„ Pokochałem rodzinne strony, jaskółki, bociany…”

21 czerwca 2012

(Wspomnienie Pana Piotra Grygorcewicza, b. mieszkańca m. Suprośna Słoboda gm. , powiat , )

W Suprośnej Słobodzie ludzie byli mili i wg dzisiejszego poziomu żyli pokornie, jak jedna wielka rodzina. Wieś była mała, ok. 100 rodzin. Oprócz ludzi zawodowych, wszyscy zajmowali się rolą. Było 3 kowali, 2 szewców, kilku krawców, jeden wyrabiał skóry na buty i na skórzane kurtki.Mieszkali cieśle, którzy budowali domy.

Wg. Księgi Adresowej Polski… z 1929 r., w wiosce mieszkało 528 mieszkańców, do Stołpc – 28 km, do Derewna 7 km. Kowalami byli; p. W., p. J., szewcem p. A.

W Słowniku geograficznym… (wydawany w latach 1880 – 1902) we wsi było 27 domów, 257 mieszkańców – 246 katolików i 11 Żydów.

Nasza rodzina zajmowała się rolą. Ojciec zakupił dużo ziemi, mieliśmy swój las, swoje łąki i ziemię orną. Posiadaliśmy 3 krowy i zarodowego byka oraz 3 konie i ogiera. Do pracy w gospodarstwie używaliśmy młockarni i sieczkarni. W gospodarstwie było dużo pracy, dlatego za odpłatnością ojciec wynajmował ludzi ze wsi. Często mówił: „jak pan się nie narobił to spać nie może”. Mieszkaliśmy w drewnianym domu krytym gontem – inne domy były kryte słomą i strużką. W domu znajdował się murowany piec z kominkiem, można było na nim spać. W ciemne i długie wieczory dawał dużo światła. Wokół pieca siadały kobiety, które przędły nici na płótno i robiły wełniane skarpety. Do ogrzewania domu służył także piec kaflowy.

Elektryczności w Suprośnej Słobodzie j nie było, do oświetlania używaliśmy lamp naftowych.

Na podwórzu znajdowała się studnia na korbę – ok. 27 m głębokości – „ latem woda była lepsza od wódki”.

Zimą, przeważnie nie wypuszczaliśmy krów i koni na podwórze, ponieważ było ślisko. Mówiło się u nas: „krowom daj, i na piec uciekaj !”

We wrześniu 1939 r. jak Ruski napadł na nasz kraj, zaliczono nas do kułaków i planowano wywieźć na Sybir. W czerwcu 1941 r., jak zaczęła się wojna Sowietów z Niemcami, pozostaliśmy na swojej ziemi. W naszej okolicy działała partyzantka ruska i żydowska. Po lasach krążyło dużo band, które rabowały biednych ludzi. Polacy zorganizowali swoją partyzantkę pod dowództwem Kacpra Miłaszewskiego. W 1942 r., z naszej wioski wstąpili do niej: Jan Grygorcewicz ( wg książki Adolfa Pilcha pt. „Partyzanci trzech puszcz”, był plutonowym i zginął w sierpniu 1943 r. w Puszczy Nalibockiej, Jan i Józef Hasiuk ( nie występują w wym. książce ).

Po zakończonych żniwach latem 1943 r., jak zboże już było w stodołach, Niemcy przeprowadzili działania przeciwpartyzanckie. Palili wioski wokół Puszczy Nalibockiej i wywozili ludzi do pracy przymusowej w III Rzeszy Niemieckiej. Kiedy palili naszą wioskę, płomienie było widać aż ze Stołpc. Zginęła wtedy śmiercią tragiczną nasza ciocia i 3 osoby. Gdzie się podział nasz ksiądz wikary Mieczysław „Oro” z Derewna ? ( wg. książki pt. „Nowogródzki Okręg AK w dokumentach” Kazimierza Krajewskiego, uwolniony przez Sowietów 8 grudnia 1943 r., pełnił obowiązki kapłana w Derewnie, wojnę przeżył – w PRL-u był inwigilowany przez UB ).

Całą moją rodzinę Niemcy wywieźli do pracy przymusowej w okolice Bremen, pracowaliśmy na wsi „u Bauera”

USA – Piotr Grygorcewicz z żoną, córkami i synami. Fot. ze zbiorów Piotra Grygorcewicza

W czasie wojny mamusia i dziadziuś uczyli mnie rachunków i czytania a starszy brat historii Polski. Po wojnie, w 1950 r., zdałem maturę w szkole DPS. Uczyłem się z Wackiem Grygorcewiczem. Dzięki pomocy stryjka, w tym samym roku wyemigrowaliśmy z Niemiec do USA. Na początku było trudno się przyzwyczaić do nowego życia i nowego języka. Starszy brat mówił: „ język polski zapomniał i angielskiego nie nauczył się”. W 1952 r. podjąłem pracę w przemyśle zbrojeniowym US Air Force, przepracowałem 30 lat.

Zawsze wspominam dobre przedwojenne czasy w Polsce. Pokochałem rodzinne strony, jaskółki, bociany…

Stanisław Karlik

 

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *