Łotewsko-estońsko-polska produkcja, inspirowana przypadkiem Pawki Morozowa, nie wzbudziła entuzjazmu Łotyszy z rosyjskim rodowodem

31 marca 2017

„Świt” w reż. Laili Pakalniny opowiada o chłopcu, który doniósł na własnego ojca do NKWD. Łotewsko-estońsko-polska produkcja ze zdjęciami Wojciecha Staronia i Wiktorem Zborowskim w obsadzie wchodzi w piątek na ekrany polskich kin.

Głównym bohaterem filmu, opartego na niezrealizowanym scenariuszu Sergiusza Eisensteina do „Łąk bieżyńskich”, jest Janis – dziesięcioletni pionier z kołchozu „Świt” na terenie dzisiejszej Łotwy. Ojciec Janisa jest wrogiem systemu sowieckiego i kołchozu, w którym mieszka. Zamierza spalić siedzibę dyrekcji, dopóki jego syn – postać inspirowana sowieckim propagandowym bohaterem Pawlikiem Morozowem – wydaje swojego ojca milicji, za co ten okrutnie się mści.






Jedną z ról w filmie, który miał premierę w Tallinie na Festiwalu Black Nights POFF w 2015 roku, gra Wiktor Zborowski. „Wiele osób, zwłaszcza Łotyszów, nieszczególnie admirowało ten film. Myślę, że nie podobał im się raczej ze względów politycznych. Większość widzów była rosyjskojęzyczna, może nawet pochodzenia rosyjskiego. Dla nich to nie jest film, który chcieliby oglądać” – komentuje aktor.

Autorem zdjęć jest Wojciech Staroń, polski operator nagrodzony za „Świt” na tallińskim Festiwalu Filmowym. Produkcja była wyróżniana na wielu łotewskich festiwalach również  za kostiumy Natalii Czeczott. Obraz był łotewskim kandydatem do Oscara.






Więcej o filmie przeczytacie w materiale portalu Dzieje.pl. Polecamy również – na tym samym portalu – bardzo ciekawą rozmowę z historykiem Bartłomiejem Gajosem z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia o prawdziwej, a nie stworzonej przez sowiecką propagandę, biografii Pawki Morozowa.

Kresy24.pl/Dzieje.pl

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

2 odpowiedzi Łotewsko-estońsko-polska produkcja, inspirowana przypadkiem Pawki Morozowa, nie wzbudziła entuzjazmu Łotyszy z rosyjskim rodowodem

  1. observer48 Odpowiedz

    31 marca 2017 w 18:01

    Kacapy mają na Łotwie przerąbane. Jeśli nie mówią płynnie po łotewsku, nie mają dostępu do wielu zawodów, czy uniwersytetów.

  2. Darek Odpowiedz

    6 kwietnia 2017 w 19:50

    Ruski jak nie skłamie to prawdy nie powie. Tekst o Pawce ciekawy, a ja znam jeszcze jedną teorię. Gdy rzekomo zadenuncjował ojca miał zaledwie 14 lat, w tym wieku niewiele sie rozumie. Podobno chodziło o jakąś kradzież zboża w ktorą był zamieszany jego ojciec lub dziadek. Sledztwo prowadzili ludzie po cywilnemu i zastosowali zwykłą prowokację. Jeden z nich podszedł do miejcowych chłopaków pytajc o Pawkę. Gdy mu go wskazali powiedził, że ojciec (dziadek?) przysłał go po worek zboża. Dzieciak pokazał gdzie go schowano i gotowe – z naiwnego wiejskiego chlopaka zrobili bohatera komsomołu. A najgorsze jest to, że te same metody są stosowane po dziś dzień. W jednym z dokumentów zobaczyłem jak z gruzińskich ofiar nalotów Rosja zrobiła ich własne ofiary i jeszcze jakieś pieśni na ich cześć śpiewali – szczyt perfidii! „Niedawna prowokacja pod aszym sejmem gdy gościu udawał martwego do pięt nie urasta temu co robi sie na wschodzie ale tak samo jak rosyjska żyje własnym zyciem. Chociaz było wiadomo, że nie ma tam kszty prawdy wiele zachodnich stacji pokazywało „ofiarę” poskiego reżimu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *