Moskwa nie wierzy w obiektywność werdyktu w sprawie Wiktora Buta i chce, aby słynny rosyjski handlarz bronią, uznany w Nowym Jorku za winnego próby nielegalnej sprzedaży broni, mógł wrócić do kraju.
- Naszym celem jest sprowadzić go do ojczyzny” – poinformował rzecznik MSZ Rosji Aleksandr Łukaszewicz. W opublikowanym komunikacie nie wyjaśnił, w jaki sposób jego resort chce umożliwić Butowi powrót do kraju.
Wczoraj Wiktor But został uznany przez nowojorski sąd za winnego zarzutów próby sprzedaży broni lewicowym rebeliantom z organizacji FARC w Kolumbii, którzy – jak sądził „handlarz śmiercią” – mieli wykorzystać ją przeciw amerykańskim żołnierzom.
44-letni były oficer armii radzieckiej, uchodzi za największego przemytnika broni na świecie. Według raportu ONZ z 2001 roku, „dostarczał sprzęt wojskowy do wszystkich stref konfliktów zbrojnych w Afryce”. Dysponował ogromnymi środkami na ten cel, m.in. prywatnymi samolotami wojskowymi z arsenału ZSRR.
Został zatrzymany w 2008 roku w Bangkoku, w wyniku operacji agentów amerykańskiej Administracji ds. Walki z Narkotykami (DEA). Udawali oni wysłanników FARC, aby skłonić Buta do spotkania. Agenci zaproponowali Butowi, że kupią 700 rakiet ziemia-powietrze, 5000 karabinów, miny bojowe i miliony sztuk amunicji. Potem go aresztowali i wydali władzom Tajlandii.
Starania o ekstradycję Buta do USA – do której doszło ostatecznie w listopadzie 2010 r. – wywołały napięcia między Waszyngtonem a Moskwą. Zdaniem obserwatorów Rosja obawia się, że But może zawrzeć układ z prokuratorami, aby uzyskać łagodniejszą karę, i ujawnić swoje powiązania z obecnymi elitami władzy na Kremlu. W swoich zeznaniach jeden z agentów, amerykańskich prowadzących negocjacje z Butem cytował wypowiedzi tego ostatniego o preferowaniu przezeń robienia interesów za pośrednictwem krajów b. ZSRR – m.in. Rosji i Białorusi.
Butowi grozi kara od 25 lat więzienia do dożywocia. Wyrok ma zapaść 8 lutego przyszłego roku.
kresy24.pl