Polesie „czarnobylskie” – fotoreportaż

18 września 2014

krasnosiele

Od prawie 30 lat ta część Polesia żyje swoim własnym życiem. Z jednej strony – porzucone wsie, nienaturalna, przygnębiająca pustka, z drugiej zaś – odnawiający się w niezwykle szybkim tempie ekosystem. Brak ingerencji człowieka spowodował, że przedstawiciele flory i fauny czują się tu bardzo dobrze. leży nad Prypecią, tuż powyżej jej ujścia do Dniepra, 100 km na południowy wschód od Mozyrza.

Autor fotoreportażu Andrzej Aleksijewicz, uczestniczył w ekspedycji do najbardziej tajemniczej, a zarazem niebezpiecznej części Polesia Wschodniego – Strefy Wykluczenia wokół Czarnobylskiej AES. „Ech Polesia”






Pole obok wsi Krasnosiele

Pole obok wsi Krasnosiele

w. Drońki, pierwszy nasz przystanek w Strefie

wieś Drońki, pierwszy nasz przystanek w Strefie






dronki1

Wieś Słoboda

Wieś

Woda w ogrodzie – rozlew Prypeci

Woda w ogrodzie – rozlew Prypeci

Cmentarz nieopodal wsi Borszczewka. 18 km do Czarnobylskiej AES

Cmentarz nieopodal wsi Borszczewka. 18 km do Czarnobylskiej AES

ruina

Pogonnoje

Krzyż – cmentarz obok wsi Drońki.

czarprypec_1

las

Krasnosiele-1

Okolice Krasnosiela, 20 km do Czarnobylskiej AES

Okolice Krasnosiela, 20 km do Czarnobylskiej AES

Okolice Krasnosiela,
20 km do
Czarnobylskiej AES

Co było celem waszej podróży i dlaczego wybraliście ten kierunek?

Przede wszystkim – Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej AES. Już nawet to, że można tam trafić zaledwie w ciągu trzech dni w roku (podczas prawosławnego święta ) wzbudza wielkie zainteresowanie. Na dodatek Aksana Hajko, reżyser niezależnego Teatru „Kryły Hałopa” z Brześcia, zbierała materiał dla nowego spektaklu, poświęconego problematyce czarnobylskiej. To było dodatkową motywacją, by jechać. Dla mnie osobiście ten wyjazd był przede wszystkim możliwością, by zobaczyć skutki katastrofy o skali światowej. Lokalny wymiar skutków awarii jest równie przerażający. Tysiące ludzi musiało przeżyć swoją osobistą tragedię, opuszczając własne domy, tracąc na zawsze swoją małą Ojczyznę…

Czy mieliście jakieś trudności z dostaniem się na terytorium strefy?

Nie. Okazało się to łatwiejsze niż myśleliśmy. Podczas święta Radonicy (powielkanocne modlitwy nad grobami zmarłych) są trzy dni, kiedy każdy może tam trafić. Przed wjazdem do Poleskiego Państwowego Rezerwatu Radiacyjno- Ekologicznego, poinformowano nas, że w żadnym wypadku nie możemy palić ogniska, gdyż z popiołem radiacja rozpowszechni się błyskawicznie, co grozi jeszcze większym zakażeniem przyległych terytoriów. Musieliśmy schować aparaty fotograficzne i sprzęt wideo. Dziennikarze zazwyczaj nie są mile widziani. Natomiast w ciągu roku wymagana jest przepustka, której zwykły człowiek raczej nie byłby w stanie zdobyć. Ta ziemia należy do zwierząt i naukowców.

A właśnie. Słyszałam, że w Strefie czują się znakomicie.

Strefa jest królestwem dla zwierząt. Da się to odczuć od pierwszych minut przebywania. Ludzi prawie nie ma – leśnicy i naukowcy. Leśnicy pilnują, by nie było pożaru. Naukowcy obserwują zwierzęta. Rezerwat stał się poligonem dla badań naukowych – nie ma dużo takich miejsc na ziemi. Ok. 10 lat temu przywieźli tu żubry z Puszczy Białowieskiej. Prawdopodobnie czują się tu bardzo dobrze i nawet dają potomstwo. Ziemie strefy zamieszkuje spora populacja wilków. Są również lisy, zające, różne gatunki ptaków i nietoperzy. Bez względu na radiację jest tam raj dla zwierząt – ta ziemia należy tylko do nich. Widzieliśmy sarnę i kilka zająców i to w okresie wiosennym, gdy zwierzęta zazwyczaj się chowają. To świadczy o tym, że czują się swobodnie i bezpiecznie.

Czy spotkaliście ludzi w Strefie czy okolicy? Kim są ci ludzie i jak im się żyje?

Rozmawialiśmy z leśniczymi. Są to prości ludzie. Zapraszali nas do siebie w zimie, by popatrzeć na żubry i wilki. W samej strefie już nikt nie mieszka. Nie ma tam prądu i miejscami jest dosyć silne zakażenie. Radiacja opadła wybiórczo –na odcinku 100 metrów dozymetr wyświetla przerażające liczby, a przez następne sto jest zupełnie czysty las. Jeśli chodzi o okolice Strefy, to ludzie oczywiście są, choć ciężko nazwać to życiem. Na wsiach żyją głównie starsi ludzie, którzy, jak mówią, już niczego się nie boją. Życie wygląda tak, jak sprzed 30 lat. Warunki trudno nazwać komfortowymi. Jest niebezpiecznie, gdyż przyjeżdża tam dużo „zeków”. Alkoholizm „kwitnie”. Są miejscowości, gdzie jest względnie sucho i czysto. Mam na myśli Chojniki i Bragin. Lecz niezależnie od tego, wrażenia są dość przygnębiające. Czy planujecie kolejne wyjazdy na Mozyrskie? W okresie wiosenno-letnim rozpoczyna się sezon nawigacji rzecznej na Prypeci. Chcemy wybrać się w podróż statkiem z Mozyrza do Turowa.

„Echa Polesia”

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *