Czy operacja „Wisła” była potrzebna?

1 listopada 2013

Operacja "Wisła". Fot. Krzysztof Żuczkowski

Operacja „Wisła”. Fot. Krzysztof Żuczkowski

Przesiedlenie Ukraińców w 1947 roku przeprowadzono w stanie wyższej konieczności. Taka ocena tego historycznego faktu wydawała się przez lata bezsporna, podobnie jak oczywistość, że „czarnymi charakterami” podczas ostatniej wojny byli Niemcy.

Z drugiej jednak strony w okresie powojennym przemilczano w Polsce z oczywistych powodów . Słuszne przerwanie po 1989 roku zasłony milczenia w tej sprawie i wykazanie sowieckiego ludobójstwa i zniewolenia ma jednak także niekorzystny efekt uboczny w postaci próby dokonania rewizji ocen, których słuszności nikt dotąd nie zaprzeczał.






Podobnie jak przewiny Niemiec podczas II wojny światowej, za bezsporne uważano dotychczas także zbrodnie wysługujących się im oficjalnych i nieoficjalnych sprzymierzeńców, w tym Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Jednak na obecnej fali informacji o zbrodniach sowieckich neobanderowcy postanowili udowodnić, że zbrodniarze z UPA wcale nie byli tacy źli – byli przecież wrogami sowietów. Antykomunizm ma się dla nich stać niejako usprawiedliwieniem i wystarczającym wytłumaczeniem wszystkich ciążących na nich zarzutów. Presja mająca na celu mechaniczną niejako reinterpretację historii rodzi więc zagrożenie, że zanegowane zostaną także dotychczasowe słuszne osądy dotyczące OUN, jedynie pod pretekstem, że w zwalczaniu tej organizacji partycypowali sowieci i komuniści.

Pierwszą taką akcją – tuż po upadku komunizmu – była podjęta 3 sierpnia 1990 roku przez udana próba bezwzględnego wykorzystania słabej wiedzy ówczesnych polskich elit na temat zbrodniczości ukraińskich nacjonalistów w celu przeforsowania w Senacie  potępienia operacji „Wisła”. Przeciwne temu były środowiska kombatanckie od lewa do prawa. Członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej 10 września tego samego roku wystosowali do senatorów list, załączając im pierwsze wyniki zbierania danych na temat zbrodniczości . Ze stu senatorów, którzy wzięli udział w głosowaniu, weteranów AK nie zignorowało zaledwie siedmiu, którzy zareagowali na ten list.






Od tej pory między dawnymi żołnierzami AK i środowiskami kresowymi, a środowiskiem ZUwP rozgorzał spór o ewentualne potępienie „Wisły” także przez Sejm. Trwa on do dziś, zaś najnowsza próba przeforsowania tej uchwały w Sejmie ręką posła Mirona Sycza omal nie zakończyła się powodzeniem na przełomie 2012 i 2013 roku. Ostatecznie jednak na tym etapie sporu środowiska kresowo-kombatanckie wyszły z niego obronną ręką.

Od 1990 roku obie strony inaczej odpowiadają na dwa związane ze sobą pytania: czy operacja „Wisła” była konieczna i jaki cel przyświecał tej operacji? Zdaniem ZUwP, konieczna nie była. Jednak co ciekawe – ci, którzy tak twierdzą, nie bardzo potrafią wskazać alternatywne rozwiązanie, które w ówczesnej sytuacji byłyby racjonalnym, skutecznym i możliwie bezkrwawym sposobem rozwiązania problemu UPA.

Dość szyderczo brzmi teza, że lepsze byłoby w tamtym czasie zwiększanie kontyngentów polskiego wojska na objętym działaniami banderowców terenie. Kontyngenty i tak były już bowiem zwiększone do tego stopnia, że wielokrotnie przewyższały liczebność UPA. I nie dawało to wystarczającego efektu, bo nie mogło. Szczególną przeszkodą były górzyste i pagórkowate tereny Bieszczad i Beskidu, wykorzystywane przez UPA do stworzenia całego systemu zamaskowanych ziemianek, a nawet podziemnego szpitala polowego.

Tego typu wojny nie wytrzymali nawet Amerykanie we Wietnamie, a ludność cywilna w wyniku takich działań przeżyła straszliwą mękę. Teren całkowicie kontrolowany w nocy i „w zakamarkach” przez przeciwnika, niemożność odróżnienia partyzantów od zwykłych wieśniaków, czy też wykrycie cywilów współpracujących z Wietkongiem i dostarczających mu zaopatrzenie. Sami Amerykanie pokazali w licznych filmach zbrodnie wojenne, które rodziła taka sytuacja i wojenną traumę będącą jej skutkiem.

Nie wspominając już o polskiej ludności cywilnej, również ludność ukraińska przechodziła w wyniku walki na tych terenach gehennę. Nawet ci, którzy nie chcieli dokarmiać UPA, czy dawać jej swoich synów jako rekrutów, z obawy o życie swoje i rodziny musieli to robić. I nie można się temu dziwić. Wielu jednak autentycznie sympatyzowało z banderowcami i ofiarnie ich wspomagało. System kontroli wywiadowczej UPA na tym terenie znacznie przewyższał możliwości LWP. Polscy rekruci byli wysyłani na nieznane sobie terytorium w roli mięsa armatniego. Żal tych młodych chłopców w polskich mundurach, którzy ideologicznie z komunizmem nie mieli nic wspólnego, niejednokrotnie pochodzili z Kresów, a ginęli w wyniku bezsensownych niekiedy decyzji dowództwa.

Przesiedlenie Ukraińców, które natychmiast rozpoczęło regularny spadek strat wśród ludności cywilnej i doprowadziło w końcu do zagłady UPA, opierało się na bardzo prostym założeniu. Nie ma ukraińskich mieszkańców – nie ma pomyłek w identyfikacji ludzi, nie ma zaopatrzenia dla upowskich oddziałów, nie ma rekruta dla UPA. I rzeczywiście, formacja ta skończyła się po operacji „Wisła” bardzo szybko.

Warto przypomnieć, że kiedy w czasie wspólnych debat polskich i ukraińskich uczonych „Polska-Ukraina; trudne pytania” zaczęto rozważać, „czy nie było lepszego rozwiązania niż zastosowane”, przedstawiciele ZUwP wycofali się ze współorganizacji tych seminariów. Stara zasada: jeśli fakty przemawiają przeciw, tym gorzej dla faktów…

By zaprzeczyć konieczności przeprowadzenia operacji „Wisła” używa się niekiedy argumentu, że polska władza komunistyczna nie zastosowała takiej samej metody w stosunku do ludności polskiej wspierającej polskie podziemie niepodległościowe. O ile już samo porównywanie UPA do polskiego podziemia jest nieuprawnione moralnie, to nawet z czysto „praktycznego” punktu widzenia podobny argument jest kompletnie absurdalny. Przesiedlenie ludności polskiej wspierającej Żołnierzy Wyklętych na Ziemie Odzyskane w ogóle nie ucinałoby możliwości odrodzenia się podziemnych struktur. W ten sposób odrodziła się przecież na Pomorzu zwalczana przez bezpiekę sieć Wileńskiej Armii Krajowej.

Nie pamiętał zapewne o tym prof. Grzegorz Motyka, który powyższy argument stosował, powołując się na fakt, że widział dokument, w którym proponowano przesiedlić mieszkańców z Urzędowa na Lubelszczyźnie na Mazury, ale pomysłu tego nie zrealizowano. Motyka to z pewnością bardzo dobry specjalista, ale tutaj się myli. Rezygnacja z przesiedlenia Polaków nie oznaczała, że z Ukraińcami można było postąpić inaczej niż postąpiono. Świadczy to raczej o tym, że uznano, iż w przypadku mieszkańców Urzędowa i tak nie osiągnie się w ten sposób celu.

Wileńskie brygady Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” przeniosły się z Wileńszczyzny na Białostocczyznę i Podlasie i działały skutecznie, choć nie miały tam oparcia w postaci doskonałej znajomości tego obszaru, systemu ziemianek, a i samo ukształtowanie terenu nie było korzystne dla partyzantów. Mogli oni jednak liczyć na pomoc i życzliwość Polaków zamieszkujących te ziemie. Na terytorium Polski komunistycznej nie stosowano represji za wspieranie podziemia w skali masowej, tak jak to miało miejsce na zajętej przez sowietów Wileńszczyźnie, gdzie uderzono we wszystkich Polaków jako społeczność niepożądaną.

Z kolei na Kresach Południowo-Wschodnich, gdy liczba polskiej ludności zrobiła się zbyt mała, by opierać na niej struktury podziemia niepodległościowego, działalność partyzancka zamarła, bądź została szybko zdławiona. Znacznie dłużej trwał opór na północy Kresów, ale i tam wraz z ubytkiem Polaków i donosami ze strony ludności nie-polskiej – również topniał. Metoda odcinania zaplecza, niezależnie od tego kto i w jakim celu ją stosował – zawsze była skuteczna. Podziemie upowskie różniło się od polskiego wyjątkową amoralnością w walce, co odbijało się rykoszetem na ludności miejscowej, toteż sprawa stawała się coraz bardziej paląca.

Posyłanie kolejnych oddziałów polskiego wojska w bez wcześniejszego rozpoznania terenu wiązało się więc ze stratami nie tylko wśród żołnierzy, ale i ludności cywilnej obu narodowości. Zaznaczmy również, że to zwłaszcza na tym terenie w odwety za zabijanie ludności polskiej zaangażowane było podziemie poakowskie. To jedyny region, gdzie straty wśród ludności cywilnej – w porównaniu do jednostronnej rzezi na Kresach – zaczęły mieć po obu stronach podobną skalę.

Inny pomysł na rozwiązanie tej sytuacji, który również spotyka się niekiedy wśród dyskutantów, mówi o możliwości negocjowania przez władze komunistyczne z banderowcami. Jest on jednak na tyle niepoważny i nierealny, że można go pozostawić bez komentarza.

Bardzo niewygodne dla środowisk ZUwP, które walczą o potępienie akcji „Wisła”, są – paradoksalnie – relacje banderowców zbierane przez historyków związanych z tym środowiskiem, które zostały już wydane. Upowcy niejednokrotnie powtarzają w nich tezę, że gdyby nie operacja „Wisła”, UPA na tym trudnym terenie nigdy nie zostałaby pokonana, a oni trzymaliby się bez końca w swoim mateczniku. Oczywiście mówią to „w dobrej wierze” by wśród młodych nacjonalistów ukraińskich budzić dumę z „niepokonanej UPA”. Nieopatrznie jednak sami potwierdzają w ten sposób, że innego niż akcja „Wisła” rozwiązania by ich pokonać po prostu nie było.

Pytanie o to, czy operacja „Wisła” była koniecznością wiąże się ściśle z innym: jaki miała cel? Jeśli bowiem założymy, że nie była konieczna, a zwalczyć UPA dałoby się w inny sposób, pojawia się teza, że jej cel był inny – likwidacja etnosu ukraińskiego, wynarodowienie. Taką interpretację przyjmują członkowie ZUwP. Zgodnie z tym myśleniem, jeśli celem akcji „Wisła” nie była likwidacja struktury dążącej do oderwania części terytorium Polski i mordowania Polaków – to operacja ta była po prostu komunistyczną zbrodnią. Jeśli zaś zbrodnia ta wiązała się z utratą mienia (choć raczej była to jego zamiana) to państwo, które dziedziczy zobowiązania musi jej zadośćuczynić – „zlikwidować skutki akcji Wisła”. To sformułowanie pojawiało się już wśród członków ukraińskiego Związku. „Zadośćuczynienie” byłoby wręcz idealne – nowe gospodarstwa zasiedziane na Ziemiach Odzyskanych plus ziemie poprzednie, ewentualnie odszkodowanie za to zarekwirowane mienie. Jak sami potomkowie przesiedlonych zrzeszeni w ZUwP zaznaczają – są oni przecież obywatelami Polski.

Szans na takie „zadośćuczynienie” nie mają, niestety, potomkowie ludzi ocalałych i ofiar Ludobójstwa Wołyńsko-Małopolskiego. Członkowie Związku odcinali się w przeszłości od tego tematu, twierdząc, że jest to sprawa między Polską a Ukrainą. Oni zaś są obywatelami polskimi i nie mają nic wspólnego z tamtą rzezią. Dziwne jednak, że jako obywatele polscy jakoś dotychczas tego ludobójstwa nie potępili, co więcej – próbują je nawet usprawiedliwiać. A żeby zyskać sprzymierzeńców na polskiej prawicy głoszą, że celem działalności UPA, także tej, która walczyła na terytorium dzisiejszej Polski, była „walka z komuną”. Mija się to z prawdą – celem OUN była walka o terytorium. OUN zwalczał tak samo II RP jak PRL. Polska ludność, którą ta organizacja mordowała, popierała w zdecydowanej większości legalny polski rząd londyński.

Wśród krytyków operacji „Wisła” często powtarzana jest również teza, że w jej wyniku wysiedlono ludność ukraińską także z tych terenów, gdzie UPA jeszcze nie działała. Owszem, było tak. Jednak jest prawie pewne, że formacja ta wkrótce by się tam przeniosła. A przecież ukraińskie podziemie nie liczyło się z żadnymi stratami i ludzkim życiem, nawet Ukraińców, a co dopiero Polaków.

Członkowie ZUwP i związani z nimi historycy często stawiają tezę, że decyzja o przeprowadzeniu operacji „Wisła”, która pierwotnie nosiła kryptonim „Wschód”, była niezależną decyzją polskich komunistów. Nie znaleziono, nie istnieją lub nie są dostępne dokumenty, które wskazywałyby, że były to wytyczne Moskwy. Jest, oczywiście, dość prawdopodobne, że mają rację. Pytanie tylko jaka faktycznie motywacja stoi za eksponowaniem tej tezy: badanie historii, czy coś więcej? Zauważmy bowiem, że w przypadku wersji przeciwnej – to znaczy gdyby ekspatriacje dokonane zostały na życzenie Moskwy – to ona musiałaby odpowiadać za nie finansowo. Tymczasem, jak wiadomo, dygnitarze moskiewscy są pod tym względem „głęboko zrelaksowani” – odszkodowania stałyby się praktycznie nieściągalne, nie to co w przypadku spolegliwych władz RP. Warto w tym kontekście przypomnieć, że w tym samym roku 1947, po drugiej stronie granicy, sowieci przeprowadzili operację „Zachód”, wysiedlając rodziny kilkudziesięciu tysięcy Ukraińców podejrzanych o sprzyjanie UPA.

Aby zakończyć rozważania wokół tez ZUwP, jakoby rzeczywistym celem operacji „Wisła” było „wynarodowienie”, zaś problem można było rozwiązać poprzez zwiększenie obecności wojsk polskich na tym terenie, przytoczmy dwa cytaty autorstwa nie kogo innego jak wiceprzewodniczący Ukraińskiego Towarzystwa Historycznego Bohdana Halczaka z posiedzenia sejmowej Komisji Mniejszości. Można powiedzieć, że faktycznie strzelił on nimi samobójczą bramkę ZUwP, podobnie jak wspomniani wcześniej banderowscy weterani, według których bez akcji „Wisła” walka UPA tliłaby się bez końca:

„(…) Proszę państwa, chciałem podkreślić to, o czym już mówili moi poprzednicy, że w świetle tej dokumentacji akcji „Wisła” się po prostu obronić nie da. Chociaż współcześnie w Polsce występują tendencje do obrony tejże akcji, to właściwie nie wiadomo, jak jej bronić. Niektóre argumenty są śmieszne, np. sugerowanie, że było niezdolne do pokonania UPA bez akcji „Wisła”. Biorąc pod uwagę, że w walkę z UPA było zaangażowanych w 1947 r. ponad 20 tys. żołnierzy, a liczebność wszystkich sił UPA nie przekraczała wtedy w Polsce 2 tys., no to, proszę państwa… A do tego jeszcze dodatkowo wspomagające oddziały czechosłowackie i radzieckie. W tej sytuacji byłaby to straszliwa kompromitacja polskiej armii, czy my tego chcemy, czy nie chcemy. Druga sprawa. Pamiętajmy o tym, że z podziemiem ukraińskim poradziła sobie armia czechosłowacka i to bez wysiedleń. W tej sytuacji musielibyśmy uznać wyższość armii czechosłowackiej nad armią polską. (…)

(…) Proszę państwa, czasem można spotkać się z opinią: gdyby nie akcja „Wisła”, to co by było teraz? A może by się Ukraińcy wynarodowili? Pamiętajmy o tym, że w Czechosłowacji też istniała . Nawiasem mówiąc, o podobnej liczebności – gdzieś około 100 tys. ludzi. Współcześnie na Słowacji narodowość ukraińską deklaruje trochę powyżej 9 tys. ludzi. Natomiast podczas ostatniego spisu narodowość ukraińską w Polsce zadeklarowało blisko 50 tys. ludzi. Proszę państwa, z tego wniosek, że akcja „Wisła” okazała się jakoś dziwnie mało skuteczna. (…)”.

Takie stwierdzenie z ust takiego historyka jest poniekąd bezcenne. Gdyż innymi słowy: w Czechosłowacji nie było podobnej akcji, a jednak Ukraińcy się wynarodowili, zaś w Polsce – pomimo operacji „Wisła” – się nie wynarodowili. Może więc nie była to operacja wynaradawiająca?

Aleksander Szycht

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:
Tagi:

KresPublica jest działem autorskim. Teksty tu zamieszczone są wyrazem poglądów ich autora, podobnie jak moderacja komentarzy do artykułów w tym dziale.

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

41 odpowiedzi Czy operacja „Wisła” była potrzebna?

  1. PRZEWODNIK ŚWIĘTOKRZYSKI Odpowiedz

    10 listopada 2013 w 17:14

    A co stało się z 91 tys Ukrainców na Słowacji było 100 tys teraz przyznaje sie do tej narodowości 9 tys osób , które mieszka na Słowacji to gdzie jest 91 tys proszę o odpowiedz.

    • emeryt Odpowiedz

      28 grudnia 2013 w 19:49

      ?

    • BALCER Odpowiedz

      20 stycznia 2014 w 06:15

      Nie trudno odpowiedziec sobie na pytanie czemu tylko 9000tys Ukraincow na Slowacji tylko do swej narodowosci sie przyznaje – gdy widzi sie to z mojej strony moje geny to wielkoplski polak z ojca a z matki wnuk wysiedlonego ukrainca na polskie ziemie odzyskane mial zone Polke moja Babke ktorej nieznam bo za kare ze wyszla za Ukrainca wydlubano jej oczy i zabito ,dziadkowi z dziecmi udalo sie przezyc .Zanim Dziadek Zmarl czesto slyszalem jak mowil ze go wstyd i serce boli ze to nie tacy jak moj ojciec latali ukratkiem z siekierami od domu do domu Boga winnych ludzi lecz jego rodacy ta sama ziemia takie same spracowane rence taki sam ciezki chleb no i przeciez jeden Bog no i jak przed nim samym mojej Ukrainskosci sie nie wstydzic ?
      Od wielu lat meszkam w USA gdzie zdazy sie ze ktos zapyta o pochodzenie moje i chyba bym sie ze wstydu spalil na miejscu zanim bym sie przyznal ze mialem Dziadka ojca mojej matki ukrainca…………

      • WJD

        23 lipca 2014 w 02:41

        9000 tys = dziewięć milionów

    • Boruta Odpowiedz

      3 czerwca 2014 w 16:25

      Po pierwsze tamtejsi Ukraińcy nie byli w formie UPA takim bólem dla Słowaków, toteż taka operacja poza małymi działaniami nie była potrzebna. Po drugie „W” wzmocniła tożsamość wywiezionych, zamiast ją osłabić – efektem było wzmocnienie tożsamości, a nawet budowa na „W” tożsamości, poprzez poczucie krzywdy. Na Słowacji nie było na czym, bo i nie było takiego problemu z UPA. 91 tysięcy rozmyło się, głównie wynaradawiając, co potwierdza tezę, jaki był cel LWP i nie było to wynarodowienie, które dało się zrobić inaczej i łatwiej.

  2. Obserwator Odpowiedz

    15 grudnia 2013 w 16:25

    Przewrotna i cyniczna logika, nie bylo celu bo nie ma skutku. A moze plan byl tylko okoliczności się zmieniły (po 1956 r.), a i sami zainteresowani wlozyli nieco wysilku by plan nie zostal zrealizowany.

    • Boruta Odpowiedz

      3 czerwca 2014 w 16:16

      Do Obserwator. Ale cel był i skutek również, uniemożliwienie banderowcom działalności i zatrzymanie wylewania strumieni krwi ludzi. Polakom udało się (!) i to o dziwo, drodzy koledzy sąsiedniej narodowości bez przeprowadzania rzezi!

  3. tommi59 Odpowiedz

    16 maja 2014 w 21:08

    Byla potrzebna tylko ze ich na sybir powinni przesiedlic a nie nad wisle.Cos czuje ze bedzie podobny scenariusz wkrótce akcja wisla 2 tzn sybir

    • Maria Krawczyk z d,Nowotna Odpowiedz

      24 lipca 2014 w 20:42

      Też uważam,że akcja Wisła była potrzebna.Znałam osobę która brała udział w tej akcji,jak nam opowiadał w każdej chałupinie,lepiance była broń,wspieranie band UPA.To co teraz mówią potomkowie przesiedlonych to nie prawda.Przekazali młodym to co chcieli przekazać lub z goła nic.Dostali na ziemiach zachodnich zadbane gospodarstwa,nie potrafili tego należycie utrzymać.
      Osoba na której opieram swój sąd to człowiek który w wieku 17 lat zaciągnął się do wojska,przeszedł szlak bojowy do Berlina,nie jedno widział.Od razu został wcielony do odbycia służby wojskowej i wysłany w Bieszczady.Brano szczególnie osoby,których rodziny dotknęły mordy band UPA,jemu zabito,zarąbano – 6 osób z rodziny ,to cała Rodzina siostry i siostrzenica drugiej siostry.To mord w Jezierzanach na rodzinie Sorokowskich i Tomszewskich.

      • czarnyhs

        22 października 2014 w 01:02

        Była jak najbardziej potrzebna, wręcz niezbędna. Szczycę się tym, że mój Ś.P. Ojciec był tam po wojnie dowódcą samodzielnej grupy operacyjnej walcząc z bandami. Teraz pewnie ‚przewraca się w grobie”, że tej banderowskiej hydrze (mordercom, bandytom, nacjonalistom, faszystom) znowu „łby odrastają”…

  4. Weteran Odpowiedz

    28 maja 2014 w 11:12

    Moi kochani dyskutanci Rusini z Podkarpacia to nie Ukraińcy to Łemkowie i Bojkowie których PRL chciał eksmitować do ZSRR tuż po wojnie część z oporami wyjechała reszta została i na swoje nieszczęście wsparła sotnie UPA niejednokrotnie mimo woli bo niby dlaczego mieli opuszczać swoje domy skoro tu mieszkali z dziada pradziada i nikt ich dotychczas nie ruszał. Słowacy okazali się roztropniejsi i mają to co mają a nam raczej należy się wstydzić za PRL-owskie wygłupy i szykanowanie nie tylko ich ale Ślązaków, Mazurów i innych nacji które były pod różnymi zaborami a po drugiej wojnie weszły pod władanie naszej PRL-owskiej władzy.

  5. Mała Odpowiedz

    16 czerwca 2014 w 08:28

    Operacja Wisła była przeprowadzona wielkim wysiłkiem państwa zniszczonego wojną. Czy była potrzebna, mówią sami upowcy-„gdyby nie operacja Wisła, jeszcze długo by się lała polska krew.” W naszych granicach mieszkały inne mniejszości: Białorusini, Litwini,Ormianie, Tatarzy i wiele innych i jakoś nikomu nie przyszło do głowy żeby ich przesiedlać (PRZESIEDLAĆ NIE MORDOWAĆ). Czy to trudno zrozumieć że po prostu nie było takiej potrzeby? Ukraińcy chcieli i nadal chcą oderwać od Polski część terytorium i wcale się z tym nie kryją. Czy którykolwiek rząd, nawet komunistyczny tak jak nasz po wojnie mógł sobie na to pozwolić? W sytuacji kiedy i tak nas „okrojono”?

    • ALI BABA Odpowiedz

      25 sierpnia 2014 w 21:52

      OPERACJA WISŁA BYŁA TYLKO POŁOWICZNA….POTRZEBNA BYŁA OPERACJA MADAGASKAR…TYLKO NIKT O TYM NIE POMYŚLAŁ A I PIENIĘDZY NA TO I TAK BY NIE BYŁO..!!

  6. agawa Odpowiedz

    16 czerwca 2014 w 16:41

    Nie mozna zwalczyc ‚partyzantki” bez odcięcia jej od wsparcia miejscowej ludności, to były zasadnicze podstawy do podjęcia decyzji do operacji Wisła.

  7. tess Odpowiedz

    23 lipca 2014 w 16:50

    Popieram Akcję Wisła.Moi przodkowie częściowo wymordowani przez UPA , a częściowo uciekli z tego pogromu z pustymi rękoma i musieli wszystko zaczynać od zera i nikt im nic nie oddał.Mimo wszystko byli szczęśliwi,że przeżyli.Natomiast Łemkowie ,którzy zostali przesiedleni dostali gospodarstwa rolne i funkcjonują do dziś we wsiach prawie w całości zamieszkane przez ich nację.Mieszkam na Dolnym Śląsku,gdzie na co dzień żyjemy,uczymy się i pracujemy z nimi wspólnie.W mojej klasie licealnej miałam 4 koleżanki i do dziś jesteśmy w dobrych relacjach.Mniejszość Łemkowska ma się bardzo dobrze.Nikt ich nie piętnuje,rozwijają się i piastują wiele urzędów.Mają swoje szkoły,kościoły,stowarzyszenia i nawet nasze państwo dotuje te instytucje.Krzywdy nie widzę, ale wręcz dumę i pychę.Kiedy jestem w podróży na Kresach i słucham opowieści Polaków,którzy tam zostali, to serce boli.Sądzę,że temat Operacja Wisła już dawno został wystarczająco oceniony , ale nie ma co liczyć na jednomyślność i na nowo roztrząsać.

  8. Toronto Odpowiedz

    29 lipca 2014 w 05:19

    Operacja Wisla byla jak najbardziej sluszna, poniewaz likwidowala bandy OUN-UPA odpowiedzialne za zbrodnie wojenne na ludnosci cywilnej (Polakach, Ukraincach, Zydach) i jednoczesnie likwidowala zaplecze tych band, m.inn. kolaborantow OUN-UPA i zaopatrzenie materialno-zywnosciowe.
    Bledem dowodztwa operacji Wisla bylo przesiedlenie tych osob na ziemie odzyskane na polnocno-wschodnie obszary panstwa polskiego, poniewaz to nie oznaczalo i nie oznacza konca wszystkich problemow, ktore z czasem beda na nowo odzywac nie tylko ze wzgledu na falszywa propagande ukrainskich pseudo-historykow i szowinistow oraz takowa propagande, ale rowniez dzieki anty-polskiej polityce POLSKOJEZYCZNYCH EKIP RZADZACYCH (od 1990r az do dzis), ktore realizuja glownie plany NWO, przygotowane przez elite „koczownikow plemiennych” chcacych rzadzic calym swiatem.
    Poza tym z historycznego punktu widzenia Ukraina i Ukraincy to SZTUCZNE TWORY, a z punktu widzenia wlasnosci ziemi, ziemie na zachod od Kijowa byly czescia KROLESTWA POLSKIEGO – patrz mapa przedrozbiorowa Polski z 1769r.
    Zwiazek Ukraincow w Polsce (ZUwP) prowadzi wroga propagande przeciw Polsce i Polakom za pieniadze POLSKIEGO PODATNIKA, podobnie jak to czyni „RAS” i jego niemiecko-zydowscy przywodcy na Slasku oraz zydowskie organizacje w Polsce, ktore z pozoru uwazaja sie za „religijne” i „charytatywne”, podczas gdy polskie mniejszosci na Litwie, w Niemczech etc sa DYSKRYMINOWANE i zwalczane sa OBJAWY POLSKOSCI, wlacznie z zakazem zamieszczania polskich nazw ulic i miast.
    Polacy obudzcie sie !…. i nie dajcie sobie wmawiac klamstw przygotowanych przez obca propagande i obce autorytety.

    Toronto, Kanada

  9. Stasia Odpowiedz

    23 września 2014 w 00:16

    Proponuję Państwu wstawić na wyszukiwarce ten link:
    zbrodnieoun-upa.blogspot.com – a znajdziecie tam wszystko na ten temat.

  10. Katarzyna Odpowiedz

    23 września 2014 w 01:00

    KOCHANI. JEŻELI TAKIE „POLSKI” SĄ MINISTRAMI, TO W SPRAWACH UKRAIŃSKICH I W POTĘPIENIU UPA ZA LUDOBÓJSTWO NA WOŁYNIU, MAMY TAKIE SKUTKI, JAKIE SĄ DZISIAJ.POCZYTAJCIE.

    Minister Edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska wysyła dzieci do szkoły, która „zmusza do myślenia”. Czyli do prywatnej.
    „Joanna Grażyna Kluzik-Rostkowska (ur. 14 grudnia 1963 w Katowicach) – polska dziennikarka, polityk, minister edukacji narodowej w drugim rządzie Donalda Tuska, minister pracy i polityki społecznej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, minister racy i polityki społecznej oraz rozwoju regionalnego, posłanka na Sejm VI i VII kadencji
    była przewodnicząca klubu parlamentarnego Polska Jest Najważniejsza, założycielka partii PJN”. Źródło: Wikipedia wolna encyklopedia).
    Warto przypomnieć, że ta pani Joanna Kluzik – Ukrainka, uchodząca za Polkę, w dniach 6 – 8 maja 1991 r., a więc na cztery miesiące przed wyjściem Ukrainy ze składu ZSRR, brała udział w „międzynarodowej” sesji naukowej, której organizatorem był m. inn. nacjonalista ukraiński dr Wołodymir Mokryj. Na tejże sesji pani Joanna Kluzik wygłosiła referat pt. „Herosi spod znaku Wilczura”, w którym – w bardzo ostry sposób – zaatakowała Edwarda Prusa – profesora Uniwersytetu Śląskiego, autora znanych prac o zbrodniczej działalności OUN–UPA: , , „Atamania UPA” i innych.
    Przemówienia opublikowane były na stronie: http://www.nestor.cracow.pl/Wydawnictwo/ms1/cz_5.htm
    Na tej sesji była druga pani-Ukrainka Bogumiła Berdychowska – uchodząca też za Polkę. U Lecha Kaczyńskiego była szefowa Kancelarii. To ona zbierała podpisy, osób wpływowych, by w Warszawie zabroniono Kresowianom postawić pomnika upamiętniającego ludobójstwo UPA na Wołyniu. Jej koleżanka, to Aleksandra Hnatiuk – też Ukrainka, udająca Polkę, a obydwie są aktywistkami pro banderowskimi.

    • benhp Odpowiedz

      29 grudnia 2014 w 23:09

      Boże czy ten naród Polski jest aż tak głupi że takich rzeczy nie widzi

      • obserwator

        7 sierpnia 2015 w 13:55

        A to ciekawe osobistosci . Polacy , Prawdziwi Patrioci .Obywatele .Ludzie ! Wyjdzcie z szaf i spojrzcie na otaczajace nasz dno spoleczne

      • jaćwing

        30 kwietnia 2016 w 23:58

        (usun. – obrażanie narodu polskiego)

  11. Katarzyna Odpowiedz

    23 września 2014 w 01:26

    KOCHANI. JEŻELI TAKIE „POLKI” SĄ MINISTRAMI, TO W SPRAWACH UKRAIŃSKICH I W POTĘPIENIU UPA ZA LUDOBÓJSTWO NA WOŁYNIU, MAMY TAKIE SKUTKI, JAKIE SĄ DZISIAJ.POCZYTAJCIE.

    Minister Edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska wysyła dzieci do szkoły, która „zmusza do myślenia”. Czyli do prywatnej.
    „Joanna Grażyna Kluzik-Rostkowska (ur. 14 grudnia 1963 w Katowicach) – polska dziennikarka, polityk, minister edukacji narodowej w drugim rządzie Donalda Tuska, minister pracy i polityki społecznej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, minister racy i polityki społecznej oraz rozwoju regionalnego, posłanka na Sejm VI i VII kadencji
    była przewodnicząca klubu parlamentarnego Polska Jest Najważniejsza, założycielka partii PJN”. Źródło: Wikipedia wolna encyklopedia).
    Warto przypomnieć, że ta pani Joanna Kluzik – Ukrainka, uchodząca za Polkę, w dniach 6 – 8 maja 1991 r., a więc na cztery miesiące przed wyjściem Ukrainy ze składu ZSRR, brała udział w „międzynarodowej” sesji naukowej, której organizatorem był m. inn. nacjonalista ukraiński dr Wołodymir Mokryj. Na tejże sesji pani Joanna Kluzik wygłosiła referat pt. „Herosi spod znaku Wilczura”, w którym – w bardzo ostry sposób – zaatakowała Edwarda Prusa – profesora Uniwersytetu Śląskiego, autora znanych prac o zbrodniczej działalności OUN–UPA: , , „Atamania UPA” i innych.
    Przemówienia opublikowane były na stronie: http://www.nestor.cracow.pl/Wydawnictwo/ms1/cz_5.htm
    Na tej sesji była druga pani-Ukrainka Bogumiła Berdychowska – uchodząca też za Polkę. U Lecha Kaczyńskiego była szefowa Kancelarii. To ona zbierała podpisy, osób wpływowych, by w Warszawie zabroniono Kresowianom postawić pomnika upamiętniającego ludobójstwo UPA na Wołyniu. Jej koleżanka, to Aleksandra Hnatiuk – też Ukrainka, udająca Polkę, a obydwie są aktywistkami pro banderowskimi.

  12. młody Odpowiedz

    16 października 2014 w 12:43

    Rozlew krwi na tych terenach jest faktem, podjęte decyzje były w tamtym czasie jedynymi słusznymi lub rozsądnymi (akcja Wisła). Nie wszystko da się przedstawiać w kolorze czarnym lub białym. Niechęć między Polakami a Ukraińcami ma głębsze korzenie. Bez rozdrapania i oczyszczenia rany nie da się tej sprawy zamknąć. Problemem jest historia, a raczej jej ułomność. Na pełny obraz składają się dziesiątki, a może setki mniejszych tragedii pojedynczych osób/rodzin/gospodarstw/wsi gdzie jedni ludzie drugim los zgotowali. Nie będzie dla nas, młodych, żadnego pożytku z tej lekcji historii, jeżeli obraz będzie tylko wyidealizowanym chciejstwem zwolenników tej lub drugiej opcji. Takie tragedie nie powinny się dziać w przyszłości. Z tonu rozmów widzę że w przyszłości może być podobnie – właśnie nad tym pracujecie. Cóż, koło historii się toczy…

  13. jerkras Odpowiedz

    17 października 2014 w 21:45

    Początki wrogości Polaków i Ukraińców zaczęły się ucieczki na dzikie pola przestępców z Polski i Moskwy a następnie od napadów tzw kup swawolnych stworzonych z nich a mieszkających za porohami na zagospodarowane tereny będące we władaniu szlachty polskiej, za tymi napadami następowały odwetowe wyprawy szlachty za tymi Siczowcami, którzy zasłaniając się miejscowa rusińska ludnością sami uciekali na bezludne tereny dzikich pól a wtedy była odpowiedzialność zbiorowa więc ginęli niewinni Rusini, później wracali siczowcy dalej łupić majątki i podsycali nienawiść wśród ludności, sytuacja się powtarzała i tak rosła nienawiść , wtedy do akcji wkroczyła Moskwa, lud w połowie słowiański w połowie mongolski, i wykorzystała ona sytuacje do swoich celów, a celem była i Korona i Kresy, i tak jest do dziś.Aby przerwać to błędne koło trzeba chyba cudu albo zniknięcia Rosji.

  14. Ya'an Odpowiedz

    19 października 2014 w 01:28

    Oceny są dwie: Tak i Nie (kwestia głównie narodowości oceniającego: Ukrainiec lub Polak)
    Problem jest jednak spoza tego kregu. Wysiedlono niesprzyjających lub wręcz wrogich w stosunku do upa RUSINÓW (tzw. Łemków), którzy:
    1. Żyli tam na długo przed Mieszkiem I
    2. Zwali się Białymi Chorwatami (kwestia sporna) przechodząc póżniej na Rusów/Rusinów (od Rusi Kijowskiej) by w końcu (sam nie wiem dlaczego) przyjąć narzuconą nazwę Łemkowie (forma przezwiska nadanego im przez sąsiednie narodowości – od często uzywanego sformuowania „lem”)
    3. Od czasu tworzenia „ukrainy” przez Berlin i Wiedeń Rusini zdecydowanie stali przeciwko niepozwalając na przyklejenie im tej sztucznej nazwy płacąc za to krwią zarówno w czasach zaborów jaki i szczególnie w okresach I i II wojny światowej (każdy szanujący się Rusin zna historię tego konfliktu oraz wie doskonale komu służył „żywioł ukraiński” i kogo miał za głównego wroga, którego bezwzględnie zwalczał siłą i donosami!)
    Ten punkt dość sprawnie rozegrała II RP zyskując w Rusinach sprzymierzeńców w walce z Ukraincami.
    Jednym słowem: Akcja „Wisła”, mimo, że w wielu strategicznych punktach wydawała się słuszna (zlikwidowanie zaplecza dla UPA) była, z punktu widzenia Rusina zaplanowaną zbrodnią na ludności, która od wieków żyła i służyła Polsce.
    Wg. mnie problem tkwi w tym, że nikt z obecnych dyskutantów nie zada sobie trudu przeczytania historii Rusinów, którzy są głownymi „bohaterami” tej akcji, a których notorycznie podpina się pod „ukrainę” i upa (po myśli dygnitarzy ukraińskich!).
    Na Słowacji ten problem nie istniał. Dlaczego? Bo tam Rusin/Rusnak to jedno, a Ukrainiec to drugie! I po dziś dzień Rusini słowaccy żyją na SWOICH terenach, czyli w Bieszczsdach!

  15. Robert Odpowiedz

    19 października 2014 w 11:09

    Znam wielu Ukraińców. Nikt z nich nie jest dumny z UPA. Wielu z nich miało dziadków w UPA. Nikt nie kwestionuje, też tego, że akcja Wisła była przeprowadzona humarnie. Nikt nie mordował w niej ludności cywilnej. Przesiedleńcy otrzymali, za friko zadbane poniemieckie gospodarstwa lub mieszkania na zachodzie i Mazurach. Zostali przeniesieni w obszary, gdzie stanowili większość. Mogli kultywować swoją kuturę. Po pewnym czasie powstały też szkoły z językiem ukraińskim (Legnica, Górowo). Nie tępiono też specjanie mężczyzn z UPO-wską przeszłością, jęśli rozpoczęli normalne życie. Uważam, że jako Polacy nie mamy się czego wstydzić. Powinniśmy być raczej dumni, że w tak bezkrwawy sposób udało się zakończyć ten konflikt i rzeż ludności cywilnej z obu stron. Żeby była jasność: rzeź tę rozpoczęli Ukraińcy, natomiast Polacy prowadzili akcje odwetowe. Z dzisiejszego punktu widzenia była to czystka etniczna. Ale nie można myśleć ahistorycznie.To było 70 lat temu. Anglicy do dziś nie wstydzą się wynalezienia obozów koncentracyjnych w czasie wojny burskiej, choć było to niesamowite barbarzyństwo.

    • AL Odpowiedz

      21 listopada 2014 w 10:37

      co do humanitarności akcji Wisła to bym polemizował:) Zapoznaj sie z ilością ofiar obozu w Jaworznie…porozmawiaj sie swiadkami wysiedlen

      • Boruta

        28 stycznia 2015 w 00:57

        W Jaworznie byli wyselekcjonowani banderowcy. Poza tym na Jaworzno nie mają monopolu tam mordowano polskich patriotów, ale oni w odróżnieniu od rezunów byli niewinni.

  16. Tadeusz Cwen Odpowiedz

    22 października 2014 w 14:02

    Trzeba powiedzieć że historycy opisując tamte czasy powielają jeden podstawowy błąd . Po stronie ukraińskiej Sowieci uporali się z bandami UPA do połowy 1945 roku . Dystribitielnyje bataliony przetrzebili te leśne bandy , ugrupowania UPA i już
    od połowy 1945 roku na Ukrainie był spokój. Wtedy ci najbardziej krawi opryszkowie , którym ziemia paliła się pod stopami , którzy u siebie schwytani z bronią w ręku byli rozstrzeliwani na miejscu bez żadnego sąd, na których czekały szubienice / Busk , Olesko itd /i listy gończe ,uciekli w Bieszczady , gdzie działali jeszcze przez ponad dwa lata .
    Był to z ich strony akt rozpaczy , nie mieli już gdzie uciekać , dlatego bronili tego miejsca z pełną determinacją . Charakterystyczne , że przez ten cały okres bytności w Bieszczadach nie mieli żadnego kontaktu ze swoją ” ojczyzną – Ukraina „. Później dorobiono ideologię jakoby oni walczyli o przyłączenie tych ziem do Ukrainy . a to był ich akt rozpaczy , bo już nie było dla nich miejsca na tej ziemi , chowali się w bunkrach i innych terenowych miejscach i nie było innego sposobu ich likwidacji . Trzeba powiedzieć że każdy schwytany UPOwiec miał uczciwy proces i nawet ostatnidowódca UPA M.Kuk , któremu nie udowodniono ludobójstwa , po kilku latach więzienia został zwolniony

  17. henryk Odpowiedz

    3 listopada 2014 w 19:51

    dość gloryfikacji upa to ludobójcy którzy mordowali polaków w Polsce aby ograbić ich majątek sami nie potrafili inaczej się wzbogacić akcja Wisła powinna być tak przeprowadzona jak ich akcja wtedy Ukraińców nie byłoby na Ukrainie tam zawsze była polska i Polacy po wymordowaniu za zgoda Niemców Rosjan nawieziono nowych na nasze domy ziemie to straszne i nie zapomnijmy o tym ze tam jest polska choć pod zaborem

  18. AL Odpowiedz

    21 listopada 2014 w 10:35

    W czechosłowacji nie mieszkali nigdy Ukraincy! Co za bzdury tu wypisujecie…Byli i są to Rusini…którzy nie utożsamiają sie z narodem ukrainskim. Podobnie było w PL pomimo ogromnej agitacji ukrainskiej jedynie w wschodniej małopolsce i bieszczadach ludnosci Rusinska dała sie zukrainizować…z resztą to temat rzeka…który teraz powraca na ukrainie gdzie karpatorusini żadają uznania ich jako odrębny naród…co należało im sie jak psu buda ( rus zakarpacka przez wiekszosc swej egystencji była na terenie wegier )

  19. jerkras Odpowiedz

    29 listopada 2014 w 09:21

    Akcja Wisła mogła się zakończyć na Dniestrze, a nie na Bugu

  20. amadeusz Odpowiedz

    28 grudnia 2014 w 09:59

    Jeśli uznamy UPA za powstańców, nie oceniając dalej, to odcięcie ich od bazy, czyli miejscowej ukraińskiej ludności (Polacy z powodu dokonywania na nich morderstw przez UPA ewakuowali się zazwyczaj samodzielnie), spowodowało znaczne zmniejszenie intensywności działań zbrojnych, a po kilku latach ich całkowite zaprzestanie z powyższego powodu. Decyzja słuszna.

  21. ingo Odpowiedz

    10 stycznia 2015 w 14:04

    Wieczna hańba tym, którzy spartaczyli Akcję Wisła. Należało bowiem: ludność w porozumieniu ze Stalinem przesiedlić na Wschód; domy spalić, bydło sprzedać a za te pieniądze zaorać ziemię i posadzić las. Byłby spokój dziś i po wieczne czasy.

    • olek Odpowiedz

      28 listopada 2015 w 17:28

      Byłem i jestem tego samego zdania.W 69r odwiedziłem rodzinę w Mińsku. Po kilku dniach przyjechał mąż ciotki ,który był w delegacji na Ukrainie. Opowiadał o zabójstwie żołnierza ,który dostał urlop zdrowotny po walkach nad Usuri z Chińczykami. Żołnierz ten wracając do domu zaszedł do sąsiadów ,którzy w tym czasie pędzili bimber a że miał na sobie mundur pogranicznika ,który był podobny do munduru milicji sąsiedzi wzięli go za milicjanta.Ojciec z synem zabili chłopaka pomogły im w tym wracające z pola żona i córka,to całe zdarzenie a raczej jego koniec widziało dwóch przechodzących mieszkańców wsi ,ktorzy powiadomili o zajściu władze. Przyjechała milicja , po upływie ok 3 godzin do wsi na ciężarówkach przyjechał pułk wojska ze sprzętem inżynieryjnym. Otoczono wioskę dano ludziom kilka kwadransów na zabranie potrzebnych rzeczy załadowano na ciężarówki i wywieziono.Jedynie tym dwóm dano zabrać cały dobytek .Następnie zrównano z ziemią całą wioskę ,po której pozostało zaorane pole. Do sąsiedniego miasteczka zwieziono całą ludność z okolicy i na rynku wojskowy sąd w trybie dorażnym skazał na śmierć całą rodzinę.Wyrok wykonano bezzwłocznie ,publicznie strzałem w głowę.Ciała wrzucono na ciężarówkę,która woziła gnój wywieziono na bagna gdzie je utopiono.Pytałem męża ciotki czy nie opowiada mi jakiejś zmyślonej historii .Odpowiedział mi całkiem poważnie ,że opowiedziane zabójstwo i jego następstwa oraz osądzenie sprawców to prawda.

  22. ADSA Odpowiedz

    11 stycznia 2015 w 02:04

    TU WIDZE CENZURA I POpieranie ZBRODNIARZY upa

    KOMOROWSKI – bo NA PREZYDENTA NIE
    !!! zasluguje -NIE POępił tego ODRAŻAJĄCEGO HOLOKAUSTU!!! POLAKÓW w 1943roku

    A „MĘDIA” , szuje z Gw- i tvn –KAŻĄ SIE LITOWAĆ NAD REZUNAMI!!!

    I CZNIAM CZY TEN KOMENTARZ SIE UKARZE !!

    • bajer Odpowiedz

      24 czerwca 2015 w 19:44

      A może pamiętasz,kto spod pachy Kliczki,na Majdanie,wrzeszczał „sława Ukraini,herojam sława”?Tak,tak Polak Genetyczny!

  23. Pingback: „Akcja „Wisła” | YA'AN

  24. anke Odpowiedz

    15 września 2015 w 08:30

    Łemkowie podpadli władzą Polski za to ze po I wś utworzyli własne Państwo. Jedni chcieli odrębnego Państwa drudzy chcieli włączenia do Ukrainy. Gdy w końcu im to nie udało się to chcieli przyłączenia do Czechosłowacji lub Rosji.
    Przy okazji: dlaczego nie chcieli do Polski? Co takiego jest w Polakach ze nie chcieli żyć w jednym Państwie?
    I gdyby nie wysiedlenia i rozproszenia Łemków nie wątpliwe obecnie dazyliby do niepodległości i Polska mogła skończyć jak Jugosławia.
    Zachód również mógł w ten sposób wziąść pod siebie przynajmniej część Polski.
    Cała powojenna polityka wobec mniejszości uratowała Polskę jako całość. M.in. w najbardziej zaludnionym regionie Polski- Slasku osiedlano osadnikow zza Buga i kieleckiego czego nie robiono w Wielkopolsce i centralnej Polsce- regionach zamieszkałych przez ludność typowo polską.

  25. anke Odpowiedz

    15 września 2015 w 08:39

    Jak by nie tlumaczono Akcji Wisla to gdyby nie wysiedlenia i rozproszenie ludności Ukraińskiej to by obecnie Polski tam nie było. Wystarczy zapoznać się z historią tamtych regionów po rozpadzie austrowegier. Ci ludzie korzystajac z okazji zrobili to samo co Polacy i utworzyli własne Państwa. Jedni chcieli niepodległości inni do Ukrainy. W późniejszym okresie mieli różne wersje ale w żadnej z nich nie chcieli należeć do Polski. Nawet woleli odległą Rosję.
    Przy obecnej Polskiej władzy już od lat 90 odłaczyliby się od Polski.
    Cała akcja wisla to kolejny etap wczesniejszych wysiedlen do USRR

  26. Pasek Odpowiedz

    21 marca 2016 w 08:46

    To była słuszna akcja, ale źle przeprowadzona. Trzeba było to bydło wywieść za Syberię. To nie byli ludzie, a i szkoda by było dla nich i tą Syberię. Ukraińcy w naszym sejmie i rządzie przez naszą polską głupotę i tzw. poprawność polityczną robią to, co robią. Trzeba powiedzieć dość!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *