Nazywali ją Polaczka

5 maja 2014

Maria Brzecka i Józef Kondratowicz z synem Józefem

Maria Brzecka i Józef z synem Józefem

Dwudziesty wiek okazał się dla mieszkańców Europy fatalny. Nie ma chyba narodu, który nie ucierpiałaby z powodu albo komunistycznej, albo faszystowskiej dyktatury. Tragiczne karty dwudziestowiecznej historii są zapisane również losami Polaków z Kresów.

Ucząc się historii, sięgamy po podręczniki, materiały archiwalne, zwracamy się do autorytetów naukowych. Są ich tysiące, a każdy ma własne spojrzenie na przeszłość, własną jej interpretację. Jednak o tym, jak było naprawdę, mogą powiedzieć tylko świadkowie, ci, którzy przeżyli dane wydarzenia. Historia narodu poprzez losy rodzin – pod takim hasłem w 2011 roku został zrealizowany projekt badawczy żytomierskiego Domu Polskiego w miasteczku Dowbysz (obwód żytomierski).






Trudno sobie wyobrazić, że w tej małej miejscowości żyje tyle rodzin o tak niezwykłych losach. Historie, które chcemy zaprezentować, opowiadali sami ich bohaterowie lub ich dzieci i wnuki. Jesteśmy przekonani, że tylko w taki sposób – poprzez dzieje konkretnego człowieka, można poznać i zrozumieć historię własnego narodu. Pierwsza historia zaczyna się w niewielkim miasteczku Jednoroszek, gdzie w 1902 roku przyszła na świat Maria Brzecka. Jej dzieciństwo i młodość upłynęły w Polsce.

W drugiej dekadzie XX wieku panna Maria w poszukiwaniu lepszego życia wyjechała do Francji, gdzie zamieszkała w Paryżu. Początkowo pracowała jako szwaczka. Wkrótce jednak dzięki temu, że Bóg obdarzył ją pięknym głosem, a i znała sporo polskich piosenek, została zaproszona do pracy w paryskim teatrze. We Francji spotkała swego przyszłego męża – Józefa Kondratowicza. Pochodził z Białorusi, z polskiej rodziny. W Paryżu pracował w Wydziale Kultury i Sztuki w urzędzie miasta. W niedługim czasie pobrali się. Małżeństwo doczekało się czworga dzieci – Aurelii, Jadwigi, Józefa i Mariana. Kiedy w 1939 roku wybuchła – Francuzi zaczęli organizować grupy wsparcia oporu wobec okupantów, tzw. Maki.






Józef Kondratowicz sympatyzował z tą organizacją. Jego żona też pomagała Francuzom: kupowała dla nich lekarstwa, ukrywała partyzantów, pomagała utrzymywać kontakty między francuskimi, białoruskimi, rosyjskimi i hiszpańskimi patriotami. Aurelia, córka pani Marii, wyszła za mąż, by uniknąć wywiezienia na roboty do Niemiec. Syn Kondratowiczów Józef też przyłączył się do antyfaszystowskiego ruchu. Po wojnie Józefa z Homla zaczęła aktywnie korespondować z Kondratowiczami. Ci w końcu zdecydowali się na przeprowadzkę na Białoruś.

Jesienią 1953 roku przyjechali z dwojgiem dzieci do rodzinnej wsi Józefa nieopodal Homla. Ale sowiecka rzeczywistość okazała się gorzka, rodzina z trudem adaptowała się do miejscowych warunków. Maria Brzecka i Józef Kondratowicz z synem Józefem Józef wkrótce umarł. Maria została z dwójką dzieci bez środków do życia. Po jakimś czasie spotkała na swojej drodze wdowca Fedora Alechnowicza, który mieszkał z córkami w Dowbyszu na Ukrainie. W 1955 roku Maria zamieszkała z dziećmi i nową rodziną na Polesiu. Mieszkańcy Dowbysza do dziś pamiętają ją jako osobę uczciwą i pobożną. Mało kto wiedział, jak ma na imię. Nazywano ją po prostu „Polaczka”, bo rozmawiała tylko po polsku, ukraińskiego nie znała w ogóle.

Drugi mąż Marii, Fedor, pracował jako ochroniarz w różnych instytucjach. Ona zaś zarabiała na życie jako szwaczka. Z czasem okazało się, że jest w stanie prowadzić także katechezy z dziećmi i przygotowywać je do pierwszej spowiedzi. Wieczorami dzieci przychodziły do Marii, gdzie uczyły się modlitw po polsku i podstaw religii katolickiej. Z powodu zamkniętych świątyń sama też czasami udzielała dzieciom chrztu świętego. Dzieci pani Marii wyrosły na szanowanych i pobożnych ludzi. Syn Marian ukończył Żytomierski Instytut Pedagogiczny. Biegle mówił w języku niemieckim i francuskim. Córka Jadwiga pracowała w przedszkolu jako kucharka. Obecnie w Dowbyszu mieszka jej córka Maria (wnuczka Marii Brzeckiej), która opowiedziała tę historię – o tragicznym losie jednej z tysięcy polskich rodzin.

DP w Żytomierzu

Słowo Polskie/kwiecień 2014 str.5

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *