r. Na jej czele stał Franciszek . Aresztowano 14 osób. W sprawie tej organizacji, wedle dokumentów NKGB, do Pińska dwukrotnie przyjeżdżał ksiądz Jaziewicz razem z mieszkańcem Kobrynia Janem Komarowskim (w książce Rafała Wnuka występuje jako Jan Komarnicki), za pośrednictwem którego organizacja pińska miała utrzymywać kontakt z Kobryniem.[56]

Odnowienie organizacji w Pińsku ksiądz polecił Ryszardowi Dubieleckiemu. Rafał Wnuk organizację Antonowicza uważa za niezależną i lokalną, chociaż udział w niej księdza Jaziewicza, którego w innym miejscu swojej pracy historyk uznaje za członka sieci konspiracyjnej „Kmicica”, miałby wskazywać na jej przynależność do organizacji Jerzego Matusiewicza.

Na korzyść przypuszczenia autora niniejszej pracy o możliwości konspirowania Jerzego Matusiewicza w ramach Szarych Szeregów wskazuje również ten fakt, że organizacja, którą kierował Franciszek Antonowicz, powstała z inicjatywy harcerzy z pińskiego gimnazjum. Oprócz Antonowicza do kierownictwa organizacji należeli Stanisław Michalik, Władysław Hulicki i Antoni Różański.

W jej sprawie zostali aresztowani Eugeniusz Fedorowicz, Władysław Kraszewski, Piotr Sroka, Leon Troszyński. Z czternastu aresztowanych członków dwóch zatrzymanych zwerbowano do pracy na rzecz NKWD i wypuszczono na wolność. Jako agenci „Strieła” i „Georg” zaczęli wykrywać organizację i składać doniesienia na kolegów pozostających na wolności. Na podstawie tych doniesień enkawudziści zaplanowali ciche aresztowanie Komarowskiego (Komarnickiego), zmuszenie go do współpracy i doprowadzenia tą drogą do wykrycia konspiracji w Kobryniu.[57]

Na zlecenie księdza Jaziewicza Bortnowski udał się do Wilna, gdzie odbył spotkanie z wyżej wymienionym Kazimierzem Wincunem. Ostatni przekazał mu listy do Pińska. Aresztowany Kazimierz Wincun zeznał, iż został zwerbowany w kwietniu 1940 r. w Pińsku przez Jerzego Matusiewicza. Zarówno w dokumentach „Kmicica”, jak i materiałach NKGB, organizacja występuje jako POW. Możliwie tę organizację miał na myśli Komendant Okręgu ZWZ Nikodem Sulik, gdy pisał w swoich „Wspomnieniach z konspiracji w Okręgu ” o posiadaniu przez kontaktów z Pińskiem.[58]

Polskie Organizacje Wojskowe

W lutym 1940 r. w Pińsku NKWD wykryło jeszcze jedną organizację pod nazwą „Tajne Polskie Stowarzyszenie Narodowe”. W tej sprawie aresztowano 11 osób, w tym kierownika księdza Szczerbińskiego. Podstawową komórką struktury konspiracyjnej była „piątka”. Organizacja jakoby utrzymywała łączność z Brześciem i Hancewiczami, posiadała broń. [59]

Bardzo trudno zindentyfikować organizację POW, była bowiem ta nazwa popularna zarówno w sferach konspiracyjnych, jak i enkawudowskich, dla których ona jeszcze w latach 30-ch występowała jako synonim rzekomej, lecz dla nich realnej, polskiej działalności wywrotowej na terenach ZSRR. Może nawet gdzieś intuicyjnie wyczuwając, iż taka nazwa będzie brzmiała przekonująco dla oficerów śledczych i pragnąc ukryć prawdziwą nazwę organizacji, aresztowani podawali tę nazwę.

Nie wykluczono także, iż czasem enkawudyści nadawali taką nazwę organizacjom, których nazwę nie udawało się rozszyfrować. W każdym bądź razie trudno wszystkie polskie organizacje podziemne, występujące pod mianem POW, utożsamiać ze strukturą konspiracyjną znaną jako grodzieńska . Wiadomo natomiast, że organizacja ta miała swoje placówki na Polesiu, w tym i w Brześciu, gdzie jej kierownikiem, wedle dokumentów NKWD, był niejaki Żarski.

Grodzieńska POW powstała z połączenia struktury tworzonej przez wileński Komisariat Rządu z siecią konspiracyjną powstałej na skutek działalności Piotra Dąbrowskiego, który, zdaniem T. Strzembosza, opierał się o kadrę dywersji pozafrontowej. W październiku 1939 r. Tadeusz Kozicki zaczął budować organizację podziemną w Łunińcu. W listopadzie 1939 r. członkini POW Tamara Horbaczewska-Podlach w Łunińcu zwerbowała Makowskiego, Władysława Żołnierowicza i Sołohuba.[1]

Według innych danych ona dotarła do miasta w końcu stycznia lub na początku lutego 1940 r. i za pośrednictwem Tadeusza Kozickiego, który prawdopodobnie od początku działał na zlecenie POW, spotkała się z członkami podziemia łuninieckiego. Spotkanie odbyło się w domu Żołnierowicza, a oprócz gospodarza i Kozickiego wzięli w nim udział Piotr Kikinger i Antoni Makowski. Na powiatowego komendanta POW Tamara Horbaczewska-Podlach wyznaczyła Piotra Kikingera.

On miał pełnić obowiązki komendanta do czasu przysłania przez grodzieński sztab POW instruktora oficera i wówczas zostać jego zastępcą. Kilka dni później został sformowany sztab, w skład którego oprócz Kikingera weszli: Jan Sołohub (odpowiadał za gromadzenie broni i medykamentów),Tadeusz Kozicki (dowódca bojówki), Zbigniew Hofman (szef wywiadu). Stanowisko komendanta rejonu Łuniniec pozostawało nieobsadzone.

Tadeusz Kozicki i Jan Sołohub zostali wyznaczeni na stanowiska, mimo że nie wzięli udziału w odprawie i nie było ich wówczas w mieście. Podlach zatwierdziła skład sztabu i poinformowała, że w Mikaszewiczach istnieje już komórka POW, a na jej czele stoi Włodzimierz Mikulski. Oprócz Mikulskiego do organizacji w Mikaszewiczach należeli: Halina Jankowska, Józef Kupiec, Regina Łukaszeniuk, Eugenia Niewzorowa, Tamara Niewzorowa, Nina Okińczyc, Mieczysław , Franciszka Tatur.

Wszyscy urodzeni pomiędzy 1922 a 1924 r. zostali aresztowani w marcu 1940 r. W krótkim czasie łuniniecka POW za pośrednictwem Kozickiego i Żołnierowicza nawiązała kontakt z komórkami POW w Hancewiczach, Leninie i Lidzie.[2]

W okresie październik 1939 r. – lipiec 1940 r. w obwodzie pińskimfunkcjonariusze NKWD wykryli 16 podziemnych polskich organizacji, 11 z których przypisywanonazwę POW lub stosowanie cechującego grodzieńską POW systemudziesiątkowego.[3]

Były to organizacje działające w Pińsku i rejonie pińskim lub występujące jako filie pińskiej POW w rejonach Łuniniec, Dawidgródek, Hancewicze, Drohiczyn, Lenin, Łogiszyn, Telechany. W rejonie leninowskim obwodu pińskiego w maju 1940 r. pod zarzutem działalności konspiracyjnej aresztowano 15 osób. Kierownikiem w materiałach NKWD figuruje Jan Tyrpa. Jego nazwisko było w materiałach odkrytych w końcu 1939 r. w mieszkaniu Jana Bożka w Baranowiczach, gdzie znaleziono listę członków „Sekcji Pogotowia Obywatelskiego”.

Wśród uczestników organizacji występuje Konstanty Wasilenko, który na polecenie J. Tyrpy wyjeżdżał w celu nawiązania łączności do Brześcia, Białegostoku, Baranowicz i Pińska.[4] W wykazie organizacji wykrytych przez NKWD w okresie do 27 lipca 1940 r. na terenach zachodnich obwodów BSRR pod nr 104 znajdujemy wykrytą w maju 1940 r.w rejonie leninowskim filię POW z Pińska. Możliwie to ta sama organizacja. W sumie za okres od lutego po lipiec 1940 r. w tych organizacjach ujawniono 314 członków. [5]

Na czele pińskiej POW stał Henryk Kristman, marynarz wojenny (w innym miejscu wymienia się go jako kierownika POW w rejonie hancewickim), w Hancewiczach organizacją kierował ksiądz Stanisław Kuczek. Obaj posiadali łączność z jakimś sztabem w Brześciu na czele z oficerem „Późnim” (pseudonim nierozszyfrowany – S.S.). W lipcu 1940 r. aresztowano wielu konspiratorów, w tym księdza Kuczka. Henryk Kristman od maja 1940 r. przebywał na stopie nielegalnej.

Na początku listopada 1940 r. funkcjonariusze NKWD wpadli na jego trop, lecz Kristmanowi udało się ujść. Podczas próby jego zatrzymania został zastrzelony ukrywający się z nim kierownik organizacji w rejonie lachowickim Franciszek Tataranowicz.Henryk Kristman był związany również ze Stefanem Stanisławem Czarnowskim, który prowadził pracę konspiracyjną w rejonach Hancewicze i Łuniniec. Stefana Czarnowskiego enkawudystom udało się schwytać.

Nazywał swoją organizację „Związkiem Walki Czynnej”, lecz była to prawdopodobnie filia POW, bo stosowała system „dziesiątkowy”, a w jej wykryciu czynny udział brał agent NKWD „Sikorskinow” – były czołowy działacz POW w Grodnie Kamiński. Czarnowski rzekomo tworzył organizację z ramienia wywiadu niemieckiego, co wygłąda wąpliwie, ponieważ żadnych dowodów na korzyść tego stwierdzenia, oprócz znajomości Czarnowskiego z Niemcem Tomanek, zamieszkałym we wsi Malkowicze rejonu hancewickiego, funkcjonariusze NKWD nie przytaczają.

W Łunińcu organizacją kierował ksiądz -Odlanicki. Do organizacji należeli Maria i Franciszek Rewy (Rewoj), Wanda Koziarska. Nauczyciel Patalas (w aktach NKWD wymienia się również nauczyciel Otokar Stoklas z Kożangródka koło Łunińca (możliwie w tym wypadku mówimy o tej samej osobie – S.S.) utrzymywał łączność z jakimś sztabem w Wilnie.

Członkini organizacji Zofia Nowicka mówiła, że sztab organizacji znajduje się we Lwowie. W rejonie leninowskim organizacja liczyła 80 osób i występowała we wsiach Sinkiewicze, Flerowo (Flerówka), Sitnica, Monasiejewo (Monasiejówka) i . Funkcjonariuszom NKWD udało się ustalić personalia 39 osób. Organizatorem podziemia w rejonie leninowskim według dokumentów sowieckich był Wiesław Kocuba.

Na czele organizacji w Sinkiewiczach stali Antoni Zientak i Fukson. W Sitnicy organizacją kierował Antoni Łoziuk. Oprócz wyżej wymienionych aktywnymi członkami podziemia byli Stefan Frusiewicz, Józef Żuk, nauczycielka Helena Górska, Wasyli Kocuba, lekarz Tadeusz Laskowski i Grzegorz Pietrow. Dane te zasługują na zaufanie, ponieważ zostały zwierzone przez uczestników konspiracji sowieckim agentom „Sikorskinowi” i „Borodźce” jeszcze przed aresztowaniem.[6]

Rafał Wnuk skłonny utożsamiać tę konspiracyjną siatkę z siatką, do której należał Jerzy Matusiewicz ps. „Kmicic” i gdzie POW w istocie rzeczy była zawualowaną nazwą Związku Walki Zbrojnej. Do grodzieńskiej POW, jego zdaniem, należała tylko organizacja łuniniecka, która została utworzona z udziałem Tamary Horbaczewskiej-Podlach. Autor niniejszej pracy uważa, że w danym wypadku chodzi o filię grodzieńskiej POW, choć nie wyklucza, że ocalali członkowie grodzieńskiej POW mogli stać zrębem organizacji, którą wiosną 1940 r. stał tworzyć Jerzy Matusiewicz.[7]

W obwodzie brzeskim POW poza Brześciem występowała na terenie siemiatyckiego, kleszczelskiego i wysokowskiego rejonów. Mianowicie tu na stopie nielegalnej do aresztowania przebywał jeden z czołowych działaczy grodzieńskiej POW Paweł Komar. Kierownikiem POW w Siemiatyczach funkcjonariusze NKWD nazywają Józefa Zawadzkiego. W siemiatyckim rejonie, według wszelkiego prawdopodobieństwa, P. Komar nawiązał kontakt z Legią Podlaską (Legionem Podlaskim), organizacją obejmującą były powiat bielski województwa białostockiego, w tym rejony siemiatycki, kleszczelski oraz wysokowski wówczas należące do obwodu brzeskiego, a także nie wykluczono, że i z Batalionami Śmierci Strzelców Kresowych.[8]

Jeszcze jedna sieć konspiracyjna na Polesiu pojawiła się wskutek działalności Zygmunta Rakowskiego ps. „Zygmunt”, „Mietek”, „Żona”, „Rakowiecki”, „Bałucjan” z Białegostoku. Rakowski tworzył organizację w Hajnówce, Białowieży, Pińsku, Bielsku, Grodnie, Lidzie, Sokółce, Białymstoku. Został aresztowany 8 sierpnia 1940 r. W Hajnówce za pośrednictwem Orlukiewicza i Żonczyńskiej w marcu 1940 r. Rakowski spotkał się z oficerami rezerwy Glabsem ps. „Biały” i Stangreckim ps. „Czarny” i polecił im stworzyć organizację konspiracyjną.

NKWD wykryło ją w czerwcu 1940 r. Organizacja liczyła 97 osób. Komendantami drużyn byli Godlewski, Henryk Dzieńkiewicz, Kowalczuk, niejaki Józef ps. „Łubin”[9] (Rafał Wnuk uważa, że ów Józef ps „Łubin” był Kowalczukiem), Krycki. Powołana przez Zygmunta Rakowskiego organizacja w Lidzie na czele ze Stanisławem Szadulem występuje jako część Komisariatu Rządu Wschodnich Ziem Rzeczypospolitej Kleofasa Piaseckiego ps. „Lolek”. Według materiałów NKWD organizacja pracowała w ramach wileńskiego ZWZ. Prawdopodobnie, że i Rakowski był przedstawicielem ZWZ.[10]

Grupa Korwin-Krukowskiego na Polesiu

W Brześciu w październiku 1939 r. grupę konspiracyjną stworzył Stanisław Korwin– Krukowski ps. „Niwrok”. Organizacja swym zasięgiem obejmowała zachodnie Polesie i składała się niemal wyłącznie z pracowników służb komunikacji pocztowej. Czesław Hołub nazywa ją „Technicy”, Wiesław Wiąk – komórką Służby Zwycięstwu Polski.[11] Od lutego 1940 r., gdy Korwin-Krukowski został aresztowany, rozwój grupy przerwał się. Możliwie z tą grupą miał jakieś powiązania Jan Lipka, który tworząc Związek Walki o Niepodległość Polski w Białostockim, też stawiał na werbowanie pracowników komunikacji pocztowej, a członkowie jego organizacji byli również w Brześciu.[12]

W rejonie kamienieckim obwodu brzeskiego w lipcu 1940 r. ujawniono Komitet Zbiorowy pod kierownictwemK. Perdeni. Komendantem we wsi Podbieła był Karol Pietroszenko. Organizacja posiadała lączność z Brześciem, Białowieżą i Hajnówką. W sierpniu aresztowano 13 osób.[13]

Młoda Polska w Berezie Kartuskiej

W Berezie Kartuskiej naczelnik poczty Franciszek Kliszewski w połowie października 1939 r. powołał do życia organizację. Siatka składała się z dwóch grup. Grupa młodzieżowa funkcjonowała pod nazwą Młoda Polska. Jej członkami byli: Dymitr Biełajewicz, Julian Damidowicz, Aleksander Danilewicz, Julian Dębowski, Franciszek Kliszewski, Stanisław Korycki, Kazimierz Kutnik, Jan Łachocki, Stanisław Łachocki, Włodzimierz Olifer, Stanisław Radnicki, Franciszek Radziwoński, Edward Uglik, Włodzimierz Uglik, Józef Zacharkiewicz, Włodzimierz Zalewski.

Organizacja miała charakter czysto wojskowy, zamierzała gromadzić broń oraz prowadzić działania przygotowawcze do spodziewanego na wiosnę 1940 r. powstania. Główna część organizacji miała nazwę „Starzy. Do tej części organizacji należeli Kazimierz Czyż, jego brat (imię nie jest znane), Antoni Zacharkiewicz, Stanisław Radziwoński. Na początku 1940 r. „Starzy” zaczęli przygotowywać plan rozbrojenia milicjantów w mieście.

Akcja miała się odbyć bezpośrednio przed powstaniem powszechnym, a jej celem było dozbrojenie członków organizacji. Akcję mieli przeprowadzić „Starzy”, a „młodzi” mieli ich wspierać. Pierwsze aresztowania w organizacji odbyły się na przełomie kwietnia i maja 1940 r. i według wszelkiego prawdopodobieństwa w niedługim czasie ona przestała istnieć. Aresztowani zostali: Julian Damidowicz, Aleksander Danilewicz, Franciszek Kliszewski, Kazimierz Kutnik, Włodzimierz Olifer, Franciszek Radziwoński, Stanisław Radziwoński, Włodzimierz Uglik.[14]

W marcu-kwietniu 1941 r. za pomocą agenta „Mirowa” funkcjonariuszom NKWD udało się wykryć organizację o niewiadomej nazwie w rejonie berezowskim obwodu brzeskiego. Organizacja powstała w listopadzie 1939 r. na skutek działalności studenta Kazimierza Czyża z Wilna, podobnie tego samego, o którym mówiono wyżej. Jakiś czas później Czyż przeniósł się na teren Generalnego Gubernatorstwa, a dowództwo siatką objął Józef Niegowski, którego aresztowano w kwietniu 1941 r.

Członkami organizacji byli Stefan Grynczuk, Aleksy Bycko, Mikołaj Szust, Włodzimierz Iwaniukiewicz, Aleksander Sobol, Antoni Wasilewski.[15] Zdaniem Rafała Wnuka Kazimierz Czyż działał na zlecenie Komisariatu Rządu i osobiście kpt. Piotra Dąbrowskiego, którego wspominano wyżej w związku z grodzieńską POW. Taki wniosek został wyciągnięty na podstawie informacji pochodzącej ze źródeł NKWD o tym, że Czyż występował w roli emisariusza dowodzonego przez płk. Dąbrowskiego wileńskiego dowództwa powstańczego, które było „filią powstańczego centrum znajdującego się w Rumunii i dowodzonego przez Becka i Rydza-Śmigłego”.

Rafał Wnuk błędnie lokalizuje tę organizację w Berezowie w powiecie stolińskim. Na tak naprawdę w dokumentach NKWD chodzi o rejon Berezy Kartuskiej. Być może brak kontaktu z innymi grupami konspiracyjnymi, ponieważ kurier z Wilna, o którym mówił Czyż przed wyjazdem za granicę, nigdy nie pojawił się, sprawił stosunkowo długie funkcjonowanie organizacji bez wpadki.

Żydowski Klub Kupiecki (ŻKK)

W Pińsku z polskim podziemiem była związana grupa określana w dokumentach NKWD-NKGB jako Żydowski Klub Kupiecki (ŻKK). Organizacja powstała w styczniu 1941 r. i była filią konspiracyjnej siatki dążącej do odrodzenia państwa polskiego. Na czele siatki stał chirurg Abraham Henhow, przed wojną dyrektor pińskiej kliniki. Do organizacji należeli Hochim Bronsztejn (przed wojną właściciel restauracji „Szwajcaria”), Abraham Haim Hilsberg (przewodnik policji państwowej, pracownik „dwójki”), Zawel Kahan, Lejzer Łucki (przed wojną właściciel składu drewna w Pińsku), Józef Pińczuk (przed wojną właściciel zakładu produkującego soki owocowe), Szmyd (przed wojną właściciel restauracji „Angielska”).

Według wszelkiego podobieństwa organizacja posiadała kontakty z ZWZ w Wilnie. Przynajmniej wypowiedzi jednego z członków podziemia Abrahama Haima Hilsberga pozwalają wysuwać takiego rodzaju przypuszczenia. Działalność siatki polegała głównie na prowadzeniu antysowieckiej agitacji, w momencie zbliżania się frontu członkowie ŻKK razem z polskimi konspiratorami zamierzali zbrojnie wystąpić przeciwko oddziałom Armii Czerwonej. Wiosną 1941 r., w skutek doniesień informatora NKGB „Bercza”, aresztowano dowódcę ŻKK i kilku jego członków. Dalszy los organizacji nie jest znany.[16]

W marcu 1940 r. Komenda Obszaru nr 2 Białystok, któremu podlegało Polesie według podziału terytorialnego i organizacyjnego SZP-ZWZ, skierowała do Brześcia z zadaniem zorganizowania Komendy Okręgu Poleskiego ZWZ mjr Aleksandra Habiniaka ps. „Kuźma”. Jego zastępcą zostaje „Wilk” – Stefan Matuszkiewicz, na szefa łączności konspiracyjnej powołuje „Irenę”- Jadwigę Ostaniewicz, wywiad i kontrwywiad organizuje „Maria” – Julian Szpunar, a przygotowania do organizowania grup bojowych prowadzi „Ptak”- Władysław Orzeł.[17]

Organizatorem i pierwszym szefem BIP okręgu był Heronim Gruszczyński ps. „Heg”, on też redagował „Przegląd Polityczny”, który ukazywał się nakładem 200-300 egzemplarzy. Redaktorem „Radiobiuletynu” był Witold Skon ps. „Sem”. Konspiracyjną prasę dostarczali również polscy kolejarze zza Bugu. „Kuźma”, jak podaje gen. Rowecki w meldunku do gen. Sosnkowskiego z dnia 21 listopada 1940 r., nawiązał kontakt z poszczególnymi ludźmi w Brześciu, Kobryniu, Janowie, Pińsku, Łunińcu, Telechanach, Iwacewiczach, Kossowie, Prużanie i Kamieńcu Litewskim, przygotował jednostki organizacyjne w Kobryniu, Pińsku, Iwacewiczach.

W sierpniu 1940 r. mjr A. Habiniak zginął w starciu z funkcjonariuszami NKWD, według innej wersji – został aresztowany. Pełniącym obowiązki komendanta okręgu Komenda Obszaru wyznaczyła Ksawerego Sosinowskiego, od czerwca 1940 r. zastępcę „Kuźmy”, który jednak został aresztowany na początku czerwca 1941 r. Do czasu rozpoczęcia wojny Niemców przeciwko ZSRR przetrwały tylko komórki w Brześciu, Pińsku, Kobryniu i Łunińcu.

Wydawało by się, iż liczne wsypy w szeregach ZWZ musiały znaleźć odbicie w aktach NKWD-NKGB, ale wzmianek o rozpracowaniu komórek ZWZ na Polesiu faktycznie nie znajdujemy. Wytłumaczyć ten paradoks można jedynie tym, iż aresztowani konspiratorzy z ZWZ występowali jako członkowie innych organizacji.

Partyzantka na Polesiu

O działalności partyzanckiej na terenie Polesia wiadomo względnie mało. 25-27 września 1939 r. w Dziwinie w powiecie Kobryń przebywał oddział z 50 osób pod dowództwem starosty powiatu kobryńskiego Kosowskiego i jakiegoś oficera z 83 pp. W jakim kierunku wyruszył oddział i co z nim się stało nie wiadomo.[18]

Mniej więcej w tym samym czasie walkę z żołnierzami sowieckimi stoczył w podpuszczańskiej miejscowości Królowy Most pozostający na terenie Puszczy Białowieskiej oddział polskiej kawalerii.

W czasie walki zginęło około 30 czerwonoarmistów. Bliższych informacji o tym oddziale brak. Wiadomo tylko, że w pierwszych dniach listopada 1939 r. prawdopodobnie ten sam oddział w liczbie 40-45 ułanów rozformował się w pobliżu Prużany, we wsi Klepacze. Zdaniem Czesława Hołuba wielu żołnierzy z tego oddziału pochodziło z pobliskich terenów gdyż, jak informował go Antoni Szymczak, jeszcze przed Bożym Narodzeniem zgłaszało się do niego kilku żołnierzy po odbiór schowanej w zabudowaniach broni i oporządzenia.[19]

Warto w tym miejscu jednak zwrócić uwagę na informację, którą podaje T. Strzembosz: „Z bazy partyzanckiej na bagnach (oddział Dąbrowskiego, 1939 r.) wysyłano po broń patrole w składzie 1+5 sankami lub na nartach bardzo daleko – aż do Prużany, na skraj Puszczy Białowieskiej, do Puszczy Knyszyńskiej po zakopaną lub ukrytą tam broń, o której wiedzieli żołnierze z oddziału. … Oddział miał wsparcie w sieci konspiracyjnej, która musiała być rozległa, gdyż wychodzące z Bagien Jaćwieskich patrole przechodziły wzdłuż Biebrzy na południe, koło wsi Trzcianne skręcały na wschód i docierały do Puszczy Knyszyńskiej, i dalej, aż do Prużany”.[20]

A zatrzymany przez sowieckich pograniczników 22 grudnia 1939 r. podczas przejścia granicy sowiecko-litewskiej Bogusław Karaś z oddziału ppłk Jerzego Dąbrowskiego oświadczył w NKWD, iż w oddziale byli oficerowie i żołnierze, którzy operowali w Puszczach Białowieskiej i Rudnickiej.[21] Według wszelkiego prawdopodobieństwa, niektórzy członkowie oddziału, o którym pisze Czesław Hołub, naprawdę mogli znaleźć się w oddziale ppłk Dąbrowskiego w Augustowskim.

W październiku 1939 r. w Puszczy Różańskiej koło Kossowa operowała partyzancka grupa złożona z byłych policjantów na czele z ppor. Pietrusińskim. Grupa liczyła 15 osób. Zatrzymani przez NKWD członkowie grupy Sobczyk i Maliszewski zeznali, iż jakoby zabili 19 osób. 19 października oddział miał potyczkę z czerwonoarmistami.[22]

Poza tymi kilkoma przykładami we wrześniu-październiku 1939 r. w dostępnych na dzień dzisiejszy źródłach nie znajdujemy na Polesiu oznak polskiej działalności partyzanckiej.

O rozmachu polskiego ruchu oporu na Polesiu

O rozmachu polskiego ruchu oporu na Polesiu mówią cyfry wykrytych przez NKWD organizacji konspiracyjnych. W okresie od 1 października 1939 r. do 20 grudnia 1940 r. w zachodnich obwodach BSRR ZSRR likwidowały 163 polskie organizacje i grupy, w związku z czym aresztowały 4144 Polaków. Z tej liczby w obwodach brzeskim i pińskim łącznie ujawniono 47 organizacji i aresztowano 943 osoby.[23]

Możemy dostrzec w tym dokumencie pewnego błędu, ponieważ suma organizacji w poszczególnych obwodach przekracza liczbę ogólną, ale w stosunku do Polesia liczba wydaje się być realną. Z innego dokumentu wynika, iż do lipca 1940 r. w obwodzie brzeskim ujawniono 16 organizacji z 336 członkami, a w pińskim – 18 z 488 członkami.[24]

Liczba aresztowanych Polaków w obwodach brzeskim i pińskim jest porównywalna z liczbą aresztowanych w obwodzie baranowickim – 893 osoby, chociaż ilość Polaków na Polesiu była nieporównywalna do ilości Polaków w obwodzie baranowickim – 72812 wobec 374528 osób.

Nie wynika na pewno z tego, iż Polacy na Polesiu bardziej czynnie niż w baranowickim angażowali się do pracy konspiracyjnej czy gorzej przestrzegali zasad konspiracji, albo funkcjonariusze sowieckich służb specjalnych na Polesiu byli gorliwsi od swych kolegów w Baranowiczach, a tylko to, że większe niż gdziekolwiek na terenach Zachodniej Białorusi niepolskie otoczenie ułatwiało pilną obserwację polskiego środowiska, co z kolei prowadziło do licznych wsyp.

Do maja 1941 r. liczba rozpracowanych przez sowiecki aparat bezpieczeństwa polskich placówek konspiracyjnych na terenie Zachodniej Białorusi wzrosła do 188, a aresztowanych członków do 6104 osób. Niestety brakuje danych o sytuacji w poszczególnych obwodach. W „Notatce o pracy antysowieckiej polskich nacjonalistów w zachodnich obwodach BSRR” z 1 kwietnia 1941 r. autorzy z NKGB zauważali, iż „ … wykryte i likwidowane kontrrewolucyjne organizacje powstańcze, nie patrząc na ich izolację, różne nazwy i pozorną lokalność, posiadają łączność ze sobą i kierowniczymi centrami „Związku Walki Zbrojnej”. … Przytłaczająca większość wykrytych organizacji likwidowana tylko częściowo. Ogromną ilość uczestników nie ustalono.”[25]

Podsumowanie. W okresie międzywojennym Polacy na Polesiu stanowili zdecydowaną mniejszość, lecz byli narodowością uprzywilejowaną i panującą. Powiększenia żywiołu polskiego w interesach państwa planowano osiągnąć poprzez osadnictwo polskie i polonizację Poleszuków – miejscowej ludności prawosławnej. Procesowi temu miały towarzyszyć reformy gospodarcze i przeciwdziałanie wszystkiemu co białoruskie i rosyjskie.

Reformy jednak miały ograniczony charakter i istotnie na poziom życia chłopów nie wpłynęły, a głównie nie rozwiązały kwestii podstawowej – głodu ziemi. Wskutek tego osadnictwo i wypieranie wszystkiego co niepolskie bardziej przyczyniły się do wzrostu nastrojów wrogich Polsce niż posłużyło sprawie polonizacji Polesia. Radykalizacja umysłów i wzrost sympatii prasowieckich ujawniły się we wrześniu 1939 r., gdy podsycana propagandą sowiecką miejscowa ludność, głównie i Żydzi, licznie uczestniczyła w napadach, mordach, grabieżach, wymierzonych przeciwko Polakom, utożsamianych z państwem polskim, radośnie witała wkraczającą Armię Czerwoną, wspierała ją w walkach z jednostkami polskimi wycofującymi się z Polesia.

Zachowanie to jednak nie wolno rozpowszechniać na całą ludność białoruską lub żydowską, która nie raz demonstrowała wyrazy lojalności wobec państwa polskiego, zwłaszcza w ramach WP w starciach z Niemcami. Postawę większości raczej charakteryzowała bierność wobec zachodzących wydarzeń, lecz bierność cechująca się brakiem wielkiego żalu z powodu załamania państwa polskiego. Dla Polaków zaś był to bolesny cios.

Nastroje patriotyczne wzmocnione w okresie 1939 – 1941 posunięciami władzy sowieckiej, wskutek których Polacy nie tylko utracili były status, lecz byli ograniczeni w prawach przy wyraźnym faworyzowaniu Białorusinów i Żydów, spowodowały różne formy oporu – od biernego sprzeciwu do działalności partyzanckiej przy jednoczesnym pogorszeniu stosunków do byłych mniejszości narodowych.

Polityka sowiecka wobec Polaków nieco złagodziła się w drugiej połowie 1940 r., a wśród Białorusinów i Żydów stopniowo zauważyć można było rozczarowanie rządami sowieckimi, lecz w pierwszym wypadku ta zmiana nie była na tyle radykalna, żeby Polacy zaniechali działalności na rzecz odnowienia własnego państwa, a w drugim wypadku wzrost nastrojów antysowieckich nie oznaczał dążenia ku państwowości polskiej.

W pracy konspiracyjnej mającej na celu odrodzenie Polski w granicach do 1939 r. Polacy mogli liczyć tylko na własne siły, które jednak ciągle malały na skutek sowieckich represji. Aresztowania, rozstrzały, deportacje paraliżowały wolę do walki jednych, lecz jeszcze bardziej utrwalały przekonanie o jej niezbędności u drugich. Natężenie tego ruchu było nie słabsze niż w innych regionach Zachodniej Białorusi, a ofiary nieporównywalnie większe pod względem ilości ludności polskiej.

Zwalczanie polskiego podziemia na Polesiu przez sowiecki aparat bezpieczeństwa nie było aż na tyle skuteczne, by wyniszczyć go całkowicie. Właśnie ten, nie odzwierciedlony w materiałach NKWD-NKGB wątek, jak i sprawdzanie zawartej w nich informacji, potrzebują dalszego badania polskiego ruchu oporu na Polesiu. Niewykryte organizacje kontynuowały działalność, a nieujawnieni członkowie wykrytych podejmowali się prób ich odnowienia.

Praca niepodległościowa polegała na tworzeniu konspiracyjnej sieci, gromadzeniu broni i materiałów wojskowych, nawiązaniu łączności, wywiadzie i kontrwywiadzie, wydaniu i rozpowszechnianiu podziemnej prasy. Nie biorąc pod uwagę 1939 rok, można powiedzieć, że na terenie Polesia sabotaż, akcje terrorystyczne, partyzantka, jak wynika z dostępnych na dzień dzisiejszy źródeł, w rozpatrywanym okresie faktycznie nie występuje.

 [1] ANRB, f.4,op. 21, d.2077, k.92 – 94,235, d.2078, k.321.

[2] Wnuk R., Za pierwszego Sowieta. Polska konspiracja na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (wrzesień 1939 – czerwiec 1941), Warszawa 2007, s. 288 – 289.

[3] To ostatnie chociaż i było najbardziej charakterystyczne dla POW, nie należy jednak, moim zdaniem, wprowadzać do rangi zasady, ponieważ według danych NKWD system „dziesiątkowy” stosowała również wyżej wymieniona organizacja Płomień, a Paweł Komar z grodzieńskiej POW świadczył, iż Zygmunt Sidorczyk z Wilna nakazał im tworzyć „trójki”. Chyba że tylko ta informacja jest mylna, albo Płomień należy uznać za POW.

[4] ANRB, f.4, op. 21, d. 2075,k.196, d. 2077, k.168-169.

[5] Ibid., d.2078, k. 150 -151.

[6] ANRB, f. 4, op. 21, d. 2078, k. 124 – 126, d. 2080, k. 131, 138 – 142, d.2431, k. 100 – 105.

[7] ANRB, f. 4, op. 21, d. 2079, k. 55 – 56.

[8] W rejonie Siemiatycze P. Komar poprzez Kazimierza Różańskiego spotkał się z komendantem jakiejś organizacji Bolesławem Flerczukiem. Zawerbował go niejaki por. Miewżyński. Organizacja liczyła 40 osób, komórką podstawową była „trójka”. Prawdopodobnie nazwisko Miewżyński jest zniekształconyn nazwiskiem Mierczyńskiego – komendanta BSSK. ANRB, f.4, op.21, d.2079, k.55 – 56.

[9] ANRB, f.4, op.21, d.2078, k.116, 121.

[10] Polskie podziemie na terenach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w latach 1939-1941, s.662.

[11] Zob. Hołub Cz., Polesie, w: , litewskie i polskie…, s.273, Wiąk W.J., Struktura organizacyjna Armii Krajowej, Warszawa 2003, s.332.

[12] ANRB, f.4, op.21, d.2077, k.1-5, d.2078, k. 182.

[13] Ibid., d.2078, k. 314.

[14] Wnuk R., Za pierwszego Sowieta. Polska konspiracja na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (wrzesień 1939 – czerwiec 1941), Warszawa 2007, s. 290 – 291.

[15] ANRB, f. 4, op 21, d. 2432, k. 10 – 14.

[16] Wnuk R., Za pierwszego Sowieta. Polska konspiracja na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (wrzesień 1939 – czerwiec 1941), Warszawa 2007, s. 286 – 287.

[17] Hołub Cz., Wśród trzęsawisk i mgły, Stargrad Szczeciński 1997, s.8.

[18] ANRB, f. 4, op. 21, d. 1683, k. 101.

[19] Hołub Cz., Polesie, s.271.

[20] Strzembosz T., Saga o „Łupaszce” ppłk Jerzym Dąbrowskim 1889-1941,Warszawa 1996, s.272 – 273.

[21] ANRB, f.4,op. 21, d. 2083, k.21.

[22] ANRB, f.4, op.21, d.1683, k.234.

[23] Meldunek Ł.F.Canawy do P.W. Fiedotowa o ilości ludności w zachodnich obwodach BSRR i przerpowadzonych aresztowaniach członków polskiego podziemia, w: Polskie podziemie na terenach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w latach 1939 – 1941, s.449.

[24] ANRB, f.4, op.21, d.2078, k. 140, 151.

[25] Polskie podziemie na terenach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w latach 1939 -1941, s. 594.

 

Dr Stanisław Silwanowicz

[1] Protokół posiedzenia Biura KC KP(b)B z dn.19.11.1939 r. „O obwodach i centrach obwodowych Zachodniej Białorusi”- Archiwum Narodowe Republiki Białoruś w Mińsku (dalej:ANRB), fond 4,opis 3,dieło 842, k.3.

[2] Eberhardt P., Struktura narodowościowa Polski północno-wschodniej w latach trzydziestych XX wieku, w: Społeczeństwo białoruskie, litewskie i polskie na ziemiach północno-wschodnich II Pzeczypospolitej w latach 1939-1941, red. M.Giżejewska, T.Strzembosz, Warszawa 1995,s.50.

[3]Uchwała Zgromadzenia Członków Rzeczywistych Instytutu Badań Narodowościowych z dn.6.IV.1933 r., Archiwum Akt Nowych w Warszawie (dalej:AAN), Zbiory Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (dalej:MSW), sygn.954, k.9)

[4] Józewski H., Życie konspirowane, „Karta”, 1991, nr 5, s.63.

[5] Mieltiuchow M., Sowietsko-polskije wojny, Moskwa 2001, s.338.

[6] Siedlecki J., Losy Polaków w ZSSR w latach 1939-1986, Londyn 1990, s.33.

[7] ANRB, f.4, op.21, d.1739, k.99.

[8] Mieltiuchow M., Op. cit., s.316.

[9] Państwowe Archiwum Obwodu Brzeskiego (dalej: PAOB), f.1, op.1 „b”, d.1, k. 129.

[10] „W czterdziestym nas, Matko, na Sybir zesłali…”, Polska a Rosja 1939-1942, Wybór i opracowanie J.T. Gross, J. Grudzińska-Gross, Warszawa 1989, s.19.

[11] Daniłow I., Zapiski zapadnogo Biełorusa, 2007, s.158-159

[12] Wierzbicki M., pod okupacją sowiecką (1939-1941), „Białoruskie Zeszyty Historyczne”, Białystok 2003, nr 20, s.190

[13] (1939 – 1941) w świetle tajnych dokumentów, Wybór źródeł pod red. T. Strzembosza, Warszawa 1996, s. 24.

[14] PAOB, f.1, op.1 „b”, d.1, k.129.

[15] Filipow S., Diejatielnost’ organow WKP(b) w zapadnych obłastiach Ukrainy i Biełorussii w 1939-1941, w: Represji protiw polakow i polskich grażdan , wyp. 1, Moskwa 1997, s.60

[16] Ibid.

[17] PAOB, f.1, op.1 „b”, d.3, k.131.

[18] Filipow S., Op. cit., s.67.

[19] PAOB, f.7581, op. 1, d.76, k.102-103.

[20] ANRB, f.4, op.21, d.1942, k.252.

[21] Wierzbicki M., Stosunki polsko-białoruskie w okresie okupacji sowieckiej ziem północno-wschodnich II Rzeczypospolitej (1939-1941), w : Studia z dziejów okupacji sowieckiej w Zachodniej Białorusi 1939-1941, Warszawa 1997, s.26.

[22] ANRB, f.4, op.21, d.2085, k.10; PAOB, f.7581, op. 1, d. 25, k. 11.

[23] ANRB, f.4, op.21, d. 2078, k. 165-166; Chackiewicz A., Deportacje, w: Encyklapiedyja historyi Biełarusi, t.3, Mińsk 1996, s.342.

[24] ANRB, f.4, op. 21, d. 2078, k.13.

[25] Ibid., d.2432, k.192-199.

[26] Cyfra ta została otrzymana z liczby118 tys. Polaków w województwie poleskim (bez powiatu Kamień Koszyrski ) w 1931 r. z uwzględnieniem przyrostu naturalnego, który zdaniem P. Eberhardta mógł wynosić 13,1% w latach 1932-1935 i 11,5 % w latach 1936-1939.

[27] Komunikat nr 1/4613 Ł.F.Canawy do P.F. Fiedotowa o składzie ludności zachodnich obwodów BSRS, w: Polskie podziemie na terenach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w latach 1941-1941, Warszawa-Moskwa 2001, t.1, s.382.

[28] PAOB, f.7581, op.1, d. 76, k.60.

[29] Archiwum Wschodnie, Zbiory Instytutu Hoovera (dalej: AW-IH), sygn. MID 171, nr 4560, s.10.

[30] Zob. Strzembosz T., Opór wobec okupacji sowieckiej w Zachodniej Białorusi 1939- 1941, w : Studia z dziejów okupacji sowieckiej (1939- 1941), Warszawa 1997, s.105-219.

[31] Strzembosz T., Opór moralny bierny i opór moralny czynny jako forma walki z okupantem na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej, w: Społeczeństwo litewskie, białoruskie i polskie…

[32] ANRB, f.4, op.21, d.1942, k.42.

[33] Ibid.

[34] Strzembosz T., Opór moralny bierny i opór moralny czynny jako forma walki z okupantem na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej…s.285.

[35] ANRB, f.4, op.21, d.1774, k.63.

[36] Strzembosz T., Opór moralny bierny i opór moralny czynny jako forma walki z okupantem na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej… s.287.

[37] ANRB, f.4, op.21, d.2431, k.89-90.

[38] Filipow S., Op. cit., s.60-61.

[39] ANRB, f.4, op.21, d.2075, k.228.

[40] Hołub Cz., Polesie, w: Społeczeństwo białoruskie, litewskie i polskie… , s.273.

[41] Zob. Strzembosz T., Inicjatywy generałów, „Karta”, 1992, nr 9, s.37 – 38

[42] Wnuk R., Za pierwszego Sowieta. Polska konspiracja na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (wrzesień 1939 – czerwiec 1941), Warszawa 2007, s. 279.

[43] ANRB, f.4, op.21,d.2078, k.262-264, d.2079, k.124-126.

[44] Januszczak-Stankiewicz J., „Dziś mówię ludziom, co mówiłam Bogu…”, Gdynia 2002, s. 272.

[45] Polskie podziemie na terenach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w latach 1941-1941, Warszawa-Moskwa 2001, t.1, s.592.

 

[46] Januszczak-Stankiewicz J., „Dziś mówię ludziom, co mówiłam Bogu…”, Gdynia 2002, s. 275.

[47] AAN, -Wojskowy Sąd Specjalny, sygn. 2393/1, 203/IX 1-3, k.8.

[48] Januszczak-Stankiewicz J., Op. cit., s. 282.

[49] ANRB, f.4, op.21, d. 2078, k.141.

[50] R.Wnuk, Polska konspiracja antysowiecka na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej w latach 1939- 1941 i 1944 -1952, w: Tygiel narodów, Stosunki społeczne i etniczne na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej 1939 – 1953, Warszawa – Londyn, 2002, s.174.

[51] Ibid., s. 200.

[52] Wnuk R., Za pierwszego Sowieta. Polska konspiracja na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (wrzesień 1939 – czerwiec 1941), Warszawa 2007, s. 279.

[53] ANRB, f.4, op. 21,d.2083, k.24 – 30

[54] Armia Krajowa w dokumentach 1939 – 1945, w 5 t., Wrocław,Warszawa, Kraków, Łódź 1990, t.2, s.113.

[55] ANRB, f.4, op.21, d.2078, k.141; Polskie podziemie na terenach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w latach 1939 – 1941,t.1, s. 258, 566.

[56] ANRB, f.4, op. 21, d.2429, k.140 – 143, d.2431, k.30 – 45, d.2432, k.6 – 8.

[57] Wnuk R., Za pierwszego Sowieta. Polska konspiracja na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (wrzesień 1939 – czerwiec 1941), Warszawa 2007, s. 291.

[58] Zob. Tarka K.,Gen. Nikodem Sulik o SZP-ZWZ na Wileńszczyźnie, „Dzieje Najnowsze”, 2000, nr 4, s.131.

[59] ANRB, f.4, op. 21, d.2078, k.150;  Polskie podziemie na terenach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi , s.330.

Echa Polesia/15 marca 2015

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

2 odpowiedzi Polski ruch oporu na Polesiu w latach 1939-1941

  1. Krzysztof Budzyń Odpowiedz

    24 maja 2016 w 14:05

    Dzień Dobry,
    szukam fotografii dworca kolejowego w Łunińcu…
    wydaje wspomnienia mieszkańca Polesia z lat 1936-1946, syna nauczycielki w szkołach wiejskich w powiecie łuninieckim..
    bardzo ciekawy tekst, autor ur. się w 1933.. w czasie wojny był na Polesiu świadkiem wielu wydarzeń, kilku okupacji…
    pozdrawiam
    Krzysztof Budzyń
    Śrem

    • Ella Odpowiedz

      2 października 2016 w 18:26

      Dzień Dobry mam zdjęcia -kaplica w Łunińcu, kościół w Łunińcu ,Ołtarz Młodzieży w Łunińcu,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *