Podróż sentymentalna: w poszukiwaniu korzeni. Bobrujsk

6 kwietnia 2016

W tym roku celem naszej podróży była wieś Wieliczkowo w rejonie bobrujskim. Otóż mój przyjaciel profesor Jerzy Sikorski zaproponował mi, abyśmy we czwórkę pojechali do Wieliczkowa, chciał pokazać swoim dorosłym synom, skąd wywodzi się rodzina Sikorskich. W drodze do Wieliczkowa zwiedziliśmy kawałek Białorusi. Oto kontynuacja artykułu o naszej wędrówce.

Nowogrodek_kosciol_farny

Kościół farny w Nowogródku

od mojej ostatniej wizyty bardzo się zmienił na korzyść. Są tam już cztery hotele i bardzo dobra restauracja «Waleria», przy dworcu, prywatna. Spotkaliśmy się z Tamarą Wierszycką, dyrektorką Muzeum Krajoznawczo-Historycznego, która pod pomnikiem Wieszcza opowiedziała młodym Sikorskim historię Nowogródka, gdzie zgodnie ze sobą mieszkali Białorusini, Polacy, Żydzi, Tatarzy i od XIX wieku nieliczni Rosjanie.






Do dziś w Nowogródku działają dwa kościoły katolickie, cerkwie prawosławne, jest też meczet tatarski, niestety, zabrało synagogi żydowskiej, ale, jak opowiedziała nam pani Tamara, Żydzi, a zwłaszcza potomkowie Żydów, dawnych mieszkańców Nowogródka, przyjeżdżają tutaj, by uczcić prochy ich dziadów i pradziadów. Młodzi Sikorscy obejrzeli Muzeum Mickiewicza, ja zaś z dawnym znajomym, Mikołajem Hajbą, dyrektorem Muzeum porozmawia- łem przy herbacie o działalności placówki, o planach wydawniczych dyrektora.

W końcu naszej wizyty Mikołaj Hajba wyrecytował do mikrofonu wiersz Mickiewicza po białorusku «Precz z moich oczu» i scena ta jest na filmie, który Michał Sikorski nakręcił podczas podróży po Białorusi. Byliśmy nad jeziorem Świteź i pojechaliśmy do Zaosia – ponad 30 km od Nowogródka, leży już w rejonie baranowickim, do Baranowicz zaledwie 30 km. Kierownikiem Muzeum jest Białorusin o imieniu Anatol, mieszkaniec Baranowicz, dobrze mówi po polsku, białoruski patriota i miłośnik Polski.






Opowiedział nam ciekawe historie z okresu życia Mickiewicza w Zaosiu, muzeum dość dobrze wyposażone. Jest wiele eksponatów, między innymi kontusz i żupan szlachecki oraz pas słucki. Trzeciego dnia naszej podróży jechaliśmy do Bobrujska przez Korelicze. Zauważyłem, że miasto to od 1988 roku bardzo się zmieniło, rozbudowało. Otóż w 1988 roku tłumaczyłem opowieść historyczną Adama Maldzisa «Wosień pasiarod wiasny» i z tej okazji zostałem zaproszony na kilkudniową kursokonferencję do Domu Twórczości w Isłoczy pod Rakowem.

nieswiez_ratusz

Ratusz w Nieświeżu

Były tam spotkania z czołowymi pisarzami białoruskimi, wykłady o literaturze i wycieczki. Wycieczkę do Nowogródka, Korelicz, Mira i Muzeum Jakuba Kołasa w Akińczycach prowadził prozaik Janka Bryl, człowiek uroczy, mówiący świetnie po polsku. Wówczas właśnie w Koreliczach mieliśmy obiad i podczas przerwy zacząłem rozmawiać z pisarzem. Janka Bryl opowiedział mi, że mieszkał z rodzicami w pobliskiej wsi Zahora, że w Koreliczach ukończył polską szkołę powszechną, wiosną 1939 roku został powołany do Wojska Polskiego i służył w Wojskach Obrony Wybrzeża w Gdyni-Oksywiu, inaczej w piechocie morskiej.

We wrześniu 1939 roku z karabinem w ręku bronił przed Niemcami polskiego wybrzeża, dostał się do niewoli niemieckiej. W 1941 roku uciekł z obozu i piechotą dotarł do Korelicz, później walczył w białoruskim oddziale partyzanckim. Na język białoruski przełożył wiele utworów polskich, m.in. Tadeusza Różewicza, Marii Konopnickiej, Elizy Orzeszkowej, Ernesta Brylla, Jarosława Iwaszkiewicza i in. Janka Bryl zmarł w 2006 roku.

A Polska nie zapomniała o swoim obrońcy: w 2009 roku jedną z ulic w Gdyni nazwano imieniem Janki Bryla. Przy tej ulicy w Gdyni mieszka z rodziną mój młodszy wnuk Lech Kalita i wie, że patronem jego ulicy jest białoruski pisarz, obrońca Gdyni Janka Bryl! Wkrótce przejeżdżaliśmy przez Mir, na krótko zatrzymaliśmy się przy ogromnym odbudowanym zamku, którego budowę rozpoczął na przełomie XV i XVI wieku, w stylu gotyckim starosta brzeski i kowieński Jerzy Illinicz.

W latach 30. XX w. Teodor Bursche był kierownikiem prac restauracyjnych zamku w Mirze

W latach 20. XX w. Teodor Bursche był kierownikiem prac restauracyjnych zamku w Mirze

Około 1568 r. mirski zamek na mocy testamentu wnuka Jerzego Illinicza przeszedł w ręce książąt Radziwiłłów, którzy przebudowali go w stylu renesansowym. W 1656 r. zamek zniszczyli Moskale, póź- niej został zniszczony przez Szwedów w roku 1706. Odbudowany stał się rezydencją, m.in. wojewody wileńskiego Karola Stanisława Radziwiłła «Panie Kochanku», który znany był z wystawnych uczt i pijatyk. W epoce napoleońskiej zamek został opuszczony i częściowo zniszczony.

W końcu XIX w. budowla została ponownie odnowiona i zamieszkana. W 1813 r. po śmierci Dominika Radziwiłła zamek został przekazany jego córce Stefanii i jej mężowi Ludwigowi zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg, a następnie w ręce ich córki Marii, która poślubiła księcia Choldwiga Hohenlohe-Schillingfurst. Ich syn Maurice Hohenlohe-Schillingfurst sprzedał zamek w 1895 r. Miko- łajowi Światopełk-Mirskiemu, herbu Białynia.

Syn Mikołaja, Michał Światopełk-Mirski, rozpoczął przebudowę zamku zgodnie z planami Teodora Bursze w latach 1923-1924. Rodzina Światopełk- -Mirskich miała w posiadaniu zamek do września 1939 r. W 2000 roku zamek został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, w związku z czym zaczęto jego rewaloryzację i odbudowę. Dziś widzimy ten historyczny obiekt odbudowany. Godzinę zatrzymaliśmy się w Nieświeżu, by chociaż z zewnątrz obejrzeć odbudowany zamek Radziwiłłów.

W 1582 r. marszałek wielki litewski Mikołaj Krzysztof Radziwiłł «Sierotka» na ruinach dawnych fortyfikacji rozpoczął budowę monumentalnego renesansowo-barokowego zamku na planie kwadratu, projektu Jana Marii Bernardoniego. Budowla została ukończona w 1604 r., z wyjątkiem galerii, które dobudowano pół wieku później. Na jej czterech narożnikach zbudowano ośmiokątne wieże. Zespół pałacowy był przebudowywany i odbudowywany wiele razy na przestrzeni wieków – w stylu baroku, klasycyzmu, neogotyku. 5 grudnia 1655 roku należący do popierającego przez króla Polski Michała Kazimierza Radziwiłła zamek zajęło na skutek zdrady 367 żołnierzy słuckiego garnizonu Bogusława Radziwiłła pod dowództwem Adama Wollaxa.

Po raz pierwszy pałac został obrabowany przez Rosjan w 1657 roku. W 1706 r. podczas III wojny północnej, armia kró- la szwedzkiego Karola XII zajęła posiadłość i zniszczyła fortyfikacje. Kilka lat później Radziwiłłowie sprowadzili niemieckich i włoskich architektów, którzy odnowili i powiększyli zamek. Kolejne rabunki rękami rosyjskich najeźdź- ców miały miejsce podczas konfederacji barskiej. W 1770 r. zamek został zajęty przez Rosjan, a Radziwiłłowie zostali wygnani.

Nieco później ich archiwa zostały przewiezione do Petersburga (gdzie znajdują się do dziś), a większość zebranych w pałacu dzieł sztuki została podzielona między rosyjskich szlachciców. Opuszczone przez rodzimych właścicieli i okupantów dobra nieświeskie zaczęły popadać w ruinę. W 1785 roku na zamek przybył król Stanisław August Poniatowski. Pomiędzy latami 1881 a 1886 posiadłość powróciła w ręce Radziwiłłów i nastąpiła gruntowna renowacja dokonana przez rezydującego na stale w Berlinie księcia Antoniego Radziwiłła. W dwudziestoleciu międzywojennym nieświeski zamek zasłynął ze spotkania marszałka Józefa Piłsudskiego z polskimi arystokratami, manifestując chęć współpracy z kołami ziemiańskimi.

Po wrześniu 1939 r. został wcielony do Białorusi, władze przekształciły wspaniałą rezydencję Radziwiłłów w sanatorium. W 2008 r. podczas prac renowacyjnych wyburzono część zamku – zniszczona została jedna z galerii, łączących główny korpus pałacowy ze skrzydłem bocznym zamku. Zamek otwarto dla zwiedzających 21 lipca 2012 r. Pierwszym zwiedzającym zamek był prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko.

Obecni byli też członkowie rodu Radziwiłłów. Bardzo ważną budowlą Nieświeża jest połączony z zamkiem kościół jezuitów p.w. Bożego Cia- ła, zbudowany w latach 1587-1603. Stanowi on mauzoleum 102 członków rodziny Radziwiłłów. Każda wykonana z brzozy trumna jest oznaczona rodowym herbem Trą- by. Kościół został zaprojektowany przez architekta Jana Marii Bernardoniego na wzór Il Gesu w Rzymie.

Oprócz kunsztownych nagrobków we wnętrzu obejrzeliśmy późnobarokowe freski wykonane około 1760 r. oraz wyrzeźbiony w 1583 r. przez weneckich rzeźbiarzy ołtarz przedstawiający Jezusa ukrzyżowanego. W prywatnym bufecie (właścicielka bardzo się starała, abyśmy byli zadowoleni) zjedliśmy późne śniadanie, podeszli do nas młodzi chłopcy, trochę podpici, bardzo serdeczni, cieszyli się, że do nich przyjechali Polacy, naszych młodych kolegów zapraszali na wódkę – serdeczni ludzie.

Do mnie podszedł mężczyzna około 50 lat, powiedział, że pochodzi z Brzostowicy, a tu, w Nieświeżu pracuje i mieszka. Odprowadził mnie nieco dalej od tych wesołych chłopaków i po cichu po rosyjsku klarował jak się tu ciężko żyje, chwalił Polskę, z zazdrością opowiadał, że Polakom się udało, wie, bo kilkakrotnie był w Polsce. Skarżył się, że życie bardzo ciężkie, brakuje ludziom pieniędzy na życie. Rozumiem, że nie wszystkim dobrze się żyje na Białorusi, ale w Grodnie, Nowogródku i nawet w tymże Nieświeżu ze zdziwieniem oglądaliśmy wiele drogich nowych zagranicznych samochodów…

I dziwiliśmy się: skąd ludzie mają pieniądze na tak drogie samochody jak mercedes, bmw, volvo czy lexus, które u nas w Polsce kosztują ponad 100 tys. złotych? Taka to jest . Podziwialiśmy też pola białoruskie: wszystko zebrane, przygotowane do jesiennej orki. Jeszcze przed południem przejeżdżaliśmy przez Słuck. Pokrótce opowiedziałem kolegom, że jest to stare miasto, bo Słuck po raz pierwszy wzmiankowany w 1116 r. w»Powiesti wriemiennych liet» jako jedno z miast Księstwa Turowskiego.

W 1160 r. został stolicą odrębnego Księstwa Słuckiego, którego pierwszym znanym księciem był Wladimir Mstisławowicz, wnuk Władimira II Monomacha. Od lat 20. XIV w. aż do 1793 r. pozostawał częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego. W Słucku w XVI wieku książęta Olelkowicze założyli drukarnię cerkiewną, w której później wytłaczano drobne pisma polskie. W 1502 r. rozpoczęły się najazdy Tatarów na miasto.

Na początku XVI w. księżna Anastazja Słucka, po śmierci męża Siemiona Michajłowicza, przejęła obronę Słucka. Otoczyła fortyfikacjami miasto na prawym brzegu Słuczy. Po drugiej stronie rzeki budowano tak- że Nowy Zamek, który wzmiankowano w 1582. Otoczono też fortyfikacjami znajdujące się tam zabudowania miejskie. Twierdza Słucka była tak silna, że odparła w XVI wieku wszystkie ataki Tatarów i wojsk moskiewskich.

Od XVII do XIX wieku był jednym z głównych centrów kalwinizmu na Litwie , znajdowało się w nim słynne Gimnazjum Słuckie zało- żone w 1617 przez Janusza Radziwiłła. W XVII wieku Słuck stał się słynny za sprawą manufaktury tzw. pasów słuckich, noszonych chętnie przez polską szlachtę. Taki pas widzieliśmy w Muzeum Mickiewicza w Zaosiu. W listopadzie i grudniu 1920 w Słucku i okolicach odbyło się zbrojne antybolszewickie powstanie słuckie, którego celem była obrona niepodległości wolnej Białoruskiej Republiki Ludowej.

Powstanie zostało krwawo stłumione przez bolszewików. Na mocy traktatu ryskiego 1921 roku Słuck stał się częścią Białoruskiej Republiki Sowieckiej.

Wreszcie przyjechaliśmy do Bobrujska. Miasto rozległe, w typie sowieckim, ulice brzydkie, domy też. Podczas wojny było rozbite i odbudowano je na wzór miast rosyjskich… A szkoda, bo to miasto stare z bogatymi tradycjami. Pierwsza wzmianka historyczna o Bobrujsku pochodzi z 1387 roku w dokumencie króla Władysława Jagiełły.

Od poł. XIV wieku znajdowało się w Wielkim Księstwie Litewskim, następnie w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a od 1793 r. w zaborze rosyjskim. W latach 1919–1991 miasto należało do Białoruskiej SRR, od 1991 r. jest w niezależnej Białorusi. Jeszcze w XIX wieku to było miasto ze starówką z słynną twierdzą, która broniła miasto przed Napoleonem. Twierdzę wzniesiono w 1810 r. jako jeden z obiektów nowej linii obronnej na zachodniej granicy Imperium Rosyjskiego.

Wstępny projekt umocnień opracował inż. wojskowy Polak Teodor Narbutt, a wersję ostateczną – inż. wojskowy Niemiec Carl Oppermann. Zbudowano ziemno-drewnianą cytadelę o narysie półowalu, z sześcioma bastionami i dwoma półbastionami oraz trzema murowanymi bramami. Na południe od cytadeli wzniesiono ziemne umocnienie górskie. W okresie lipiec-wrzesień 1812 r. twierdza była blokowana przez korpus polski pod dowództwem gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, lecz nie została zdobyta.

W latach 1819-1825 przeprowadzono modernizację umocnień. W latach 60. XIX w. twierdza zaczęła tracić znaczenie. W 1886 r. przemianowano ją na twierdzę-skład, a w 1897 r. formalnie skasowano. W 1918 roku, jak wspomniałem, Bobrujsk był miejscem walk i koncentracji I Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego. W 1918 r. żołnierze Korpusu usypali kopiec upamiętniający śmierć towarzyszy broni.

twierdza_Bobrujsk

Ruiny Twierdzy Bobrujsk

Od czerwca 1941 do czerwca 1944 roku miasto znajdowało się pod okupacją niemiecką. Przez Armię Czerwoną zostało zdobyte 29 czerwca 1944 r. W latach 1941– 1942 w twierdzy Niemcy urządzili obóz śmierci dla jeńców sowieckich (zginęło ich ok. 40 tys.). W XIX i na początkach XX w. w okolicach Bobrujska mieszkało wiele Polaków z szlachty szaraczkowej, nazywano ich «nadberezyńcami».

Takim nadberezyńcem był Florian (1900- 1964), autor powieści «Nadberezyńcy». Opisał on też Bobrujsk sprzed pierwszej wojny światowej jako ważny ośrodek religijny Polaków z tych okolic, cel pielgrzymek i miejsce organizacji świąt katolickich, które zarazem były manifestacjami polskości. Wygląd miasta opisał następująco: «Niemałym był miastem Bobrujsk i nieszpetnie się prezentował, zwłaszcza od strony rzeki. (…) Teraz już był miastem dużym, powiatowym, ale nie ustępował wielu gubernialnym. (…) Większą część miasta – jak zwykle na kresach – stanowiły budynki drewniane, jednak nie brakło już i pięknych wielopiętrowych kamienic. Były ulice eleganckie o mozaikowych chodnikach, dużych, wystawowych oknach. (…) Lwią część, jak zwykle, stanowili Żydzi, potem mieszkali Moskale najezdni, starowiercy i Białorusini tubylcy, Polacy, Tatarzy, Niemcy i po trochu wszelakiej innej narodowości. Były różne fabryki, urzędy, kilka szkół średnich ruskich (…) były cerkwie, (…) synagogi, chram starowierski, kircha i domy modlitwy innych wyznań. I kościół też był …».

Zachmurzyło się i zbierało się na deszcz więc szybko pojechaliśmy do wsi Wieliczkowo, skąd pochodzili przodkowie profesora – Sikorscy. Skąd oni tam się wzięli? Wieś typowa białoruska ulicówka, dość duża, kiedyś była zapewne dość bogata, dziś prawie pusta. Spotkaliśmy tylko jednego mieszkańca, nazywa się Eugeniusz Rydzewski, powiedział, że jest «z Polaków», z katolików. Pytaliśmy o Sikorskich, do rozmowy włączyła się siostra Eugeniusza, kobieta około 60 lat

– «A jakżesz – powiedziała – u wioscy żyli Sikorskije, byli i maje padruhi: i Helcia, i Jańcia, i Hanka– toż my u szkołu razam chadzili…– A co się z nimi stał? – Pamierli, abo u Minsk da dziaciej ujechali – odpowiedziała rezolutna Rydzewska. A Eugeniusz z katolickim krzyżykiem na szyi wskazał prof. Sikorskiemu dom, gdzie urodził się jego ojciec. Opowiedział, że w pobliżu był duży majątek Jasny Las, gdzie od pokoleń siedzieli Wołk-Lewanowicze.

Ostatnim, który w 1918 roku uciekł z rodziną do Polski, był Sergiusz Wołk-Lewanowicz, dziadek ze strony matki prof. Sikorskiego. Spytaliśmy co się stało z majątkiem Jasny Las? – Eugeniusz opowiedział: «Moj bac’ka apawiadau kali- ści, szto u majontku byu kalchoz, a potym usio razburyli»…

Próbowaliśmy szukać miejsca, gdzie był ten majątek Jasny Las – niestety, nie znaleźliśmy, natomiast na pobliskim cmentarzu odnaleźliśmy wiele nagrobków z katolickimi krzyżami i po rosyjsku inskrypcjami «Sikorski», imiona też katolickie, były nazwiska «Rydzewski» i inne o brzmieniu polskim.

Po powrocie do Bobrujska z trudem znaleźliśmy restaurację «Czyrwonaja Wieża», ale dania nie były tak smaczne jak w prywatnej «Walerii» w Nowogródku. Przenocowaliśmy w hotelu «Raduga», hotel należy do jakiegoś przedsiębiorstwa, ale jest czysty, przytulny, przy spokojnej ulicy Tarasa Szewczenki. Nazajutrz rano pojechaliśmy mohylewskim traktem do Mińska. W tym ogromnym mieście dość długo błądziliśmy, zanim dotarliśmy do parkingu przy Bibliotece Republikańskiej.

Tam spotkaliśmy się z moim przyjacielem Wasilijem Jurszą, który zaprosił nas do swego mieszkania na śniadanie. Jego bardzo miła i sympatyczna żona Żanna, wegetarianka, przygotowała smaczne wegeteriańskie śniadanie. Wasil Jursza jest z zawodu inżynierem na emeryturze, zaś jego hobby to opisywanie powiatu oszmiańskiego, bo sam pochodzi z Oszmiany, a ród Jurszów z powiatu oszmiańskiego wzmiankowany od 1680 roku.

Pan Jursza jest autorem dwóch bardzo ważnych książek genealogicznych: «Familnaja kniga», w której na podstawie dokumentów archiwalnych opisał pochodzenie rodu Jurszów. Druga książka to «Oszmianskij kraj. Tom 1. Szliachetskije rody na Oszmianszczynie». W opracowaniu jest tom II «Oszmianskij kraj. Kostioły i ksiandzy na Oszmianszczynie», tom III – «Wioski, okolice, folwarki i zaścianki na Oszmiańszczyźnie». Wasil Jursza kontynuuje i uzupełnia znaną pracę Czesława Jankowskiego «Powiat oszmiański», cz. 1-4.

Po śniadaniu u państwa Jurszów pojechaliśmy do centrum Mińska. Pan Wasil podjął się oprowadzić młodych Sikorskich po mieście, głównie po pozostałościach Starego Miasta. Zaprowadził nas do profesora Adama Maldzisa, mojego przyjaciela, który chociaż niedawno ukończył 83 lata, to ciągle jest czynny i nadal pracuje, bada kulturę białoruską… Podarował mi ostatnio wydaną przez siebie książkę «Suzorje biełaruskaha pamieżża. Biełarusy i narodżannyja u Biełarusi u susiednich krainach. Encyklapiedyczny dawiednik», bo na ostatniej stronie zamieścili i mój biogram, ponieważ przypadkowo urodziłem się w majątku Bokszyszki, trabskiej parafii, dawniej powiatu wołożyńskiego, obecnie rejon iwiejski.

Prof. Sikorski i ja usiedliśmy w kawiarni, w altance przy chodniku, przy prospekcie Niezależnosti, obserwowaliśmy ludzi i samochody w białoruskiej stolicy. Młodzież dorodna, dziewczyny ubrane modnie, potok ludzki przelewa się po tej szerokiej, typu sowieckiego ulicy. Niewątpliwie jest to stolica państwa europejskiego, ale bardzo zrusyfikowana, bo ani słowa nie słyszałem, by ktoś tu mówił po białorusku. Młodzi Sikorscy obejrzeli słynny Czerwony Kościół, okolice dawnej rzeki Niemihi, resztki Starego Miasta…

Pożegnaliśmy naszego cicerone, deszcz zaczął padać i w deszczu późnym wieczorem wróciliśmy do Grodna. Nazajutrz rankiem, piątego dnia podróży wyjechaliśmy w kierunku granicy białorusko-litewskiej. Znowu bez żadnych problemów przejechaliśmy na Litwę… Obejrzałem się za siebie i rzekłem: «Żegnaj Białorusi, ale nie, nie żegnaj, lecz do widzenia Dobrarusi, Kraino Dobrych Ludzi… Jeśli Bóg pozwoli, to my jeszcze tu powrócimy…»

Mieczysław JACKIEWICZ/Magazyn Polski, styczeń 2016

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *