Dokumenty obrony Lwowa 1939, cz. XIII (20 września)

20 września 2016

cmentarz orlat lwowskich2

Niemcy wycofują się z północnych i południowych rubieży Lwowa, a na ich miejsce wkraczają Sowieci. Coraz bardziej czytelne staje się, do żadnych starć między jednymi a drugimi nie dojdzie.

Jednocześnie obaj agresorzy prowadzą ofensywę ideologiczną, zarzucając miasto propagandowymi ulotkami. Donosił o tym m.in dowódca obrony przeciwlotniczej płk Stanisław Dębski.






Wnet pojawiło się jeszcze jedno – dużo bardziej nieoczekiwane, niż poprzednio – zagrożenie ze strony wroga…






DZIEŃ 13 – 20 września 1939

„20 września 1939, .
Ppłk K. Ryziński do dowódców Odcinków. Ostrzeżenie przed możliwością użycia przez nieprzyjaciela sieci kanalizacyjnej Lwowa dla skrytego przeprowadzenia oddziałów do centrum miasta.

DOWÓDZTWO GRUPY OBRONY LWOWA
L. 9/20 IX 39 r.

(wg rozdzielnika)

Sieć kanalizacyjna m. Lwowa może być wykorzystana przez npla do skrytego przeprowadzenia oddziałów do centrum miasta.

Główne kolektory, betonowe, o owalnym przekroju mają 2 m wysokości a 1,5 m szerokości. W kolektorach tych normalnie jest b. mało cieszy, a ich wielka pojemność przeznaczona jest na wypadek dużych opadów atmosferycznych. W czasie pogody kolektory mogą być łatwo wykorzystane nawet przez większe oddziały.

Z uwagi na to sieć kanalizacyjna musi być objęta przez obsadę odcinków stałym ubezpieczeniem i nadzorowaniem, a na głównych węzłowych skrzyżowaniach kanałów przewidziane także umożliwienie ich wykorzystania względnie obrona.

O ile warunki komunikacyjne zezwalają, wyjścia na skrzyżowaniach kanałów można zamknąć stawiając na pokrywach skrzynie z piaskiem lub kamieniami co uniemożliwi ich podnoszenie u dołu. Obciążenia te muszą być nadzorowane, aby ich ktoś niepowołany nie usunął.

O ile wyjścia takie znajdują się w obrębie barykad, to d-cy obsady powinni być o tym powiadomieni, by zabezpieczyli [je – DSK] w omówiony wyżej sposób.

Dołączam plan, na którym oznaczono:
a) kółkami – wyloty dużych kanałów, które w razie chwilowego opanowania przez npla mogą być przezeń wykorzystane.

b) kwadratami – główne skrzyżowania kanałów, będące równocześnie wygodnymi wejściami, ze schodkami, przykryte przykrywami podłużnymi.

c) liniami ciągłymi – ciągi głównych kanałów, na których są umieszczone wąskie studzienki zaopatrzone jedynie szczeblami, umożliwiające wyjście względnie wejście pojedynczego człowieka – przykryte pokrywami okrągłymi.

Zwracam uwagę na wyloty oznaczone kółkami, które mogą być również wykorzystane przez oddziały do śmiałych wypadów na tyły npla, gdyby znalazły się na terenie przezeń opanowanym.

O ile d-cy odcinków napotkają na trudności w wyszukiwaniu punktów oznaczonych kwadratami wzgl. kółkami to mogą się zwrócić do zarządu wodociągów miejskich o dostarczenie przewodników.

Szef Sztabu
K. Ryziński ppłk dypl.

O t r z y m u j ą :
D-cy Odcinków
D-ca Saperów

Oryginał, maszynopis

Gdyby ktoś przeczytał główny korpus tekstu bez akapitów: 4-go i ostatniego, mógłby bronić tezy, że jest to… niemiecki dokument z sierpnia/września 1944 roku, przetłumaczony na język polski. Że jest to instrukcja postępowania z powstańcami warszawskimi i ludnością cywilną, która przemieszcza się kanałami, np. ze Starówki do Śródmieścia.

Zgadzają się nawet (z grubsza oczywiście) parametry kanałów, to znaczy ich wysokość i szerokość. Według mojej wiedzy, najwyższe kanały w powstaniu warszawskim – burzowe właśnie, tym bowiem są wzmiankowane wyżej kolektory – miały 240 cm wysokości, ale to najwyższe. Generalnie miały ok. 2 metrów. To były oczywiście przejścia „luksusowe” – niektóre przewody – mówię tutaj o Warszawie – miały zaledwie 110 cm wysokości.

Dlaczego piszę, że należałoby dla niepoznaki „wyjąć” dwa akapity, by można było czytelnika łatwo zmylić? Przyjrzyjmy się im: w pierwszym mowa jest o zastawianiu włazów ciężkimi przedmiotami, tak by nie można było ich otworzyć od wewnątrz. Nie chodzi tu o sugestię, jakoby nie robili tak Niemcy z powstańcami, ale dlatego, że przyzwyczailiśmy się myśleć – tak podpowiada nasza pamięć aksjologiczna – że Szwaby ZA KAŻDYM RAZEM wrzucały do środka granaty albo spuszczały benzynę i podpalały.

I nawet gdyby „okazało się”, że Polacy we Lwowie również zarzucali Sowietów granatami, to przecież mamy tu do czynienia z agresorem, a nie z walczącymi o wyzwolenie najlepszymi synami i córkami Narodu. Symetrii nie sposób wykreślić w żaden żywy sposób.

Druga kwestia jest bardziej oczywista i dotyczy zbierania informacji na temat kanałów wśród pracowników miejskich wodociągów. Po pięciu latach koszmarnej okupacji Niemcy nie mieli co szukać wiadomości wśród warszawskich kanalarzy. W związku z czym, gdyby umieścić ten fragment w kontekście powstania, brzmiałby on skrajnie niewiarygodnie.

Kanały lwowskie zrobiły się ostatnio modne bynajmniej nie za sprawą września 1939 roku, tylko za sprawą filmu Agnieszki Holland „W Ciemności”. Mocno antypolskiego, ukazującego pracownika kanalizacji Leopolda Sochę jako prymitywa, którego dopiero cywilizowana żona skłania do pomocy Żydom.

Oczywiście takie filmy dobrze sprzedają się na Zachodzie.

Dominik Szczęny-Kostanecki

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *